I liga kobiet ma swoje dominatorki, które w każdej kolejce udowadniają rację bytu na czołowej pozycji tabeli. W sobotę jednak doszło do kilku ciekawych rozstrzygnięć, między innymi w Imielinie oraz Warszawie.
Faworytki stały się łakomym kąskiem
Miłą niespodziankę urodzinową prezesowi klubu, Marcinowi Januszowi sprawiły siatkarki Karpaty – PANS Krosno. W sobotę mierzyły się na wyjeździe ze znacznie wyżej notowanym MKS-em COPCO Imielin. Już w pierwszej odsłonie pokazały, że są w stanie zawalczyć o punkty. Mimo że początkowo przegrywały nawet 8:2, potrafiły się podnieść i odwrócić losy seta w rywalizacji na przewagi. Kolejne dwie partie już toczyły się całkowicie pod dyktando przyjezdnych. Zakończyły się bowiem wynikiem 25:20. Piętą achillesową Imielinianek było przyjęcie. Wykorzystywała to przede wszystkim Nadia Sikora, która posłała aż cztery asy. W ofensywie najlepiej radziła sobie Zofia Brzoza.
Zaskoczeniem, choć z pewnością mniej sympatycznym dla KSG Warszawa były trudności, z jakimi musiały się zmierzyć w starciu z WTS Solna Wieliczka. W prawdzie ekipa z południa Polski ostatnio przejawiała już chęci na sprawienie niespodzianek lepszym zespołom, ale stołeczne były i tak stawiane w roli zdecydowanych faworytek. Wiceliderki tabeli niemal we wszystkich setach biły się o minimum dwa punkty zapasu. Dopiero w tie-breaku za sprawą Zuzanny Kudlik i Agaty Jedut, zbudowały bezpieczny dystans i doprowadziły do zwycięstwa 15:10. Nawet dobre przyjęcie Patrycji Nowackiej i pewna ręka Darii Śnieżek nie pomogły przyjezdnym. Cenny punkt jednak wywalczyły.
Sąsiednie porachunki dla KS Piła
Można było spodziewać się wyrównanej walki w sąsiedzkim porachunku. BAS Białystok z KS Piła spełniły oczekiwania i rozegrały pięciosetową batalię – 2:3 (24:26, 25:19, 17:25, 25:21, 11:15). Zespoły wymieniały się setami, ale w tym decydującym do głosu szybciej doszły przyjezdne. Najbardziej wartościową zawodniczką została Emilia Szubert. W tabeli nie zaszły jednak żadne rewolucje, bowiem BAS i tak ma zapas sześciu „oczek” nad Pilankami.
MKS Kalisz wciąż niedościgniony
Bez zawahania swój cel w ten weekend wypełniły liderki tabeli. MKS Kalisz pewnie kroczy po awans do TAURON Ligi, a rywalizując z Płomieniem Sosnowiec, dołożył do swojej puli trzy „oczka”. O ile jeszcze pierwszy set wyglądał na w miarę wyrównany, to później ciężko było szukać punktu zaczepienia przyjezdnych. MKS wygrał 3:0 (25:20, 25:10, 25:7). Miażdżącą przewagę miały w bloku, bowiem postawiły ich trzynaście przy tylko dwóch Płomienia. Nie do zastąpienia były Sonia Kubacka i Aleksandra Deptuch. Obie królowały na siatce, a dodatkowo w ataku zagrały na kolejno 86% i 77% skuteczności.
Fatalny jest obecny sezon dla Nike Węgrów. Zespół Roberta Kupisza nadal nie ma na swoim koncie zwycięstwa. Nie był w stanie urwać też punktów ekipie z Nysy. Siatkarki NTSK PANS Komunalnik Nysa w każdym secie kontrolowały bowiem sytuację na boisku. Zwycięstwo 3:0 (25:18, 25:21, 25:20) pozwoliło im awansować w tabeli na 8. lokatę. W strefie miejsc 5-10. zrobiło się ciasno, bowiem sąsiadujące zespoły różnią już maksymalnie dwa „oczka”. Między piątą, a dziesiątą lokatą różnica wynosi 6 punktów.
Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi kobiet 2025/2026









