Alan Souza miał stanowić o sile ataku PGE GiEK Skry Bełchatów. Od początku sezonu jednak leczył kontuzję i dopiero teraz może się zacząć rozkręcać. Atakujący liczy, że na kluczową część sezonu będzie już w topowej dyspozycji. – Czuję się bardzo dobrze. Zacząłem skakać ponownie około miesiąc temu, ale z ograniczeniami, więc nie jestem jeszcze w 100% formie. Wierzę jednak, że na najważniejsze mecze będę w najlepszej formie – opowiada Brazylijczyk w wywiadzie dla klubowych mediów.
PGE GiEK Skra Bełchatów musi się w tym sezonie borykać z kilkoma problemami zdrowotnymi. Ostatnio za poważnie chorego Daniela Chitigoia bełchatowski klub ściągnął zastępstwo z Iranu. Na szczęście do gry wrócił Alan Souza, który ciężko pracuje nad powrotem do najlepszej formy.
Codziennie widziałem treningi, a nie mogłem nic wnieść
Souza przez kilka miesięcy pauzował i przechodził proces rehabilitacji. Siatkarz przyznał, że najtrudniejszy dla niego był fakt, że nie mógł trenować i pomóc drużynie. – Bez wątpienia najtrudniejszy był aspekt mentalny. Były dni, kiedy czułem się świetnie, nie odczuwałem bólu, a mimo to nie mogłem trenować z drużyną. Codziennie obserwowałem treningi, widziałem, jak wszyscy trenują i dają z siebie wszystko, a ja nie mogłem nic wnieść – powiedział atakujący.
Wiadomo, że po tak długiej przerwie zawodnik potrzebuje czasu, aby wrócić na odpowiednie tory. Sam Souza też jest tego świadomy, ale liczy, że swoją postawą da jasne sygnały kibicom, że zespół będzie mógł na niego liczyć. – Po trzech miesiącach przerwy uważam, że potrzebuję trochę czasu, żeby wrócić do najlepszej formy. Wszyscy pozostali zawodnicy w lidze trenują i grają kilku miesięcy, a ja wróciłem do treningów dopiero miesiąc temu, więc wiem, że muszę się bardzo poprawić, aby móc pomóc drużynie. Zawsze będę dawał z siebie wszystko na boisku. Mam nadzieję, że kibice to dostrzegą, a z czasem będę grał coraz bardziej regularnie.
Skra zawsze daje z siebie wszystko
Brazylijski atakujący dopiero ma okazję prezentować się bełchatowskiej publiczności na boisku, ale w klubie jest od początku sezonu i zdążył już poznać zespół. – PGE GiEK Skrę Bełchatów postrzegam jako drużynę, która zawsze daje z siebie wszystko i taka jest moja filozofia. Wierzę, że mam wiele do zaoferowania drużynie w tym sezonie. Najważniejszy jest zawsze najlepszy wynik dla klubu, ale jeśli sam się do tego nie przyczynię, wiem, że drużynie będzie trudniej osiągnąć pełnię potencjału. Powiedziałbym więc, że te dwie rzeczy idą w parze. Wierzę, że wraz z moim rozwojem drużyna ma większe szanse na sukces.
Siatkarz przyznał też, że brazylijska liga jest bliska jego sercu, ale obecnie poziom w niej jest niższy, niż się oczekuje od topowej ligi. Z kolei komplementuje PlusLigę, jako bardzo wyrównaną. – Plusliga ma wyjątkową przewagę – wszystkie drużyny są bardzo konkurencyjne. To pomogło mi stać się bardziej regularnym i lepiej zrozumieć moją grę w siatkówkę. Mentalnie muszę być zmotywowany i skoncentrowany w każdym meczu, co pozwala rozwijać się jako zawodnikowi.









