Jordan Thompson, reprezentantka Stanów Zjednoczonych, zamieściła w swoich mediach społecznościowych filmiki z ulicznego protestu, w którym uczestniczyła wraz ze swoją siostrą i macochą. Widać na nich, jak służby mundurowe w pewnym momencie rzucały w uczestników granatami błyskowymi. – To miało być pokojowe zgromadzenie. Zamiast tego pojawił się strach, chaos i bezsilność – tak na swoim profilu na Instagramie napisała utytułowana siatkarka, która opisała to, czego doświadczyła na ulicach Minneapolis. Jej słowa szybko obiegły media społecznościowe.
Pokojowy protest, który zakończył się niebezpiecznie
Jordan Thompson, aktualna reprezentantka USA, która na igrzyskach olimpijskich w Paryżu wywalczyła wraz ze swoją drużyną srebrne medale, pokazała na swoim Instagramie filmy z protestu ulicznego w Minneapolis, w którym brała udział. We wpisie podkreśliła, że protest od początku miał charakter legalny, a jego przebieg był spokojny. – Poszłam dziś wieczorem razem z siostrą i macochą, żeby pokojowo protestować. Staliśmy po przeciwnej stronie chodnika od budynku Whipple, gdzie ICE (Służba Imigracyjna i Celna) ma tu w Minneapolis swój obóz. Żaden z protestujących nigdy nie przeszedł na drugą stronę ulicy ani nie podchodził blisko agentów ICE – relacjonowała siatkarka.
Przez około 45 minut zgromadzeni skandowali hasła, rozmawiali między sobą, a prawniczka – korzystając z megafonu – apelowała do funkcjonariuszy, by „zrobili to, co słuszne, chronili nasze prawa i bronili konstytucji”. Wpis Thompson nagle jednak zmienia ton. Widać, że sytuacja wzbudziła skrajne emocje. – Zostaliśmy zaatakowani. Agentom puściły nerwy: rzucali granatami błyskowymi, goniąc protestujących, ścigali ludzi aż do ich samochodów i zatrzymali jedną osobę – przekazała zawodniczka z USA.
„To jest przerażające. Musimy się obudzić”
Amerykanka nie kryła oburzenia. Nie zamierza zostawić tej sytuacji bez komentarza. – Szczerze mówiąc, brak mi teraz słów. To nie jest straszne, co dzieje się z pokojowo protestującymi. Tak mówili nam inni i to widzieliśmy wcześniej w wiadomościach. Zbieram jeszcze myśli na ten temat i podzielę się nimi później. Ale muszę o tym napisać, żeby ludzie wiedzieli, jak prawdziwe i przerażające były te wydarzenia – napisała przejęta całą sytuacją. I zaapelowała do swoich rodaków: – Musimy się OBUDZIĆ. Musimy się ODZYWAĆ.
W kolejnym fragmencie Thompson doprecyzowała, że funkcjonariusze „nigdy nie kazali nam się rozejść, nie prosili o ciszę ani nie wydali żadnego ostrzeżenia”. – W jednej chwili były tylko dwa radiowozy, a w następnej chwili dwie duże grupy agentów utworzyły formację i bez żadnego ostrzeżenia pobiegły w naszym kierunku, rzucając granatami błyskowymi – opisywała w poście.
Ważny głos reprezentantki kraju
Jordan Thompson to mistrzyni olimpijska z Tokio (2021), dwukrotna złota medalistka Ligi Narodów i jedna z liderek reprezentacji USA, która w 2024 roku sięgnęła po srebro igrzysk olimpijskich, przegrywając w finale w Włoszkami. W swojej karierze klubowej grała m.in. w Turcji, we Włoszech, a dziś występuje w amerykańskiej lidze – LOVB Houston.
Tym razem jednak nie sportowe sukcesy znalazły się w centrum uwagi, lecz głos zawodniczki, która wykorzystała swoją rozpoznawalność, by opowiedzieć o doświadczeniu – jak sama to ujęła – „strasznym, ale prawdziwym”. Jej relacja pokazuje, że nawet gwiazdy światowego sportu nie stoją obok wydarzeń społecznych i politycznych. Czasem są w ich samym środku i decydują się mówić o nich głośno.
Zobacz również:
Nie milkną echa afery w Serie A z Irańczykiem. Głos zabrał Roberto Piazza









