Przed nami faza play-off PlusLigi. Ten sezon pokazuje, że nikt nie może być niczego pewnym. Najwięksi faworyci potrafili stracić punkty z zespołami, którym przed starciami nie dawano szans. Tym ciekawiej zapowiada się runda play-off. Tę rozpoczną ćwierćfinały.
Za nami 26 kolejek rundy zasadniczej i 182 spotkania. PlusLiga wkracza w decydującą fazę sezonu. Poznaliśmy osiem najlepszych drużyn rozgrywek 2025/2026, które już niebawem staną przed szansą walki o strefę medalową mistrzostw Polski. Ten sezon jest jednym z najciekawszych pod względem zaskakujących wyników. Czy będzie tak również w tej najważniejszej części sezonu? Z pewnością będzie interesująco, a wszystkie rywalizacje – choć mają swoich cichych faworytów – dają też wiele znaków zapytania. Kibice z pewnością czekają na niespodzianki.
Aluron CMC Warta Zawiercie – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
Pierwszy ćwierćfinał to starcie pierwszej drużyny z ósmą. Ekipa z Zawiercia w trakcie całej pierwszej rundy przegrała jedynie pięć razy – tylko na wyjeździe. We własnej hali podopieczni Michała Winiarskiego byli niepokonani. Dlatego też pozwoliło im to zamknąć zasadniczy sezon z pięciopunktową przewagą nad Projektem. Mimo że Zawiercianie musieli rywalizować na wielu frontach, wywalczyli pierwszy w historii medal Klubowych Mistrzostw Świata. Często grali na ogromnym zmęczeniu. To nie zatrzymało ich przed wygraniem rundy zasadniczej. W zespole trener Winiarski mógł liczyć na każdego, miał też swoich liderów. Miguel Tavares, mający świetny sezon Mateusz Bieniek, Bartosz Kwolek, który niemal już niemal wali siatkarską siekierą we wrota reprezentacji Polski. Tak naprawdę każdy kolejny zawodnik w drużynie dawał jej bardzo dużo.

Z kolei ZAKSA do play-off trafiła rzutem na taśmę. Mało brakowało, a Kędzierzynianie zakończyliby już sezon. Do ostatniej kolejki musieli walczyć, potrzebowali w niej jednego punktu i udało im się go zdobyć. Co ciekawe w starciu z Wartą, która finalnie wygrała w tie-breaku. Zespół trenera Gianiego uratowała druga część sezonu, gdyż w pierwszej – zwłaszcza w grudniu i w pierwszych kolejkach – notowała serie porażek. Kędzierzynianie wygrali dwanaście razy, w czternastu meczach schodzili z boiska pokonani. ZAKSA miała jeden punkt, który znacznie przyczynił się do awansu. Kamil Rychlicki nie zszedł poniżej pewnego solidnego poziomu. W dodatku po 26 meczach jest najlepiej punktującym ligi z 528 punktami na koncie.
W dwóch meczach tego sezonu triumfowali Zawiercianie, 1:3 i 3:2. Wydaje się, że w tej rywalizacji za wiele wydarzyć się nie może. Warta, która prezentuje obecnie naprawdę dobrą formę, kroczy po kolejne sukcesy i w Polsce i Europie. Inny wynik, jak awans Zawiercian do półfinału, będzie największą niespodzianką sezonu.
PGE Projekt Warszawa – JSW Jastrzębski Węgiel
Projekt rundę zasadniczą zamknął z 16 wygranymi i 7 porażkami. Warszawianom nie zdarzały się dłuższe serie nieudanych meczów. Mimo to w trakcie sezonu z zespołem pożegnał się trener Tommi Tiilikainen. W czołówkach indywidualnych rankingów próżno szukać zawodników Projektu. Jego siłą jest zespół, co niejednokrotnie potwierdził. Choć Firlejowi i spółce zdarzały się wpadki, to jednak nie wpłynęły one obraz całokształtu rundy zasadniczej. Projekt cel na ten sezon ma jeden: finał, więc z pewnością wyciągnie wszystkie swoje najcięższe działa na mecze z Jastrzębskim Węglem. W obliczu ogromnych problemów Jastrzębian i niepewnej przyszłości całego klubu, zespół z Warszawy powinien mieć ułatwione zadanie. Nie można jednak zapominać, że po jastrzębskiej stronie siatki staną solidni i wysokiej klasy zawodnicy. Dla nich udział w fazie play-off także rozstrzygnął się na koniec rundy zasadniczej, więc teraz mogą już rywalizować bez wielkiego ciężaru mentalnego.

