Japońscy siatkarze w ostatnich latach śmiało pukają do światowej czołówki. Zespół z niespodzianki stał się rasowym azjatyckim hegemonem i pretendentem do medali najważniejszych imprez na świecie. Za podopiecznymi Laurenta Tillie udana końcówka sezonu 2026. Teraz głos w sprawie swoich byłych podopiecznych zabrał Philippe Blain, który umiejętnie wprowadzał Japończyków na salony. W rozmowie z Number Bunshun pochwalił on swojego rodaka, kierując ciepłe słowa do swoich wychowanków.
Cały czas z sympatią i wsparciem
Trwająca w latach 2017-2024 kadencja Philippe Blaina – tak jako asystenta, jak i pierwszego szkoleniowca – na dobre odmieniła japońską siatkówkę. To od tego czasu pozycja Japończyków rosła, a drużyna narodowa zaczęła święcić triumfy na arenie międzynarodowej. Kiedy Francuz przejmował tamtejszą reprezentację niewielu widziało w tych graczach materiał na światowe gwiazdy. Gra siatkarzy z Kraju Kwitnącej Wiśni zawsze była widowiskowa, a ofiarności w obronie nigdy im nie brakowało.

Powiew świeżości okazał się zbawienny, podobnie jak otwarcie na europejską szkołę siatkówki. Blain zaimplementował w drużynie parę rozwiązań, niwelując techniką i dostosowaną taktyką różnice we wzroście. Dziś o Japończyków potrafią bić się najlepsze kluby i choć 66-latek rozstał się z tamtejszą federacją po igrzyskach w Paryżu w 2024 roku, to z myślami zawsze jest przy tej zdolnej paczce Azjatów. Obie strony zawdzięczają sobie wiele, stąd nic dziwnego, że przy każdej okazji znajdzie się chwila na wymianę uprzejmości.
– Japonia zawsze będzie w moim sercu ważna. Spędziłem osiem lat w japońskiej reprezentacji i to doświadczenie było dla mnie naprawdę wspaniałe. Utrzymuje kontakt ze sztabem i od czasu do czasu widzę zawodników – przyznał w rozmowie z Number Bunshun były trener Japończyków, Philippe Blain.
Japonia to już przeszłość
Po zakończeniu współpracy z japońską drużyną narodową Francuz nie zdecydował się powrócić do Europy. Swoją karierę do dziś kontynuuje w Azji, zmieniając jedynie kraj. Sezon 2026/2027 będzie trzecią kampanią, w której poprowadzi on koreański Cheonan Hyundai Capital Skywalkers.
– Mój czas z Japonią był udaną i bardzo szczęśliwą przygodą. Teraz jestem na innej ścieżce życiowej, ale chcę nadal utrzymywać dobre relacje ze wszystkimi z którymi tworzyliśmy tę historię – mówił Francuz, który najwyraźniej jest zadowolony z kierunku, który obrał po zakończeniu współpracy z japońską federacją.
66-latek już w pierwszym sezonie pracy z koreańską drużyną wywalczył złoto tamtejszej V-Ligi oraz Puchar KOVO. Parę miesięcy temu jego zespół sięgnął po krajowe wicemistrzostwo. To pobudza apetyty, a teraz Francuz zapewne zrobi wszystko, aby wraz ze swoimi podopiecznymi wrócić na szczyt.
Kto jak nie oni?
Po Philippe Blainie pieczę nad Japończykami przejął jego rodak, Laurent Tillie. To właśnie on poprowadził Francję do złota olimpijskiego w Tokio w 2021 roku, zapisując się złotymi zgłoskami w annałach rodzimego sportu. Choć współpraca z rodzącą się azjatycką potęgą w pierwszym lecie nie należała do najbardziej udanych, to Tillie nie odpuszczał.
W zakończonym sezonie 2026 Japonia odhaczyła podstawowy cele. Były nimi kontynentalne mistrzostwo i zgarnięcie przepustki na igrzyska do Los Angeles w 2028 roku. Finały Ligi Narodów ekipie z Kraju Kwitnącej Wiśni ewidentnie nie wyszły. Nie zmienia to jednak faktu, że w fazie zasadniczej każdy wolał ich unikać. Co przyniesie czas? Tego nie wie nikt. Wiadomo natomiast, że zespół musi iść za ciosem, bo teraz nie mierzy się on z łatką 'niespodzianki/rodzącej się potęgi’, a pełnoprawnego kandydata do podium w najważniejszych imprezach na świecie.

– Mam nadzieję, że japońska reprezentacja będzie umacniała swoją pozycję. Osiągnięcie topowego poziomu jest ważne, ale żeby się na nim utrzymać, musisz pracować jeszcze ciężej, musisz rozwijać kolejne pokolenia zawodników, by zachować ciągłość pokoleń. To zadanie, które stoi teraz przed japońską reprezentacją. Jestem przekonany, że Laurent Tillie dobrze poradzi sobie z tym zadaniem – spuentował całą swoją wypowiedź Blain.
Japończycy nie muszą się już martwić perspektywą wyszarpania awansu na IO. Ich priorytetem kolejnego lata będzie dobry występ w mistrzostwach świata, które zostaną rozegrane w Polsce. Cały sezon – jak co roku – zainauguruje Liga Narodów.
Zobacz również:
Emocje jeszcze długo nie opadną. Aleks Nikołow szuka winy w meczu z Polakami?









