Od dłuższego czasu sytuacja zdrowotna w ekipie mistrzów Polski nie jest dobra. Ze składu wypadali kolejni zawodnicy. Odbiło się to na wynikach. Największy ból głowy u trenera budzić może brak Kevina Sasaka.
Porażki odzwierciedleniem sytuacji
Kontuzja za kontuzją, o chorobach nie wspominając. Tak ostatnio wygląda sytuacja lubelskiej drużyny. Na długo ze składu wypadł kanadyjski środkowy Daenan Gyimah. Po urazie nadal wraca powoli i nie gra Mateusz Malinowski, a w dodatku problemy z barkiem ma Kevin Sasak. To jego brak jest obecnie najbardziej odczuwalny. LUK musi radzić sobie bez w pełni zdrowego atakującego. Sasaka zastąpił Henno.
Choć mistrzowie Polski sięgnęli po historyczny Puchar Polski, to w spotkaniach ligowych da się odczuć problemy klubu. Lublinianie przegrali nie tylko z Resovią Rzeszów, ale także z dużo niżej notowanym Barkomem Lwów.
Co z transferem medycznym?
Jak na razie nie wiadomo, kiedy Sasak wróci do gry i ważą się jego losy w tym sezonie. Malinowski również jest dużą niewiadomą.
— Kewin przechodzi badania, a w najbliższych dniach czekają go kolejne konsultacje. Robimy wszystko, aby ustalić jak najlepszy plan rehabilitacji. Mogę powiedzieć, że powinno obejść się bez operacji, ale jeśli ta będzie jednak konieczna, to mamy możliwość transferu medycznego. Musimy mieć plan B. Na razie robimy wszystko, żeby Kewin wrócił i nie ryzykował zdrowiem — zdradził w Przeglądzie Sportowym trener Bogdanki LUK Stephane Antiga.
Bogdanka LUK Lublin może zgodnie z aktualnymi przepisami dokonać transferu medycznego za Sasaka. Atakujący w meczu z Barkomem wyszedł w pierwszej szóstce, by po chwili zostać zmieniony przez Hilira Henno. Tym samym dopełnił minimum wymagane do procedury.
W grudniu 2024 także Paweł Zatorski w ten sposób pojawił się na boisku, by mógł udać się na operację biodra, a klub by mógł posiłkować się transferem medycznym.
To nie takie proste
O tym, że transfery w trakcie sezonu to nie jest łatwa rzecz przekonała się niedawno PGE GiEK Skra Bełchatów. W klubie problemy zdrowotne na długi czas wyłączyły Daniela Chitigoia, a klub jeszcze na ostatniej prostej przed zamknięciem okienka transferowego ściągnął jego zastępcę. Wszystko odbyło się w ramach normalnego transferu, ale znalezienie odpowiedniego zawodnika obecnie graniczy z cudem.
Podobnie jest z Bogdanką LUK Lublin. Klub może szukać zastępstwa, pojawia się jednak jedno „ale”… liczba zagranicznych zawodników na boisku. O polskiego atakującego, grającego na dobrym poziomie, w tym momencie jest bardzo trudno. Jeśli znajdzie się ktoś poza granicami, możliwości trenera w budowaniu składu na boisku bardzo się kurczą. Fynnian McCarthy, Aleks Grozdanow czy Thales – to są kluczowi zawodnicy LUK-u. Stephane Antiga w przypadku zagranicznego atakującego – w razie potrzeby – będzie mieć zamkniętą możliwość wykorzystania, któregoś z duetu Henno/Young.









