BOGDANKA LUK Lublin w rewanżowym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów nie dała rady odwrócić niekorzystnego wyniku z pierwszej potyczki. Po dwóch przegranych setach było już wiadomo, że do Final Four awansował PGE Projekt Warszawa, który potrzebował zdobyć tylko jeden punkt w tym pojedynku. Ostatecznie Lublinianie wygrali to spotkanie 3:2, ale żegnają się z europejskimi pucharami na etapie ćwierćfinału. – Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie będzie nam to dane i będziemy mogli bardziej zaznaczyć swoje miejsce – przyznał w rozmowie z Martą Ćwiertniewicz, atakujący LUK-u Kewin Sasak.
Debiut zakończony na ćwierćfinale
BOGDANKA LUK Lublin po raz pierwszy w swojej historii, w tym sezonie miała okazję brać udział w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Przez fazę grupową Lublinianie przeszli jak burza, tracąc tylko pojedyncze oczka, ale zwyciężyli wszystkie potyczki. Dzięki temu bezpośrednio awansowali do ćwierćfinału rozgrywek. Tam czekali na swojego rywala. Okazało się, że muszą stoczyć „polski” pojedynek przeciwko PGE Projektowi Warszawa. To stołeczni zrobili, co trzeba i w maju polecą do Turynu. – Nie jest to może nasz wymarzony wynik. Chcieliśmy awansować do Final Four, ale no był to nasz pierwszy raz w rozgrywkach, też trzeba brać to pod uwagę. Mamy super drużynę i wierzę, że gdybyśmy tam awansowali, też byśmy mogli tam narobić problemów przeciwnikom (…) Fajnie się pokazaliśmy w tym sezonie, ale nie wyszło. Szkoda – powiedział po meczu w rozmowie z Martą Ćwiertniewicz z Polsatu Sport, Kewin Sasak.
Atakujący LUK-u Lublin żałował, że jego drużynie nie udało się zajść dalej. Tym bardziej, że dotąd Lublinianie spełniali wszystkie postawione sobie cele, jak triumf w PlusLidze, czy też w Pucharze Polski. – Na pewno człowiek się do dobrego przyzwyczaja. To był może też taki trochę zimny prysznic przed tymi play-offami. Szkoda, że się nie udało. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie będzie nam to dane i będziemy mogli zaznaczyć swoje miejsce, bo uważam, że w grupie wygrywaliśmy wszystkie spotkania i później w ćwierćfinale spotkały się bardzo dwie moce drużyny. Po prostu w tym sezonie lepsza okazała się drużyna z Warszawy, ale myślę że wyciągniemy z tego trochę pozytywnej złości sportowej i będziemy „nabuzowani” i nakręceni na najbliższy mecz z Bełchatowem – zapowiedział reprezentant Polski.

Udany powrót na boisko
Teraz Lublinianom pozostaje już tylko walka o kolejny medal mistrzostw Polski. W sobotę, 04.04 zagrają w Bełchatowie rewanżowe spotkanie ćwierćfinałowe z PGE GiEK Skrą. – Teraz nasze myśli są tylko i wyłącznie skierowane na PlusLigowe zmagania i na najbliższy mecz, bo to też dla nas się liczy, aby walczyć o najwyższe cele tych rozgrywkach PlusLigi – powiedział MVP ćwierćfinałowego spotkania, Kewin Sasak. Przypomnijmy, że w pierwszej części fazy play-off PlusLigi LUK trafił na ekipę z Bełchatowa. Na otwarcie ćwierćfinałów mistrzowie Polski pokonali na własnym terenie Skrę 3:0, choć Bełchatowianie postawili im trudne warunki. W Hali Globus mają szansę postawić kropkę nad „i” i awansować do półfinału.
Kewin Sasak miał blisko dwumiesięczną przerwę od gry związaną z kontuzją barku. Od kilku spotkań, wchodził na boisko na kilka akcji. W starciu z Projektem Warszawa od 3. seta dostał szansę w dłuższym wymiarze czasowym. Wypadł bardzo dobrze. Zanotował ponad 50% skuteczności w ataku i wywalczył łącznie 14 punktów (10 atakiem, 3 blokiem i 1 zagrywką) Został też wybrany MVP. – Na pewno mój powrót idzie w dobrą stronę. Jestem gotowy do grania, do pomagania drużynie. Byłem dzisiaj od początku do dyspozycji. Zaczęliśmy z Mateuszem, który też robił bardzo dobrą robotę na boisku, więc chcieliśmy to utrzymać – przyznał Sasak.
Trochę radości dla kibiców
– Gdy pojawiłem się na boisku, też chciałam dać trochę takiej pozytywnej energii i trochę się nakręcić. Wyszliśmy że tak powiem drugim składem, więc każdy z nas jest głodny tej gry i chciał się pokazać z jak najlepszej strony. Myślę że daliśmy kibicom trochę radości i wykazaliśmy się z dobrej strony. Mimo, że po dwóch setach ten wynik był już przesądzony, to staraliśmy się o tym nie myśleć i wygrać to spotkanie – skwitował po wygranej atakujący LUK-u Lublin. Jego powrót na boisko to dobra informacja dla zespołu, który ostatnio zmagał się z dużymi problemami kadrowymi. Przez pewien czas nie miał w składzie nawet jednego nominalnego atakującego do dyspozycji trenera.
Zobacz również:
Tomasz Fornal nie do zatrzymania. Piąty rok z rzędu w najlepszej czwórce Ligi Mistrzów









