Słynny francuski klub Paris Volley znalazł się w katastrofalnym położeniu. Jak donosi dziennik „L’Equipe”, na który powołuje się interia.pl na zaledwie dwa tygodnie przed startem rozgrywek przyszłość utytułowanego zespołu wisi na włosku. W tle problemów finansowych pojawia się wizja wycofania z ligi oraz znak pytania nad pucharowym starciem z PGE GiEK Skrą Bełchatów.
Zegar tyka: Pętla zadłużenia i starcie ze Skrą Bełchatów pod znakiem zapytania
Czasu na ratunek pozostał już tylko moment. Paris Volley to jedyna drużyna w całej lidze francuskiej, która nie uiściła obowiązkowych opłat rejestracyjnych, a ostateczny termin upływa w sobotę, 3 października. – Na dwa tygodnie przed rozpoczęciem sezonu finansowa przyszłość stołecznego klubu wisi na włosku. Potrzebujemy małego cudu – przyznaje bezogródek jeden z akcjonariuszy na łamach „L’Equipe”.
Według szacunków stacji RMC Sport, dziura budżetowa paryżan sięga nawet miliona euro. Promyk nadziei pojawił się kilka tygodni temu, gdy serwis „VolleyActu.fr” informował o zaawansowanych rozmowach z potencjalnymi inwestorami – firmami Vitality oraz Athvance Capital. Negocjacje nie zostały jednak zwieńczone podpisaniem umów. Trudna sytuacja w Paryżu generuje również potężny problem dla Europejskiej Konfederacji Piłki Siatkowej (CEV). W nadchodzącym sezonie Paris Volley miał rywalizować w Pucharze CEV, gdzie w 1/16 finału wyznaczono mu starcie z polską PGE GiEK Skrą Bełchatów. Jeśli francuski zespół zbankrutuje lub wycofa się z gry, jego miejsce w europejskich pucharach najprawdopodobniej zajmie Nice VB – wicemistrz Pucharu Francji.
Powtórka z historii i ratunek od gwiazd: Antiga, Kubiak i Leon
Obecna zapaść to niemal bliźniaczy scenariusz wydarzeń sprzed lat. W 2018 roku z powodu rażących nieprawidłowości finansowych Paris Volley został karnie zdegradowany, a jego występ nawet na zapleczu elity (Ligue B) stanął pod znakiem pytania. Wówczas akcję ratunkową zainicjował były siatkarz i trener Stéphane Antiga. Do wykupienia akcji i dokapitalizowania klubu namówił m.in. Michała Kubiaka, który z kolei wciągnął do projektu Wilfredo Leona. Działania polskich gwiazd pozwoliły klubowi przetrwać i błyskawicznie powrócić do krajowej czołówki.
– Suma nie jest ważna. Celem było to, by klub zdołał się utrzymać. Najpierw, by przystąpił do rozgrywek Ligue B, a po sezonie awansował do elity. To był bardzo pozytywny ruch i niezwykle mnie ucieszył – wspominał po latach Wilfredo Leon na łamach „L’Equipe”.
Paryska potęga z bogatą historią
Ewentualny upadek Paris Volley byłby ciosem dla całej europejskiej siatkówki. Stołeczna ekipa to jedna z najbardziej utytułowanych marek we Francji:
- 9-krotny mistrz Francji (ostatni tytuł zdobyty w 2016 roku),
- Triumfator siatkarskiej Ligi Mistrzów z 2001 roku,
- Zdobywca Pucharu Francji w ubiegłym sezonie, co po latach kryzysu uznano w Paryżu za zwiastun wielkiego powrotu.