Patrząc na obecną sytuację Jastrzębskiego Węgla osiągnięcie fazy play-off to solidny wynik. Klub ze Śląska zbudował solidny skład na ten sezon, który miał walczyć o więcej. Problemy finansowe i brak stabilnej wizji przyszłości mocno się na nim odbiły. Mimo to Jastrzębianie zdołali wygrać piętnaście spotkań i przez jakiś czas radzili sobie nieźle. Na koniec pokonali silny AZS Olsztyn, co może być też prognostykiem na dalsze ich poczynania w rundzie play-off. Tym bardziej, że teraz już „mogą”, a nie „muszą”.
Do tej pory w tym sezonie PGE Projekt nie miał większych problemów z Jastrzębianami. Najpierw wygrał bez straty seta, a następnie w czterech partiach. Jest więc zdecydowanym faworytem do wygranej w tej parze ćwierćfinałowej.
Bogdanka LUK Lublin – PGE GiEK Skra Bełchatów
LUK i Skra będą toczyć bardzo ciekawą i można powiedzieć nieprzewidywalną rywalizację. Lublinianie bronią tytułu mistrzowskiego, więc z pewnością ani myślą, by zatrzymać się na ćwierćfinale. Tym bardziej, że ambicje mają duże – zarówno w PlusLidze, jak i Lidze Mistrzów. W tych drugich rozgrywkach ostatnio LUK nie zabłysnął i jest w trudnej sytuacji przed rewanżem u siebie. Tym bardziej będzie chciał odbić sobie to w starciu ze Skrą. Lublinianie mieli swoje wzloty i upadki w rundzie zasadniczej, choć ogólnie mogą zaliczyć ją do tych solidnych. 18 zwycięstw i 8 porażek pozwoliło im zająć trzecią lokatę. Wydaje się, że jest ona odpowiednia, by zaatakować półfinały. Tym bardziej, że to Lublinianie będą faworytem tej rywalizacji. W swoich szeregach Bogdanka LUK ma asa w rękawie – Wilfredo Leona, ale i nie tylko. Do gry wrócił Mikołaj Sawicki, dlatego Stephane Antiga może być spokojny o zestawienie swoich zawodników.

PGE GiEK Skra Bełchatów zamknęła rundę zasadniczą na szóstym miejscu i w najgorszym wypadku na takim zakończy sezon. To kolejny krok klubu w stronę powrotu do dobrych lat. Plan minimum obejmował awans do play-off, a Bełchatowianie dołożyli też do tego szóstą lokatę – co najmniej. Wszystko mimo ogromnych problemów, z jakimi drużyna borykała się od dłuższego czasu. Na początku sezonu – Skra była rewelacją ligi i długi czas plasowała się w czołówce. Później nastał regres i wpadło jej sześć ligowych porażek z rzędu. To zachwiało sytuacją żółto-czarnych. Teraz podopieczni Krzysztofa Stelmacha z czystymi głowami mogą już skupić się tylko na grze i sprawieniu niespodzianki. Lekkość mentalna może być ich siłą, podobnie jak rozgrywający fantastyczny sezon Bartłomiej Lemański i przeżywający trzecią młodość Grzegorz Łomacz. Jeśli problemy zdrowotne Bełchatowian ustąpią, możemy doczekać się długiego ćwierćfinału.
W porównaniu do poprzednich par ćwierćfinałowych w tej dwa pierwsze mecze rozegrane zostały na remis. W Lublinie wygrała Skra, w Bełchatowie wygrał LUK.
Asseco Resovia Rzeszów – Indykpol AZS Olsztyn
To zdecydowanie będzie najciekawszy ćwierćfinał. Czwarta i piąta drużyna PlusLigi, wracająca do czołówki Resovia i rewelacyjny AZS. Rzeszowianie po ostatnim sezonie, w którym udało im się wreszcie zdobyć po latach medal, w tym kroczą podobną drogą. Wygrali 18 razy, do trzecich mistrzów Polski stracili dwa punkty i mają chrapkę na więcej. Choć czasami można zarzucić tej drużynie chaotyczność i brak komunikacji, to jednak do tej pory w większości ważnych spotkań zdołała ona prezentować się dobrze. Resovia to kolejny zespół, który przystąpi do ćwierćfinałów równolegle grając europejskie puchary. Musi się więc skupić w pełni na rywalu, bo ten ma chrapkę na ogromną niespodziankę na koniec sezonu.

Indykpol AZS Olsztyn w ten sezon wstrzelił się idealnie i niepodważalnie może nosić miano „rewelacji”. Daniel Pliński poukładał klocki tak, jak trzeba, wykreował lidera w postaci Moritza Karlitzka i teraz zbiera owoce tej pracy. Olsztynianie wygrali 16 spotkań i przez długi czas w pierwszej części sezonu nie opuszczał czołówki. Pochwał w stronę Akademików nie brakuje, ale wszystko to jest zasłużone. Zespół potrafił wychodzić z niezłych opresji, jak otwarcie sezonu w Bełchatowie i wygranie przegranego praktycznie meczu. Silna psychika i uważna gra z ograniczoną liczbą błędów to znak rozpoznawczy Olsztynian i nie powinno się to zmienić także w tym najważniejszym momencie.
W tej rywalizacji po dwóch stronach siatki stanie dwóch mocnych mentalnie liderów -Moritz Karlizek i Artur Szalpuk. To ich postawa będzie kluczowa dla końcowego rozstrzygnięcia. W dwóch dotychczasowych meczach obie ekipy podzieliły się wygranymi, więc trudno wskazać faworyta tego pojedynku.
Zobacz również:
PlusLiga – terminarz fazy play-off









