– Niesamowite byłoby, gdyby trzy polskie kluby zgarnęły wszystkie trzy puchary europejskie w tym sezonie i są na to widoki, ale tonujmy nastroje, trzeba w tym celu zrobić jeszcze kilka kroków – powiedział Markowi Żochowskiemu z Super Expressu prezes Asseco Resovii Rzeszów, Piotr Maciąg.
O krok od historycznej zdobyczy
Przed Asseco Resovią Jeden z ważniejszych meczów w tym sezonie. Stoi ona przed historyczną szansą na zdobycie Pucharu CEV. W Niemczech wypracowała sobie solidną zaliczkę, więc w rewanżu z SVG Luneburg potrzebuje tylko dwóch wygranych setów. Na Podpromiu zapewne będzie mogła liczyć na wsparcie kompletu publiczności. – To dla nas wielkie wydarzenie. Mamy 4300 krzesełek w hali na Podpromiu, a moglibyśmy sprzedać bez problemu dwa razy tyle biletów, nawet 10 tysięcy. Rzeszów czeka na ten sukces, podobnie jak polska siatkówka. Szykuje się wielkie święto tej dyscypliny na skalę ogólnopolską – przyznał Piotr Maciąg, prezes Asseco Resovii Rzeszów.
3 puchary w polskich rękach?
Przypomnijmy, że wcześniej po Challenge Cup sięgnął Projekt Warszawa, o krok od zdobycia CEV Cup jest Asseco Resovia Rzeszów, a blisko finału Ligi Mistrzów jest Jastrzębski Węgiel. Może się więc tak zdarzyć, że 3 polskie kluby wywalczą wszystkie europejskie puchary w tym roku. – Prestiż jest duży, Resovia nigdy nie wygrała europejskiego pucharu, a zespołów polskich, które tego dokonały, też nie jest zbyt wiele. Niesamowite byłoby, gdyby trzy polskie kluby zgarnęły wszystkie trzy puchary europejskie w tym sezonie i są na to widoki, ale tonujmy nastroje, trzeba w tym celu zrobić jeszcze kilka kroków – zaznaczył szef klubu z Rzeszowa.
Śmieszne pieniądze
O ile zdobycie Pucharu CEV wiąże się z prestiżem, o tyle nie ma to przełożenia na stronę finansową. Wystarczy wspomnieć, że jeśli Asseco Resovia wygra pucharowe trofeum, to zainkasuje 80 tysięcy euro. Jest to śmieszna kwota w porównaniu do zysków drużyn piłkarskich, które za remis w fazie grupowej drugiego co do ważności europejskiego pucharu (Ligi Europy) zyskują 210 tysięcy euro. – Piłka nożna jest na innym poziomie organizacji, także dlatego, że jeśli coś tam wygrasz, odczujesz to i zarobisz. To przykre, że finanse w siatkówce wyglądają w taki sposób – nie ukrywał Maciąg.
W tym sezonie klub z Podkarpacia najpierw rywalizował w Lidze Mistrzów, a później spadł do Pucharu CEV. Ma za sobą podróże do Słowenii, Francji, Włoch, Turcji oraz Niemiec, a nawet zdobycie Pucharu CEV nie pokryje poniesionych wcześniej kosztów. – Każdy wyjazd na mecz za granicą, co oznacza zwykle trzydniowy pobyt, to w zależności od kraju wydatek 100–150 tysięcy złotych. A przecież na klubach spoczywają wszelkie koszty, począwszy od transportu i hotelu, przez diety przyjeżdżających do nas oficjeli, a kończąc chociażby na organizacji wtorkowej dekoracji, bo za nią też my płacimy. Jest tutaj ogromna przestrzeń, by zrobić postęp. Po zakończeniu pucharów warto powalczyć o reformy i lepszą organizację tych rozgrywek, mogą tu odegrać rolę najsilniejsze ligi jak polska czy włoska, które jednak mają małe przełożenie w CEV – zakończył prezes Asseco Resovii Rzeszów.
Zobacz również
Śmieszne pieniądze. Zobacz ile Projekt Warszawa zarobił za triumf w Challenge Cup
źródło: Super Express