Strona główna » PGE GiEK Skra Bełchatów gra mimo przeciwności. „To nam pomaga wierzyć”

PGE GiEK Skra Bełchatów gra mimo przeciwności. „To nam pomaga wierzyć”

inf. prasowa, opr. własne

fot. Aleksandra Suszek

PGE GiEK Skra Bełchatów zagra w środę zaległe starcie w Częstochowie. Punkty są w nim dla niej konieczne, ale sytuacja przed meczem nie jest najlepsza. Nadal nie brakuje w drużynie problemów zdrowotnych. – Chciałbym, żebyśmy byli w komplecie, ale na to się nie zapowiada – przyznał Grzegorz Łomacz.

Wyjazdowy dwumecz za dwa punkty

PGE GiEK Skra Bełchatów nadrabia przełożone z różnych względów przez siebie i rywali mecze. Ostatnio zagrała dwa wyjazdowe – w Olsztynie, gdzie nie wywalczyła nawet punktu, a także w Suwałkach, w których wyszła z niemałych tarapatów. Mało brakowało, a także nie zdobyłaby nic, a finalnie wróciła do Bełchatowa z dwoma punktami. Wygraną żółto-czarnej ekipie uratował Bartłomiej Lemański, który zagrał koncertowo – także w zupełnie innej roli, roli atakującego.

Obecnie bełchatowianie są siódmą drużyną w tabeli PlusLigi, a już w środę zagra z ostatnim w zestawieniu zespołem z Częstochowy. Pretendent do wygranej wydaje się być jeden. PGE GiEK Skra Bełchatów ma z pewnością dużo większe aspiracje niż obecna pozycja. Kapitan Bełchatowian przestrzega jednak przed lekceważeniem częstochowskiej drużyny.

– Cieszę się, że jesteśmy stawiani w roli faworyta, bo to znaczy, że całkiem nieźle sobie radzimy. Myślę, że Politechnika jest zdecydowanie zespołem pod kreską na chwilę obecną i wszyscy znamy jej sytuację. Tym bardziej będą groźni, bo nie mają nic do stracenia i będą ryzykowali w każdej piłce. Będzie to dużo trudniejszy pojedynek niż każdy myśli – zwrócił uwagę Grzegorz Łomacz.

Wielka niewiadoma?

Jakiś czas temu do gry wracał wielki nieobecny bełchatowskiego zespołu, Alan Souza. Brazylijczyk jednak co zagra, to co trochę pauzuje i pojawiają się kolejne problemy. W Suwałkach też nie dokończył meczu. Klub nie podał żadnej informacji, ale najprawdopodobniej powodem był uraz. Nadal w grze brakuje Daniela Chitigoia, który po chorobie powrócił do treningów, pojawia się z drużyną, ale nadal próżno szukać go w składzie meczowym. W meczu z Treflem za bandami oglądać można było także Łukasza Wiśniewskiego. Środkowy w Olsztynie i Suwałkach był już w składzie, ale nie pojawił się na boisku nawet na chwilę. Mówi się, że on też wraca do zdrowia po urazie. Trochę poza formą wydają się być dwa filary zespołu – Antoine Pothron i Arkadiusz Żakieta.

Problemów nie ukrywa kapitan PGE GiEK Skry Bełchatów. – Chciałbym, żebyśmy byli w komplecie, ale na to się nie zapowiada. Więcej zobaczymy na boisku, bo naprawdę ciężko cokolwiek teraz powiedzieć. Będziemy na pewno grali tym, kogo będziemy mieli do dyspozycji – zapewnił.

Rewelacja, załamanie … i co dalej?

W tym sezonie PGE GiEK Skra Bełchatów notuje i góry i doliny formy. Początek sezonu – rewelacyjny, Bełchatowianie byli przez chwilę nawet liderem tabeli. Długo trzymali się w czołówce. Wszystko zakończyło się z momentem choroby Daniela Chitigoia. Coraz gorsze występy, coraz więcej urazów i chorób odcisnęło piętno na wynikach. Ekipa Krzysztofa Stelmacha przegrała aż siedem razy z rzędu! Teraz powoli wraca do dobrej gry. Pokonała u siebie Resovię i Trefl, a w Suwałkach wygrała praktycznie przegrany mecz. To pokazuje, że w zespole jest siła, ale czy starczy jej w obliczu niepełnego składu? Co jest najmocniejszym punktem tego zespołu?

– Koncentracja od początku do końca i zespołowość. To, czym wygrywamy w tym sezonie. To nam pomaga wierzyć. Jeżeli każdy dołoży swoją cegiełkę i uwierzy, że może dobrze zagrać, to wygramy to spotkanie – zakończył Grzegorz Łomacz.

PlusLiga