– Nie jestem łatwym trenerem do współpracy, ponieważ bardzo dużo wymagam i robię to w różny sposób. Chciałbym jednak, aby zespół mi zaufał i wiedział, że tylko dzięki pracy na treningach możemy osiągnąć coś więcej – powiedział Mateusz Grabda, który przedłużył współpracę z Sokołem & Hagric Mogilno i nadal będzie zasiadał na jego ławce trenerskiej.
Sokół Mogilno uratowany
Czy można powiedzieć, że Mateusz Grabda jest trenerem od zadań specjalnych?
Mateusz Grabda:– Przychodząc 1 grudnia do klubu z Mogilna, miałem świadomość tego, z czym będę się mierzył oraz tego, że wchodzę w trudnym momencie do zespołu, ponieważ wizja jego spadku była realna. Wtedy powiedziałem pani prezes, że nic nie mogę obiecać. Jedynie mogę wykonać dobrą pracę. Miałem kilkumiesięczne doświadczenie z pracy w Mielcu, gdzie utrzymałem Stal w TAURON Lidze. Nie można jednak porównywać sezon do sezonu.
Czyli w Mogilnie było jeszcze trudniej niż w Mielcu?
– Uważam, że dla mnie był to jeden z trudniejszych sezonów. Na pewno jako trener inaczej funkcjonuję, kiedy mogę zacząć pracę od 1 sierpnia i mam wpływ na budowę zespołu, a inaczej, kiedy pojawiam się w gotowej drużynie w trakcie sezonu, która zajmuje ostatnie miejsce w tabeli. Miałem więc trudne zadanie do wykonania, bo ani żaden trener, ani żadna zawodniczka nie chcą mieć w swoim CV spadku z ligi, więc presja była ogromna, ale jest ona nieodłącznym elementem sportu i trzeba umieć się z nią mierzyć. Nam się to udało. Cieszę się, że zakończyliśmy ten sezon z happy endem i Sokół zostanie w TAURON Lidze.
A był jakiś moment przełomowy, w którym drużyna uwierzyła, że może utrzymać się w elicie?
– Przyszedłem do drużyny, kiedy ona była po 8 porażkach z rzędu, ale później wygrała po tie-breakach z zespołami z Polic i z Radomia. Moim pierwszym meczem jako trenera Sokoła były derby województwa kujawsko-pomorskiego, które wygraliśmy z Pałacem. Było to pierwsze zwycięstwo drużyny w lidze za komplet punktów. Można więc powiedzieć, że dziewczyny poszły wtedy za ciosem, a nie było im łatwo po tylu porażkach. Okazało się, że każdy punkt był na wagę złota, bo dał nam możliwość utrzymania się w lidze.
Emocje do ostatniej kolejki
Chociaż nerwy były do końca.
– Tak, bo pewne rzeczy były od nas zależne, a inne nie. W końcówce rundy zasadniczej zespół z Kalisza zaczął punktować i gonić nas w tabeli. Musieliśmy więc patrzeć za siebie. Nie było to łatwe, bo na pewne rzeczy nie mieliśmy wpływu.
Czyli odetchnęliście po meczu w Mielcu, gdzie MKS przegrał?
– Oczywiście. Mocno trzymałem kciuki za Stal, która zagrała bardzo dobre zawody i wygrała z drużyną z Kalisza, co nam dało utrzymanie. Jeszcze raz podkreślę, że dla mnie był to jeden z najtrudniejszych sezonów. Kluczem do utrzymania się w lidze było skoncentrowanie się na siatkówce. Nie było bowiem czasu, aby spojrzeć na to, jak dziewczyny funkcjonują jako drużyna, jaki mają system wartości. Czas był przede wszystkim na to, aby poprawić ich grę. Uważam, że to udało nam się zrobić. Wygraliśmy istotne mecze. W innych walczyliśmy i urywaliśmy pojedyncze punkty. Teraz możemy jako zespół odetchnąć, a ja śmiało mogę powiedzieć, że wykonałem misję, którą postawiła mi prezes Agnieszka Laskowska.
Mateusz Grabda dalej w Mogilnie
A co w takim razie sprawiło, że zdecydował się pan dalej uczestniczyć w tym projekcie?
– Uważam, że Mogilno jest bardzo rozwojowym miejscem dla siatkówki. Prezes Agnieszka Laskowska jest bardzo zaangażowana w życie klubu. Spełnia się w swojej roli w 100%. Warto poświęcać się dla takich ludzi. Pierwszy sezon dla Sokoła był bardzo trudny, bo po wywalczeniu niespodziewanego awansu wszystko było robione na ostatnią chwilę w kontekście gry w TAURON Lidze. Mówi się, że drugi sezon gry w elicie jest trochę trudniejszy niż pierwszy, ale liczę, że będzie on lepszy dla Sokoła.
Skład został już domknięty czy jeszcze trwają negocjacje z zawodniczkami?
– Cały czas rozmawiamy z zawodniczkami i próbujemy działać w takim kierunku, abyśmy w kolejnym sezonie mieli więcej oddechu i spokoju. Na pewno nie chcemy walczyć znowu tylko o utrzymanie. Bardzo mocno wierzę w ten projekt. Uważam, że jest to drużyna, która zasługuje na to, aby grać w TAURON Lidze. Pierwszy krok zrobiliśmy. Utrzymaliśmy zespół w elicie. Znając panią prezes, w kolejnym sezonie zrobimy kolejny, aby było jeszcze lepiej.
Trudny trener do współpracy
A dużo zmian będzie w zespole?
– Jeśli chcemy walczyć o coś więcej, to zmiany są nieuniknione. Musimy dokonać kilku roszad, aby w spokoju móc pracować. Teraz mam wpływ na to, jakie zawodniczki będą w zespole. Dużą uwagę zwracam nie tylko na aspekty sportowe, ale również charakterologiczne. Chcę, aby ten zespół był bardzo waleczny i świadomy tego, że ciężką pracą można osiągnąć sukces. Nie jestem łatwym trenerem do współpracy, ponieważ bardzo dużo wymagam i robię to w różny sposób. Chciałbym jednak, aby zespół mi zaufał i wiedział, że tylko dzięki pracy na treningach możemy osiągnąć coś więcej. Niby jest to takie proste, ale wiem, że patrząc przez pryzmat całego sezonu nie jest to takie łatwe do realizacji. Chciałbym zbudować zespół, który będzie mocno wierzył w siebie, będzie konsekwentny w swoich działaniach i w każdym meczu będzie walczył o zwycięstwo.
Zobacz również
Mateusz Grabda sprawdził się jako strażak. Łatwo nie było, ale misja wykonana