Strona główna » Siatkarze Norwida będą walczyć. Mają żal do poprzedniego trenera

Siatkarze Norwida będą walczyć. Mają żal do poprzedniego trenera

Przegląd Sportowy

fot. Aleksandra Suszek

Widmo spadku z PlusLigi coraz bardziej realnie krąży nad Steam Hemarpol Politechniką Częstochowa. Sytuacja siatkarzy spod Jasnej Góry nie jest jeszcze beznadziejna, ale już niezwykle trudna. Za ten stan rzeczy część siatkarzy obwinia byłego trenera Guillermo Falaskę. – Nie może mnie porównywać mnie do Michieletto, Keity czy Wilfredo Leona – mówił w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego Milad Ebadipour.

Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa jest w trudnej sytuacji, ale w ostatnich meczach częstochowianie pokazali, że nie złożyli jeszcze broni i będą walczyć do końca. Według części zawodników, sytuacja mogłaby być dużo lepsza, gdyby nie postawa poprzedniego trenera.

Nie porównywać szkolnej drużyny do LeBrona…

Guillermo Falasca od początku sezonu prowadził częstochowski zespół. Jako pierwszy w PlusLidze pożegnał się ze swoją posadą, a zawodnicy w dużej mierze przyznają, że trener nie skupiał się nad składem, który ma, ale cały czas dołował swoich siatkarzy, przekonując, że nie dorównują umiejętnościami tym z ligi włoskiej. – Nie możesz porównywać koszykarza ze szkolnej drużyny do LeBrona Jamesa – mówił Ebadipour.

Według Ebadipoura sezon nie jest jeszcze stracony. Zdaje sobie sprawę, że sytuacja jest kiepska, ale przekonuje, że trzeba wierzyć i walczyć do końca. Według Irańczyka w dużej mierze na postawie drużyny zaważyło podejście poprzedniego szkoleniowca. – Na początku sezonu miałem z nim rozmowę. Przyznał, że nie podoba mu się moja pozycja przy przyjęciu zagrywki, ale dopóki to jakoś funkcjonuje, nie ma z tym problemu – powiedział przyjmujący. Dalej jednak nie było już tak miło. Kiedy drużyna zaczęła przegrywać, trener Falasca kazał siatkarzowi brać przykład z Michieletto, co według Ebadipoura nie było trafną wskazówką, bo to zawodnik o zupełnie innej charakterystyce. Ma też żal do szkoleniowca, że nie skupiał się na szlifowaniu i wzmacnianiu dobrych elementów, a głównie operował krytyką swoich graczy.

„Przychodzisz na trening i słyszysz, że nie umiesz zagrywać…”

Podobnie wypowiadał się już wcześniej Bartłomiej Lipiński, który w mocnych słowach określał zachowanie Falaski. Według niego trener „dojechał” psychicznie kilku siatkarzy, deprecjonując ich umiejętności na treiningach. – To nic prostego, kiedy przychodzisz na trening i słyszysz od szkoleniowca, że nie potrafisz zagrywać, albo przyjmować czy we Włoszech byś grał za część tego, co w Polsce – mówił Lipiński.

Przed częstochowskim klubem piekielnie trudne zadanie. Ostatnie kolejki sezonu zasadniczego nie dają wielkich nadziei na dużą zdobycz punktową, a dodatkowo Norwid nie spotka się już z bezpośrednimi rywalami do utrzymania, więc będzie musiał liczyć na ich potknięcia i swoje zwycięstwa. Na dziś wydaje się, że to właśnie częstochowianie są najpoważniejszym kandydatem do opuszczenia PlusLigi.

Utrzymanie może nadejść z niespodziewanej strony

Jest jednak furtka, na którą może liczyć częstochowski zespół. Utrzymanie może dać im… Jastrzębski Węgiel. Katastrofalna sytuacja finansowa śląskiego klubu może spowodować, że jastrzębianie nie dokończą sezonu, a wtedy najprawdopodobniej w lidze utrzymałaby się „ostatnia” drużyna ligi.

— Na boisku rywalizujemy ze sobą, ale poza nim jesteśmy kolegami. Mogę jedynie współczuć im problemów. Każdy zawodnik ma swoje zobowiązania, rodziny, więc kiedy są zaległości w wypłatach, nie możesz zapłacić za mieszkanie, to kłopoty zdecydowanie wykraczają poza sport i nikt z nas nie chciałby się znaleźć w podobnej sytuacji. Zwłaszcza że mówimy o klubie, który ma na koncie tak wiele tytułów — skomentował tę sytuację Ebadipour.

PlusLiga