Strona główna » PlusLiga. Udany rewanż PGE GiEK Skry Bełchatów

PlusLiga. Udany rewanż PGE GiEK Skry Bełchatów

inf. własna

fot. Klaudia Piwowarczyk

W niedzielę w ramach 24. kolejki PlusLigi PGE GiEK Skra Bełchatów podejmowała Energę Trefla Gdańsk. Choć w pierwszym secie po długiej walce na przewagi gospodarze przegrali, w kolejnych odsłonach nie oddali już pola rywalom. Mimo walki Gdańszczanie przegrali trzy kolejne sety. Tym samym Bełchatowianie zrewanżowali się Treflowi za porażkę w pierwszej części sezonu.

Kiepski, pełen niedokładności początek żółto-czarnych

Siatkarze z Gdańska początkowo mieli spore problemy ze skończeniem swoich akcji. Gospodarzom dało to kilka szans do kontr, które skutecznie wykorzystywali. Gdy blokiem jeszcze zatrzymali Alaksieja Nasewicza, było 4:1. Udało się przyjezdnym zniwelować straty, a z pewnością ułatwiły im to błędy własne Bełchatowian. Skuteczny atak Piotra Orczyka po skosie dał jego ekipie zapas 9:7. Obie ekipy szukały punktów w polu serwisowym, ale kończyło się na ryzyku. Asem serwisowym na 13:13 popisał się Michał Szalacha. Trudno było się jednak wyzbyć gospodarzom błędów w ataku, a wynik bardzo falował (14:15, 16:19). W końcówce problemy w ofensywie zaczęły nękać przyjezdnych i doszło do remisu po 20. Wtedy zaczął wreszcie punktować Zouheir El Graoui (wcześniej 14% skuteczności, -28% efektywności). Długa wymiana na przewagi zakończyła się sukcesem Trefla.

Ktoś ich podmienił?

Podobnie wyglądał start w drugiej odsłonie. Najpierw żółto-czarni odskoczyli na 3:1, by w moment stracić to prowadzenie. Blok na Nasewiczu dał im ponownie dwa „oczka” zapasu. Wtedy z kolei błędy przydarzyły się Arkadiuszowi Żakiecie – 6:7. Przez dłuższy moment zespoły grały punkt za punkt. Na półmetku delikatnie z przodu byli goście – 15:16. Grzegorz Łomacz coraz częściej uruchamiał środkowych. W pewnym momencie żółto-czarni z Alanem Souzą na ataku, mieli zapas 20:18. Zupełnie inaczej wyglądała w tym secie gra gospodarzy, którzy już nie oddali prowadzenia. Decydujący punkt ze środka zdobył Bartłomiej Lemański.

Alan Souza, na jakiego czekaliśmy

Środkowi mieli swoje pięć minut także w trzecim secie. Szalacha czuwał na siatce. Blok dołożył Souza i było 3:1 dla Bełchatowian. Znów jednak szybko doszło do remisu. Błędy własne męczyły natomiast przyjezdnych. Za dużo chcieli zrobić w kontrach, Tobias Brand też stracił na jakości w ofensywie. Po asie serwisowym Souzy było już 9:4. Alan Souza cały czas trzymał poziom, po drugiej stronie siatki próbował pobudzić zespół Nasewicz. Na półmetku wciąż spory dystans trzymali gospodarze – 15:11. Atutem żółto-czarnych była dobra gra systemem blok-obrona. Gdańszczanom trudno było się dobić do boiska. Z wysoką przewagą udało się zamknąć tę partię ekipie z Bełchatowa. Dwie ostatnie akcje to efektowne bloki na Brandzie.

Punkty na wagę play-off?

Remis długo utrzymywał się w czwartej partii, dopóki po ataku Orczyka goście nie odskoczyli na 7:5. Obie strony walczyły o każdy punkt, Brand z Pothronem grali pierwsze skrzypce. Blok zrobił różnicę. Goście dwukrotnie zatrzymali rywali i znów mieli wszystko w swoich rękach – 10:12. Zwrotów akcji nie brakowało, na półmetku wciąż niewiele było wiadomo. Gdy Grzegorz Łomacz zatrzymał Orczyka, pałeczkę przejęli żółto-czarni. Problemy w przyjęciu Gdańszczanom zgotował Zouheir El Graoui i zrobiło się 19:15. W końcówce nie popełniali błędów, a piłkę meczową dała zagrywka Pothrona. Trzy punkty, które udało się wywalczyć gospodarzom mają ogromne znaczenie. Przy zaległych dwóch meczach, wciąż utrzymują się w TOP8.

MVP: Grzegorz Łomacz

PGE GiEK Skra Bełchatów – Energa Trefl Gdańsk 3:1
(31:33, 25:23, 25:17, 25:20)

Składy zespołów:
Skra: El Graoui (10), Żakieta (5), Lemański (19), Pothron (18), Łomacz (3), Szalacha (14), Kędzierski (libero) oraz Szymura (libero), Alan (17), Javad i Kubicki
Trefl: Nowakowski (2), Stępień, Nasewicz (18), Brand (20), Orczyk (10), M’Baye (11), Koykka (libero) oraz Schulz (2), Sobański, Pietraszko (1) i Kogut (1)

Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi

PlusLiga