Strona główna » Paweł Zatorski zamknął reprezentacyjny rozdział. „Czekałem na odpowiednią chwilę”

Paweł Zatorski zamknął reprezentacyjny rozdział. „Czekałem na odpowiednią chwilę”

opr. własne

fot. Klaudia Piwowarczyk

Upragniony medal igrzysk olimpijskich był ostatnim medalem wywalczonym przez Pawła Zatorskiego w barwach narodowych. Libero oficjalnie zakończył reprezentacyjną karierę. – Nadszedł ten moment – powiedział w Polsacie Sport.

Paweł Zatorski – legenda

Bezsprzecznie Pawła Zatorskiego można określać mianem legendy. Jest on najbardziej utytułowanym polskim libero, a gro sukcesów odnosił w barwach narodowych. Po szesnastu latach gry z orzełkiem na piersi zawodnik postanowił zakończyć reprezentacyjną karierę. Swoim pożegnaniem podzielił się z kibicami w niedzielę.

Wspaniałe, skrajne emocje – od fantastycznych przeżyć do skrajnie trudnych chwil. Wspaniała historia. Nadszedł ten moment, że udostępniłem tego posta z pożegnaniem z reprezentacją. Treść była przygotowana od jakiegoś czasu, czekałem na odpowiednią chwilę. Dziś zastanowiłem się kilka minut nad wciśnięciem tego przycisku w mediach społecznościowych. Nie ukrywam, że jakieś emocje we mnie to wzbudziło, choć skupienie główne było na rywalizacji półfinałowej PlusLigi – powiedział w rozmowie z Tomaszem Swędrowskim.

Wizja trenera

Igrzyska olimpijskie w Paryżu wielu zawodników kosztowały ogrom zdrowia. Jednym z nich był Paweł Zatorski. Libero wrócił do Polski z ogromnymi problemami z plecami, co wyłączyło go z gry na długi czas. Siatkarz już wtedy rozmawiał z trenerem polskiej reprezentacji o planach na kolejne lata i wiedział z czym się wiążą. Sam poświęcił dużo, by zagrać w olimpijskim finale.

Już dawno temu rozmawiałem z Nikolą Grbiciem, z którym mam świetny kontakt i którego bardzo szanuję. Już po igrzyskach olimpijskich przedstawił mi wizję, że na kolejnych igrzyskach będzie chciał postawić na młodszego zawodnika, co nie było dla mnie żadną niespodzianką. Jeszcze borykałem się w tamtym czasie z problemami zdrowotnymi. Nie wiedziałem tak naprawdę w jakim stanie wrócę i czy w ogóle wrócę na boisko – powiedział na antenie Polsatu Sport.

Historia napisała takie, a nie inne wersy. Jestem z powrotem na boisku. Mam przyjemność grać w pięknych halach, wypełnionych kibicami, w emocjonujących meczach. To jest dla mnie paliwem na każdy dzień, bo tym żyłem przez praktycznie 20 lat. Ta decyzja dojrzewała we mnie na spokojnie. Stwierdziłam, że to jest ten dzień i podzieliłem się tym z kibicami. Trzymam kciuki za młodych chłopaków, którzy mają przeogromny potencjał. Uważam, że to jest ich moment. Będę trzymać za nich kciuki z całych sił, niezależnie od tego, który pojedzie na tę najważniejszą imprezę, który będzie grał w pierwszej siódemce. Myślę, że zrobią piękną robotę i mam nadzieję, że będą zdobywać taką liczbę medali, jaką miałem przyjemność zdobywać z reprezentacją Polski – dodał.

Porażki fundamentem sukcesów

W trakcie swojej kariery reprezentacyjnej Paweł Zatorski wielokrotnie święcił wielkie triumfy, ale niejednokrotnie poznał też smak porażki. Dla niego każde z tych uczuć i każde z wydarzeń miało duże znaczenie i budowało historię polskiej kadry.

Zawsze stwierdzam, że by wygrać coś naprawdę dużego, trzeba naprawdę dużo przegrać równie dużego. Kilka takich spektakularnych porażek zaliczyliśmy czy to w barażach 1/8 finału mistrzostw Europy w Gdańsku w 2013 roku. Nieudane mistrzostwa Europy w 2017 roku. Myślę, że wszystkie nieudane turnieje, głośno komentowane w kraju – stwierdził. – Miałem to szczęście, że tych pięknych chwil było sporo. Wiele medali leży w sejfie. Na pewno podzielę się tą kolekcją, pokażę, pochwalę się – zapewnił Paweł Zatorski.

Paweł Zatorski to nie tylko wicemistrz olimpijski z Paryża, ale dwukrotny mistrz świata i wicemistrz globu. Na koncie ma wiele medali, ale przede złoto mistrzostw Europy, wygrane w Lidze Narodów i wcześniejszej Lidze Światowej. Na podium światowych imprez stawał blisko 20 razy, pomijając pozostałe rozgrywki kadrowe.

PlusLiga