Strona główna » I liga mężczyzn. Kto wygra fazę zasadniczą? Jedni i drudzy nie chcą ustąpić

I liga mężczyzn. Kto wygra fazę zasadniczą? Jedni i drudzy nie chcą ustąpić

inf. własna

fot. Agata Brudzińska, Kamila Świeca / PLS 1. Liga

Ostatnie kolejki fazy zasadniczej w PlusLidze były emocjonujące, ale również na jej zapleczu nie brakuje ciekawych pojedynków! 29. kolejka I ligi mężczyzn zakończyła się w sobotę. O fotel lidera wciąż zaciętą walkę prowadzą GKS Katowice i CUK Anioły Toruń. Nie brakowało widowiskowych występów indywidualnych – wyróżnił się chociażby Mateusz Pietras, który zanotował aż 8 bloków.

Walki o fotel lidera jeszcze nie koniec

GKS Katowice wrócił na szczyt tabeli niedawno. Na jedną kolejkę przed końcem fazy zasadniczej wciąż obejmuje pozycję lidera. W sobotę bez problemu rozprawił się na wyjeździe z SMS PZPS Spała, który na początku marca napsuł nerwów Torunianom. Katowiczanie w żadnym secie nie dali rywalom szans na przełamanie, bo wygrywali kolejno do 17, 17 i 19. Obie ekipy nieźle pracowały blokiem, ale przyjezdni mieli znaczącą przewagę w polu serwisowym. Na dziewiątym metrze bardzo dobrze czuł się Gonzalo Quiroga, który posłał trzy asy. Odpowiedzialność w ofensywie powierzono za to Michałowi Superlakowi. Atakował najczęściej, bo 25 razy, a skończył 13 piłek (52% skuteczności, 36% efektywności). Przebłyski dobrej gry w barwach SMS-u mieli Oskar Trawka oraz Adam Potempa, ale brakowało im regularności. W trzeciej partii gospodarze zupełnie nie mieli pomysłu na ofensywę.

Pełną pulę na swoje konto zapisali także CUK Anioły Toruń. Rewelacja sezonu gościła u siebie KS NECKO Augustów, który jest już pewny spadku z I ligi. Podopieczni Marcina Krysia w pierwszej partii całkowicie podporządkowali sobie rywali, doprowadzając do zwycięstwa przy stanie 25:16. Kolejnego seta oddali po wyrównanej końcówce, a dużą w tym zasługę miał Ołeh Krikun. Później jednak nie było mowy o przełamaniu, bo gospodarze cały czas trzymali solidny poziom w każdym elemencie. Jedynie błędy w polu serwisowym czasem utrudniały im grę, ale kapitalnie pracowali systemem blok-obrona. Podczas gdy Necko zanotowało 37 interwencji w obronie, Anioły zaliczyły ich 51. Liderami w ofensywie standardowo byli Maciej Krysiak (20/37 w ataku, 54% skuteczności, 37% efektywności) i Luis Paolinetti (16/36 w ataku, 44% skuteczności, 30% efektywności).

Wygrana na zamurowanej siatce

O jeszcze lepszą lokatę przed fazą play-off, a co za tym idzie – w teorii łatwiejszego rywala, stara się BBTSBielsko-Biała. Sobotni pojedynek z MCKiS Jaworzno okazał się dla nich szczęśliwy, mimo że rywal wciąż walczy jeszcze o TOP8. Bielszczanie zaliczyli potknięcie w trzecim secie, bo bardzo obniżyli loty w ofensywie, ale końcowo zwyciężyli 3:1 (25:22, 25:23, 17:25, 25:23). Największym wyzwaniem dla gospodarzy było zatrzymanie Karola Borończyka, który niewątpliwie był liderem MCKiS-u. Atakował aż 58 razy! Skończył 26 piłek, co dało mu 45% skuteczności i 31% efektywności. Świetny mecz rozegrał również Mateusz Pietras. Środkowy nie tylko dał sporo od siebie w ataku, ale murował siatkę jak natchniony. Zanotował aż osiem bloków i cztery wybloki. Jednak nawet taki popis nie zatrzymał rozpędzonych Bielszczan z Szymonem Romaciem na czele (22 punkty, 50% skuteczności i 30% efektywności w ataku).

Stal Nysa na swoich warunkach, choć z potknięciem

Falstart w meczu z Czarnymi Radom zaliczyła ekipa z Nysy. Pierwszy set był bardzo wyrównany, a gdy pojawiała się drobna przewaga, to mieli ją po swojej stronie siatkarze przyjezdni. Końcówka, która ostatecznie rozstrzygnęła się na przewagi 32:30 dla Radomian, mogła zaostrzyć apetyty kibiców przed kolejnymi partiami. Później jednak wszystko szło po myśli zespołu z trzeciego miejsca tabeli. Sety wygrane do 13, 14 i 17 nie pozostawiły wątpliwości. Kolejny raz sprawy w swoje ręce wziął Axel Truhtchev. Zdobywca 16 punktów osiągnął 62% skuteczności, 42% efektywności w ataku. Na skrzydle świetnie radził sobie także Kamil Kosiba, który dołożył do wyniku 20 „oczek”, osiągając 50% skuteczności i 34% efektywności w ataku. Atutem Nysan była również praca na siatce – zanotowali łącznie 16 bloków i 14 wybloków.

Podział punktów w Świdniku

Najdłuższe granie zawiązało się w Świdniku, gdzie tamtejsza Avia podejmowała Mickiewicza Kluczbork. Między ekipami doszło do podziału punktów, chociaż przyjezdni prowadzili już 2:0. Gospodarze potrafili się podnieść i trzecią odsłonę przechylili na swoją korzyść ze znaczącą przewagą (25:11). Dobrą passę kontynuowali w czwartej, ale tie-break należał już do Kluczborczan. Na dystansie całego spotkania wyróżniło się dwóch graczy. Ofensywę Avii urozmaicał Dawid Sokołowski. Zdobył w tym elemencie 17 punktów, utrzymując 68% skuteczności i 64% efektywności w ataku. Do tego dołożył aż sześć asów serwisowych. Z kolei po stronie KKS-u świetnie zaprezentował się Mateusz Linda. Punktował łącznie 26 razy, z czego 24 punkty zanotował w ataku (60% skuteczności, 45% efektywności).

Zobacz również:
Wyniki I ligi mężczyzn 2025/2026 – faza zasadnicza


PlusLiga