Strona główna » Marcin Janusz szczerze o przyszłości: Nie wiem, na ile będę w stanie wrócić

Marcin Janusz szczerze o przyszłości: Nie wiem, na ile będę w stanie wrócić

sport.pl

fot. Associated Press

Pod koniec igrzysk olimpijskich w Paryżu poważne problemy zdrowotne dotknęły kilku siatkarzy reprezentacji Polski. Jednym z nich był Marcin Janusz, który zdecydował się w 2025 roku zrobić przerwę od reprezentacji. – Mowa o zrezygnowaniu z czegoś, o czym się marzyło, jak się było dzieckiem. Przez lata pracowałem na to, by ugruntować swoją pozycję w klubie i kadrze. Nie ma co ukrywać, nie było łatwo z tego zrezygnować – przyznał Marcin Janusz w rozmowie z Agnieszką Niedziałek z Sport.pl.

Grbić zrozumiał

Reprezentacja Polski w 2024 roku odniosła wielki sukces. Polacy po latach niepowodzeń dotarli do finału igrzysk olimpijskich. Podczas tego turnieju poważnego urazu doznał Paweł Zatorski. Problemy zdrowotne dotknęły również Marcina Janusza. Dotychczasowy pierwszy rozgrywający zdecydował się na przerwę od kadry, by mieć czas na poprawienie swojego zdrowia.

Siatkarz obawiał się reakcji szkoleniowca. Niektórzy trenerzy bywali pamiętliwi i nie mieli zrozumienia dla zawodników rezygnujących z kadry. – Towarzyszyła mi niepewność przed rozmową z Nikolą. Zareagował lepiej, niż mógłbym sobie wymarzyć, bo w pełni zrozumiał sytuację i dał mi pełne wsparcie. Taką wolność wyboru bez zamykania drzwi do kadry. Zanim zadzwoniłem do niego, to brałem pod uwagę różne scenariusze i wcale bym nie miał pretensji, gdyby powiedział: „Skoro cię nie ma w tym roku, to drzwi będą zamknięte w kolejnych latach”. Byłem gotowy na to, że jeśli nie będzie innej opcji, to na Paryżu moja przygoda z reprezentacją się skończy. Na szczęście, potoczyło się to inaczej. Nie wiem, na ile będę w stanie wrócić. Nie rozmawiałem z Nikolą od tamtego czasu, pomijając krótkie gratulacje wysłane po sukcesie w LN – powiedział Marcin Janusz w rozmowie z Agnieszką Niedziałek z Sport.pl.

Racjonalizm wygrał

Choć rozgrywający wiedział, że jego stan zdrowia nie jest optymalny, przed podjęciem decyzji o przerwie zmagał się z wątpliwościami. Dodatkowo siatkarz przypominał sobie pozytywne emocje związane z grą przed polską publicznością. – Ale ta decyzja była też trudna, bo mowa o zrezygnowaniu z czegoś, o czym się marzyło, jak się było dzieckiem. Przez lata pracowałem na to, by ugruntować swoją pozycję w klubie i kadrze. Nie ma co ukrywać, nie było łatwo z tego zrezygnować. Do tego jeszcze te emocje związane z grą w turnieju LN w Gdańsku, wyjątkowym dla mnie miejscu. To wszystko, co się dzieje w naszym kraju dookoła siatkówki, to też coś niespotykanego. Coś, czego chłopaki z innych reprezentacji nam zazdroszczą. Więc nie było łatwo. Ale zacząłem się rozglądać po swoim ciele, co mnie boli, a gdzie jest ok i jednak ta racjonalna perspektywa wygrywała – przyznał rozgrywający.

Nie ogranicza rozgrywających?

Wielu zarzuca reprezentacji Polski bardzo uproszczoną grę. W przestrzeni publicznej pojawiły się sugestie, że trener Nikola Grbić mocno kieruje rozgrywającymi i ponad efektowność stawia efektywność. Siatkarz zauważył, że dla każdego szkoleniowca ważne jest przede wszystkim to, by zapewnić dobry wynik zespołowi. – Oczywiście, też lubię oglądać szaloną siatkówkę, która dobrze wygląda później na powtórkach, ale… Nie uważam też – przynajmniej ze swojej perspektywy – by Nikola mocno ograniczał rozgrywających. Każdy trener w jakiś sposób to robi. Szkoleniowcy są często po prostu mądrzejsi i widzą więcej od zawodników. Sztab pokazuje – zwłaszcza rozgrywającym – co działa, co możemy dodać i czego lepiej nie robić. Tutaj nie ma większej filozofii – wyjaśnił Janusz.

Aktualnie Marcin Janusz prowadzi grę Asseco Resovii Rzeszów. Ostatnio rzeszowianie wygrali z PGE GiEK Skrą Bełchatów. Zespół zajmuje 5. miejsce w tabeli – z 8 meczów wygrał 6 i ma na swoim koncie 17 punktów. Kolejne spotkanie rzeszowianie zagrają na terenie beniaminka. 2 grudnia o 17:30 Resovia zmierzy się z InPost ChKS-em Chełm.

PlusLiga