Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Czechy M: Udany weekend „polskich” drużyn

Czechy M: Udany weekend „polskich” drużyn

fot. cvf.cz

Dziesiąta kolejka okazała się szczęśliwa dla drużyn, w których grają Polacy. Największą niespodziankę sprawiła Dukla Mateusza Biernata i Bartosza Pietruczuka, która pokonała Jihostroj. W końcu przełamał się też Black Volley, a jedynie VK Ostrava musiała uznać wyższość przeciwnika.

Udanie zaprezentował się w miniony weekend CEZ Karlovarsko, który przed własną publicznością pokonał VK Ostrava. Gospodarze prowadzili już 2:0, ale dopiero w tie-breaku zdołali przypieczętować wygraną. Świetna gra w bloku, w którym goście zdobyli aż 19 punktów, pozwoliła doprowadzić do podziału łupów. Mimo że w całym meczu mniej popełnili też błędów serwisowych, to jednak zabrakło im skuteczności w ataku. Lepiej na siatce spisali się gospodarze, których skuteczność wyniosła prawie 50%. Duży wkład w ich sukces miał Łukasz Wiese, który zdobył 21 oczek. Polski przyjmujący popisał się 3 asami serwisowymi, 2 blokami, a pozostałe punkty wywalczył w ataku, w którym jego skuteczność wyniosła 59%. Sporo pracy miał też w przyjęciu, w którym angażowany był 31 razy. Wprawdzie popełnił 4 błędy, ale jego skuteczność w tym elemencie oszacowano na ponad 40%. Po drugiej stronie siatki dobre zawody rozegrał Mariusz Marcyniak, który zgromadził na koncie 14 punkty – 2 w bloku, 2 w polu serwisowym, a w ataku skończył 10 z 16 prób, co dało mu ponad 60% skuteczności. Błażej Podleśny dołożył 4 oczka (wszystkie w bloku), a Damian Sobczak nie pojawił się na parkiecie. Dzięki wygranej CEZ jest liderem, a VK Ostrava plasuje się w czołowej ósemce.



Niespodziankę sprawiła za to Dukla Liberec, która zaskakująco gładko rozprawiła się u siebie z Jihostroj Ceske Budejovice. W drugim i trzecim secie przyjezdni próbowali walczyć, ale najwyraźniej mecz w Lidze Mistrzów kosztował ich na tyle dużo sił, że w Libercu im ich zabrakło. Wprawdzie w zagrywce mieli więcej asów na koncie niż błędów, a w przyjęciu oba zespoły zaprezentowały się na podobnym poziomie, to na siatce dominowali gospodarze. Aż 15 razy zatrzymali oni rywali blokiem, a sami osiągnęli ponad 50% skuteczności w ataku. Dobre zawody rozegrał Bartosz Pietruczuk, który zdobył 13 punktów. Polak popisał się 4 blokami, a w ataku miał 60% skuteczności. Nieco gorzej poszło mu w przyjęciu, angażowany był w nim ponad 30 razy, a jego skuteczność w tym elemencie wyniosła 42%. Swój udział w zwycięstwie miał także Mateusz Biernat, który prowadził grę Dukli, a dodatkowo wywalczył 2 oczka na siatce. Po ostatnim weekendzie awansowała ona na trzecie miejsce w tabeli.

W końcu przełamał się Black Volley Beskydy, który u siebie odprawił z kwitkiem Usti nad Labem. Wprawdzie po dwóch setach był remis, ale w kolejnych dwóch na boisku dominowali już gospodarze. Kluczem do ich sukcesu okazał się blok, którym aż 18 razy zatrzymywali przeciwników. W pozostałych elementach obie drużyny zagrały na podobnym poziomie, ale to nie wystarczyło przyjezdnym choćby na doprowadzenie do tie-breaka. Swoją cegiełkę do wygranej beniaminka dołożył Maciej Krysiak. Polak zgromadził na koncie 13 punktów, 3 w bloku, a pozostałe w ataku, w którym jednak jego skuteczność pozostawiała wiele do życzenia, bo wyniosła zaledwie 29%.

Pewien niedosyt może odczuwać Lvi Praga, która prowadziła już na wyjeździe z Volejbalem Brno 2:1, ale ani w czwartej, ani w piątej odsłonie nie potrafiła postawić kropki nad i. W całym meczu lepiej spisała się w bloku, którym punktowała 10 razy oraz popełniła mniej błędów w polu serwisowym, ale to nie wystarczyło jej do odniesienia zwycięstwa. Gospodarze stabilniej prezentowali się w przyjęciu, a to dało im większe możliwości na siatce. Atak na poziomie ponad 50% pozwolił im odwrócić losy meczu. Pierwsze skrzypce w szeregach ekipy z Brna wiedli Martin Licek oraz Daniel Szimal, którzy zdobyli odpowiednio 23 oraz 21 punktów.

Atut własnego parkietu wykorzystał Volejbal CZ Kladno, który pokonał Fatrę Zlin. Kluczowa dla losów meczu była trzecia partia, którą gospodarze rozstrzygnęli na swoją korzyść po walce na przewagi. W czwartej poszli za ciosem, nie pozwalając rywalom doprowadzić do tie-breaka. W ataku i przyjęciu oba zespoły spisały się bardzo podobnie, ale przyjezdni popełnili aż 23 błędy na zagrywce, za to gospodarze znacznie lepiej spisali się w bloku, notując w nim aż 12 punktów na koncie. Do sukcesu poprowadził ich między innymi David Kubos, który zapisał na swoim koncie 19 oczek.

Dużo walki było w starciu Aero Odolena Voda z VK Příbram. Wystarczy wspomnieć, że mecz zakończył się dopiero w tie-breaku, a aż trzy z pięciu partii kończyły się walką na przewagi. Gospodarze prowadzili 2:1, ale ostatecznie musieli zadowolić się dwoma oczkami do ligowej tabeli. Obie drużyny na porównywalnym poziomie zaprezentowały się w przyjęciu oraz ataku, ale większa liczba asów serwisowych i bloków przechyliła szalę zwycięstwa na stronę Aero Odolena Voda. Niekwestionowanym liderem gospodarzy był Martin Hladik, który wywalczył aż 32 punkty.

Zobacz również:
Wyniki i tabela czeskiej ekstraklasy mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved