Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dariusz Gadomski: Nie wiemy, jakie jest ognisko zarażeń

Dariusz Gadomski: Nie wiemy, jakie jest ognisko zarażeń

fot. Trefl Gdańsk

– Na razie wszystko jest pod kontrolą, ale wolimy dmuchać na zimne. Gdy tylko koronawirus w zespole się skończy, wszyscy zawodnicy, tak jak przed rozpoczęciem sezonu, jeszcze raz przejdą badania wydolnościowe, EKG serca, itd, itp. Chcemy mieć pewność, że wszyscy będą mogli bez stresu wrócić do treningów, że nie mają żadnych konsekwencji wirusa – powiedział prezes Trefla Gdańsk, Dariusz Gadomski. 

Wiadomo skąd COVID-19 wziął się w Treflu? Może zaszkodziło wam spotkanie z kibicami na plaży?



Dariusz Gadomski:- Cały czas nie wiemy, jakie jest ognisko zarażeń, ale na 99 procent nie było nim nasze spotkanie z kibicami. Zresztą szukanie winnych chyba nie ma sensu. Trzeba nauczyć się z wirusem funkcjonować, przeżyć i wrócić mocniejszym. Cieszę się, że szybko podjęliśmy decyzję o zrobieniu testów i izolowaniu zawodników, bo byliśmy w stanie zapanować nad sytuacją.

Podawanie nazwisk i szukanie winnych rzeczywiście nie ma sensu, ale dobrze byłoby znaleźć przyczynę zarażeń. Choćby po to, żeby w przyszłości uniknąć podobnych sytuacji. Pojawiły się na przykład informacje, że zawodnik, który zachorował jako pierwszy, pojawił się na treningu z gorączką. Tak rzeczywiście było?

– Absolutnie nie. Pierwsze objawy u tego siatkarza pojawiły się wieczorem, coś zaczęło go łamać, miał stan podgorączkowy. Myśleliśmy, że to przeziębienie, ale na wszelki wypadek trener podjął decyzję, żeby chłopak nie przychodził na trening. Gdyby pojawił się w hali, zarażałby dalej i skala zjawiska mogłaby być znacznie większa.

Czyli zawodnik, o którym mówimy, zachował się odpowiedzialnie? Dał znać do klubu, że źle się czuje, nie pojawił się na treningu?

– Dokładnie tak było. Zachowaliśmy wszelkie zasady bezpieczeństwa.

Mimo wszystko do zarażeń jednak doszło. W jaki sposób?

– Kwestia przypadku i pecha. Dzisiaj spotkało to nas, jutro – odpukać – może spotkać inny klub. Podejrzewamy, że jeden z zawodników zarażał innych podczas zajęć zanim miał objawy choroby. Co ciekawe, jeden z siatkarzy nie miał kompletnie żadnych objawów, a test wyszedł u niego pozytywnie. Przekonaliśmy się, że tu nie ma żadnej reguły. Cieszymy się, że u wszystkich choroba przebiega w miarę łagodnie. Niektórzy mają niewysoką gorączkę, inni stracili poczucie smaku i węchu, ale to trwa góra dwa dni, a potem jest dobrze.

Możemy uspokoić kibiców? Nikt nie jest w szpitalu? Nikt nie ma poważnych objawów?

– Na razie wszystko jest pod kontrolą, ale wolimy dmuchać na zimne. Gdy tylko koronawirus w zespole się skończy, wszyscy zawodnicy, tak jak przed rozpoczęciem sezonu, jeszcze raz przejdą badania wydolnościowe, EKG serca, itd, itp. Chcemy mieć pewność, że wszyscy będą mogli bez stresu wrócić do treningów, że nie mają żadnych konsekwencji wirusa.

*cały wywiad Kamila Drąga w Przeglądzie Sportowym

źródło: przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-07-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved