ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pomału się rozpędza. W 16. kolejce PlusLigi podopiecznym Andrei Giani’ego udało się pokonać PGE GiEK Skra Bełchatów 3:1. Ból głowy ma teraz z kolei trener Krzysztof Stelmach, którego drużyna najpierw była niespodzianką, a teraz jest na zakręcie.
Książkowe granie bełchatowian
Początek spotkania sprzyjał gospodarzom, którzy odskoczyli na 2:0. Bełchatowianie szybko zaaklimatyzowali się na boisku i po zatrzymaniu Kamila Rychlickiego przejęli wynik – 3:4. Przez pewien czas gra toczyła się punkt za punkt. Isaacson szukał rozwiązań na środku, ale nie spotykało się to z taką skutecznością, jak po stronie rywali. Skra miała też dobrze grającego w ataku Antoine Pothrona. Cały czas dominacja należała do ekipy przyjezdnej, a ZAKSA nie pomagała sobie błędami własnymi. Gdy po raz kolejny w aut uderzył Igor Grobelny, zrobiło się 11:15. Trener Giani musiał wykorzystać przerwę. Dzięki niej Kędzierzynianie zyskali trochę czasu i odrobili straty do dwóch „oczek”. Nie utrzymali jednak tego dystansu zbyt długo. Skuteczny Pothron i praca Bełchatowian w bloku zapewniła im zwycięstwo w premierowej odsłonie.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i jej stalowe nerwy
Również w drugiej partii ZAKSA rozpoczęła od serii 2:0. Poprawił się Grobelny, swoje dokładał Rychlicki i jakość ofensywy na moment wzrosła. Na moment, bo później znów przestój w grze złapał przyjmujący. Z prowadzenia 7:4 zrobił się remis 11:11. Dużo od siebie dawał Arkadiusz Żakieta, który był nieuchwytny dla bloku Kędzierzynian. Na niego nadział się jednak Lemański i znów ZAKSA miała delikatny zapas – 14:12. Od tego momentu set był bardzo wyrównany, a dominacja zmieniała się dynamicznie. W decydującym momencie seta Bełchatowianie zapunktowali blokiem, asa dołożył Pothron i prowadzili nawet 21:19. Za dużo punktów oddali jednak błędami serwisowymi, a w kluczowym momencie świetnie poradził sobie Karol Urbanowicz. Środkowy zamknął nawet seta blokiem na 31:29.
Rafał Szymura postanowił nadrobić zaległości z poprzednich setów i otworzył kolejnego asem serwisowym. Błędy zaczął za to popełniać Pothron i zrobiło się 7:3 dla ZAKSY. Obie ekipy sporo ryzykowały w polu serwisowym. Dopiero bliżej półmetka, z pomocą Michała Szalachy ekipa z Bełchatowa zbliżyła się na jedno „oczko”. Przyjezdni wciąż nie mogli wyzbyć się pomyłek, ale trzymali się blisko rywala. Gdy asem serwisowym popisał się Bartłomiej Lemański, było 17:16. Końcówka jednak należała już do miejscowych. Obudził się bowiem Grobelny, a po raz kolejny sprawy w swoje ręce w decydującym momencie wziął Urbanowicz – 25:21.
Arkadiusz Żakieta bez wsparcia
Im dalej w mecz, tym ZAKSA bardziej się rozpędzała. Szalacha i El Graoui próbowali wnieść trochę świeżości w ofensywie, ale natychmiast odpowiadali im Rychlicki i Grobelny. Rozkręcił się także Szymura, po którego ataku było już 8:4 dla gospodarzy. Kluczem było naprawdę stabilne przyjęcie. Zapewniał je Mateusz Czunkiewicz, wspierany przez Szymurę. Po przerwie dla przyjezdnych, kolejną próbę odwrócenia losów seta podjął Arkadiusz Żakieta. Atakujący prezentował się bardzo dobrze, ale był osamotniony w ofensywie. Mimo to, zniwelował straty do 9:10. Później jednak znów odpalił się Szymura i posłał dwie punktowe zagrywki. Druga część seta należała do ZAKSY. Granie punkt za punkt nie pozwalało na zwrot akcji, a Bełchatowianie cały czas oddawali darmowe „oczka” przez błędy serwisowe – 18:13. Kędzierzynianom również zdarzył się moment dekoncentracji, ale nie miał on wpływu na wynik.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – PGE GiEK Skra Bełchatów 3:1
(19:25, 31:29, 25:21, 25:18)
MVP: Rafał Szymura
Składy zespołów
ZAKSA: Isaacson (4), Grobelny (14), Rychlicki (14), Szymura R. (19), Urbanowicz (13), Jakubiszak (8), Czunkiewicz (libero) oraz Rećko (1), Szymański, Krawiecki
Skra: El Graoui (6), Żakieta (18), Lemański (14), Pothron (18), Łomacz (2), Szalacha (11), Szymura K. (libero) oraz Kędzierski (libero), Krzysiek (3), Kubicki, Szymendera
Zobacz również:
Wyniki i terminarz PlusLigi sezon 2025/2026









