Aluron CMC Warta Zawiercie w zaciętym spotkaniu 3:1 pokonała ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle w ramach 2. kolejki TAURON Ligi. O meczu, nadchodzących wyzwaniach i porażce w 1. kolejce nowego sezonu Strefie Siatkówki opowiedział libero mistrzów Polski, Jakub Popiwczak.
Zawsze wygrywać
Wygrana z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle nie przyszła łatwo. Czy po pierwszym meczu zależało wam wyjątkowo mocno na wywiezieniu stąd kompletu punktów?
Jakub Popiwczak: – Nam zawsze zależy tak samo. Z takim samym nastawieniem wychodziliśmy na boisko w Katowicach, jak i dzisiaj tutaj. Każdy mecz traktujemy priorytetowo.
Co stało się po drugim secie? Rywale przeprowadzili roszady w składzie. Czy te zmiany was rozregulowały?
– W pierwszym secie przeciwnicy zagrali zdecydowanie poniżej swoich możliwości, co ułatwiło nam zadanie. W drugiej partii wykonali kilka roszad, ich zawodnicy potrzebowali chwili na adaptację, ale wciąż kontrolowaliśmy przebieg gry. Prawdziwa twarda walka zaczęła się w trzecim i czwartym secie. To było widowisko na naprawdę wysokim poziomie. ZAKSA zagrała świetnie w defensywie – mnóstwo podbić, skuteczny blok, momentami ciężko było nam dobić się do parkietu. Cieszę się, że w tej wojnie nerwów to my wyszliśmy górą i zabieramy do domu cenne trzy punkty. Chwilami pomagało nam też szczęście, którego przed sezonem życzył nam trener Winiarski.
– Po sezonie przerwy wróciłeś do gry z Tomaszem Fornalem. Jak oceniasz waszą współpracę i obecny kształt linii defensywnej?
–To raczej Tomek wrócił do mnie! (śmiech) A mówiąc poważnie – gra u boku takich zawodników to czysta przyjemność. Świetnie, że klub ma możliwości sprowadzania graczy tej klasy. Na naszej pozycji mamy czterech znakomitych siatkarzy i każdy z nich jest w stanie wejść na boisko i natychmiast pomóc drużynie. Przed nami szalony, maratoński sezon z ogromną liczbą spotkań. Pamiętamy, jak w zeszłym roku w pewnym momencie „odpychaliśmy się nogami” ze zmęczenia. Tym razem jesteśmy kadrowo znacznie lepiej przygotowani na te obciążenia.
– Przed wami starcie o Superpuchar Polski – pierwsze duże trofeum do zdobycia w tym sezonie. Jest dreszczyk emocji?
Zdecydowanie! Wszystko toczy się bardzo szybko. Dopiero co wróciliśmy z kadry, nie było czasu na odpoczynek czy reset, trzeba było od razu wejść na najwyższe obroty w klubie. Z drugiej strony – przed nami wielkie widowisko. Zagramy w dużej, wypełnionej po brzegi hali, z doskonałym przeciwnikiem. To czysta siatkarska uczta i nie mogę się już doczekać, kiedy wyjdziemy na boisko.









