Strona główna » Mateusz Bieniek wraca do kadry! Głodu grania i chęci nikt mu nie odmówi

Mateusz Bieniek wraca do kadry! Głodu grania i chęci nikt mu nie odmówi

TVP Sport

fot. FIVB

Choć na powołania Nikoli Grbicia trzeba jeszcze poczekać, ale wiadomo, że do drużyny narodowej wróci Mateusz Bieniek. Reprezentant Polski w poprzednim okresie kadrowym pauzował, skupiając się na uporczywej kontuzji. 31-latek notuje znakomity sezon klubowy, a w rozmowie z Sarą Kalisz dla TVP Sport wprost przyznał, że tęskni za biało-czerwonym trykotem.

Jak wracać, to właśnie w takim stylu

Mateusz Bieniek jest w trakcie jednego ze swoich sezonów życia. Dyspozycja 31-latka cieszy także w kontekście kadry, bowiem w poprzednim sezonie reprezentacyjnym doświadczony siatkarz musiał pauzować. Powodem tego były problemy zdrowotne. Środkowy od dłuższego czasu zmagał się z bolesną kontuzją, która dawała o sobie znać już w 2024 roku podczas igrzysk olimpijskich w Paryżu.

Po paru miesiącach przerwy kapitan Aluron CMC Warty Zawiercie powrócił do gry w rewelacyjnym stylu, co sam zresztą podkreśla. Bieniek zdobył już 6 nagród dla MVP. Łącznie wystąpił w 25 meczach PlusLigi, punktując aż 280 razy (w ataku 190 piłek – 63% skuteczności, 45 asów, 49 bloków). Do tego dochodzą znakomite występy w Klubowych Mistrzostwach Świata czy Lidze Mistrzów.

Czuję. Nie będę tutaj ściemniał, że nie patrzę w statystyki – po meczach mamy w nie wgląd. Wiem, że jestem w dobrej formie i widzę jak dużo dała mi wakacyjna przerwa. Nie mam problemów zdrowotnych, widzę różnicę pod względem gry i poziomu. Czuję się w tym sezonie świetnie. Czas przerwy dał mi boosta na trwające rozgrywki. Miałem moment, by i odpocząć, i lepiej przygotować się do sezonu, a także popracować ciężko na siłowni. Nic nie było robione na wariackich papierach. Czerpię pełnymi garściami. Oby nadal dopisywało mi zdrowie – powiedział w rozmowie z Sarą Kalisz dla TVP Sport Mateusz Bieniek, który z przytupem wrócił po poważnej kontuzji.

Będzie powrót!

Parę dni temu Nikola Grbić uchylił rąbka tajemnicy odnośnie sezonu 2026. Serbski szkoleniowiec planuje parę kadrowych powrotów. Wśród nich znajdzie się też miejsce dla Mateusza Bieńka, który w oczach trenera polskiej drużyny narodowej uchodzi za jednego z najlepszych środkowych na świecie. 31-latek w rozmowie z TVP potwierdził te doniesienia, zgłaszając gotowość do nowych wyzwań.

Potwierdzam. Chcę przyjechać na reprezentację, jak będę zdrowy to oczywiście się pojawię. Na ten moment jestem. Mam nadzieję, że tak będzie do końca. Chciałbym pomóc chłopakom. Nie zapominam jednak, że mamy przed sobą jeszcze kilka miesięcy grania. Zobaczymy po sezonie, jak to wszystko będzie wyglądać – potwierdził słowa szkoleniowca polskiej kadry doświadczony reprezentant Polski, argumentując powrót słowami.

Mocno się stęskniłem. Kiedyś myślałem, że łatwo będzie powiedzieć „nie”, kiedy poczuję, że nadszedł odpowiedni moment. To wcale jednak takie łatwe nie jest. 

Pozostaje czekać

Na powołania przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. Wiadomo jednak, że imprezą docelową tego sezonu będą mistrzostwa Starego Kontynentu. Bieniek nie owija w bawełnę, przyznając, że sukcesów zawsze mu mało. Wraz z kolegami zamierza się bić o kolejne tytuły. Jak się okazuje, również trener Grbić ma już plan na powracającego mistrza, lecz szczegóły poznamy niebawem. 31-latek jest już po rozmowach z Serbem.

Chęć reprezentowania kraju. To jest niemierzalne. Granie w największych halach w Polsce przy naszych kibicach to jest coś, czego nie da się podrobić. Jest to ogromne wyróżnienie. Każdy chciałby być na naszym miejscu. Już rok temu, kiedy rozmawialiśmy, mówiłem ci, że jeśli będę zdrowy i trener będzie mnie widział w składzie, to przyjadę na zgrupowanie. Jestem po rozmowach ze szkoleniowcem. Mniej więcej mam plan. Nie pytaj tylko jaki, bo nie mogę mówić (śmiech) – zakończył rozmowę Bieniek.

Zanim Polacy powalczą w mistrzostwach Europy, jak zawsze, kadrę czeka sprawdzian w postaci Ligi Narodów. Tutaj także biało-czerwoni mają co robić, broniąc złota.

Zobacz również:

Testy nowych przepisów siatkarskich. Nikola Grbić i Sebastian Świderski oceniają zmiany

PlusLiga