PGE GiEK Skra Bełchatów zagra w środę zaległe starcie w Częstochowie. Punkty są w nim dla niej konieczne, ale sytuacja przed meczem nie jest najlepsza. Nadal nie brakuje w drużynie problemów zdrowotnych. – Chciałbym, żebyśmy byli w komplecie, ale na to się nie zapowiada – przyznał Grzegorz Łomacz.
Wyjazdowy dwumecz za dwa punkty
PGE GiEK Skra Bełchatów nadrabia przełożone z różnych względów przez siebie i rywali mecze. Ostatnio zagrała dwa wyjazdowe – w Olsztynie, gdzie nie wywalczyła nawet punktu, a także w Suwałkach, w których wyszła z niemałych tarapatów. Mało brakowało, a także nie zdobyłaby nic, a finalnie wróciła do Bełchatowa z dwoma punktami. Wygraną żółto-czarnej ekipie uratował Bartłomiej Lemański, który zagrał koncertowo – także w zupełnie innej roli, roli atakującego.
Obecnie bełchatowianie są siódmą drużyną w tabeli PlusLigi, a już w środę zagra z ostatnim w zestawieniu zespołem z Częstochowy. Pretendent do wygranej wydaje się być jeden. PGE GiEK Skra Bełchatów ma z pewnością dużo większe aspiracje niż obecna pozycja. Kapitan Bełchatowian przestrzega jednak przed lekceważeniem częstochowskiej drużyny.
– Cieszę się, że jesteśmy stawiani w roli faworyta, bo to znaczy, że całkiem nieźle sobie radzimy. Myślę, że Politechnika jest zdecydowanie zespołem pod kreską na chwilę obecną i wszyscy znamy jej sytuację. Tym bardziej będą groźni, bo nie mają nic do stracenia i będą ryzykowali w każdej piłce. Będzie to dużo trudniejszy pojedynek niż każdy myśli – zwrócił uwagę Grzegorz Łomacz.
Wielka niewiadoma?
Jakiś czas temu do gry wracał wielki nieobecny bełchatowskiego zespołu, Alan Souza. Brazylijczyk jednak co zagra, to co trochę pauzuje i pojawiają się kolejne problemy. W Suwałkach też nie dokończył meczu. Klub nie podał żadnej informacji, ale najprawdopodobniej powodem był uraz. Nadal w grze brakuje Daniela Chitigoia, który po chorobie powrócił do treningów, pojawia się z drużyną, ale nadal próżno szukać go w składzie meczowym. W meczu z Treflem za bandami oglądać można było także Łukasza Wiśniewskiego. Środkowy w Olsztynie i Suwałkach był już w składzie, ale nie pojawił się na boisku nawet na chwilę. Mówi się, że on też wraca do zdrowia po urazie. Trochę poza formą wydają się być dwa filary zespołu – Antoine Pothron i Arkadiusz Żakieta.
Problemów nie ukrywa kapitan PGE GiEK Skry Bełchatów. – Chciałbym, żebyśmy byli w komplecie, ale na to się nie zapowiada. Więcej zobaczymy na boisku, bo naprawdę ciężko cokolwiek teraz powiedzieć. Będziemy na pewno grali tym, kogo będziemy mieli do dyspozycji – zapewnił.
Rewelacja, załamanie … i co dalej?
W tym sezonie PGE GiEK Skra Bełchatów notuje i góry i doliny formy. Początek sezonu – rewelacyjny, Bełchatowianie byli przez chwilę nawet liderem tabeli. Długo trzymali się w czołówce. Wszystko zakończyło się z momentem choroby Daniela Chitigoia. Coraz gorsze występy, coraz więcej urazów i chorób odcisnęło piętno na wynikach. Ekipa Krzysztofa Stelmacha przegrała aż siedem razy z rzędu! Teraz powoli wraca do dobrej gry. Pokonała u siebie Resovię i Trefl, a w Suwałkach wygrała praktycznie przegrany mecz. To pokazuje, że w zespole jest siła, ale czy starczy jej w obliczu niepełnego składu? Co jest najmocniejszym punktem tego zespołu?
– Koncentracja od początku do końca i zespołowość. To, czym wygrywamy w tym sezonie. To nam pomaga wierzyć. Jeżeli każdy dołoży swoją cegiełkę i uwierzy, że może dobrze zagrać, to wygramy to spotkanie – zakończył Grzegorz Łomacz.









