Reprezentacja Słowenii została kolejnym półfinalistą tegorocznych mistrzostw Europy. Podopieczni Fabio Soliego w Turynie 3:1 pokonali Belgów, a wyższość rywali musieli uznać jedynie w trzecim secie. Tym samym to właśnie Słowenia będzie półfinałowym rywalem biało-czerwonych w europejskim czempionacie.
Mocne otwarcie Słowenii
Słoweńcy rozpoczęli mecz od mocnego uderzenia – przy serii zagrywek Alena Pajenka (w tym asie serwisowym) szybko wyszli na prowadzenie 4:0. Belgowie zdołali jednak odpowiedzieć za sprawą Ferre Reggersa oraz Sama Deroo, doprowadzając do remisu 6:6. Od tego momentu kibice oglądali zaciętą walkę punkt za punkt, w której kluczową rolę odgrywał blok po obu stronach siatki. Liderami swoich zespołów byli Jan Kozamernik oraz Reggers (po 5 punktów). O losach seta zadecydowała końcówka – Kozamernik (3 bloki w tej partii) do spółki z Rokiem Možičem dali Słowenii przewagę 22:19, a dwie precyzyjne akcje Pajenka przypieczętowały wygraną 25:22.
Płomienna gra Možiča i dominacja na siatce
Drugi set przyniósł twardą rywalizację od pierwszych akcji. W szeregach Belgii znakomicie dysponowany był Ferre Reggers (8 punktów, 67% skuteczności w ataku), natomiast w ekipie Słowenii ciężar zdobywania punktów wziął na siebie Rok Možič (6 punktów na poziomie 83% w ataku). As serwisowy Stijna D’Hulsta dał Belgom dwupunktową zaliczkę, lecz Słoweńcy błyskawicznie odrobili straty. Dzięki blokom Kozamernika i Klemena Čebulja brązowi medaliści z 2023 roku odskoczyli na 19:17. Słoweńcy zdominowali siatkę (aż 4 bloki w secie), a as serwisowy Čebulja przyniósł im piłki setowe (24:20). Ostatnie słowo należało do Možiča, który zamknął partię wynikiem 25:22.
Przebudzenie Belgów i niemoc Słowenii w ataku
Postawieni pod ścianą Belgowie znakomicie weszli w trzecią odsłonę, wychodząc na prowadzenie 4:1 po zagraniach Reggersa i Basila Dermaux. Choć Słowenia wyrównała na 8:8, to Dermaux stał się główną bronią Belgii w ataku oraz na siatce, odbudowując przewagę (11:8). Słoweńcy próbowali gonić wynik – udane ataki Možiča i Nika Mujanovicia dały jeszcze remis 15:15, ale Belgowie natychmiast skontrowali. Reggers i Dermaux (zdobyli odpowiednio 7 i 8 punktów w tym secie) poprowadzili swoją drużynę do prowadzenia 19:16. Słowenia wyraźnie zacięła się w ofensywie (zaledwie 30% skuteczności w ataku), a pojedyncze akcje Čebulja nie wystarczyły. Blok D’Hulsta zakończył seta wynikiem 25:20 i przedłużył nadzieje Belgów.
Słoweński walec i bezwzględna dominacja
Przegrana partia podziałała na Słoweńców mobilizująco. Przy serii Uroša Planinšiča podopieczni zyskali prowadzenie 4:0, a chwilę później – napędzani przez Možiča (7 punktów w secie) i Mujanovicia (5 punktów) – odskoczyli na 10:4. Belgowie nie potrafili znaleźć odpowiedzi na niemal bezbłędną grę Słowenii, która w całym secie popełniła zaledwie dwa błędy własne. Čebulj był stuprocentowo skuteczny w ataku (3/3), utrzymując przewagę 16:10. Seria zagrywek Alena Pajenka doprowadziła do stanu 24:12, a Słowenia bez problemu postawiła kropkę nad „i”, przypieczętowując awans do strefy medalowej.
Belgia – Słowenia 1:3
(22:25, 22:25, 25:20, 13:25)
Składy zespołów:
Belgia: Reggers (23), Deroo (3), D’Hulst (2), Coolman (6), Rotty (3), Colson (6), Lantsoght (libero) oraz Płaskie (9), Dermaux (12), Valkiers, Vandercruys, Fafchamps (1), Fransen i D’Heer
Słowenia: Pajenk (9), Planinsić (1), Kozamernik (11), Cebulj (12), Mozić (18), Mujanović (14), Kovacic (libero) oraz Najdić oraz Bracko
Zobacz również:
Mistrzostwa Europy, faza pucharowa: wyniki i terminarz









