Jak co roku, wokół tematu powołań do reprezentacji Polski nie cichną głosy. Wybory Nikoli Grbicia komentują eksperci, kibice, a także sami zawodnicy. Dawid Woch to jeden z wielkich nieobecnych na tej liście. Sam zainteresowany przyznał, że wierzył w scenariusz, w którym otrzyma szansę od trenera.
Dawid Woch jest idealnym przykładem na to, że czasem krok w tył może zaowocować później kilkoma dużymi krokami do przodu. Środkowy ma 27 lat i dopiero teraz rozgrywa swój pierwszy sezon w utytułowanym, liczącym się w grze o medale klubie. Do Resovii Rzeszów trafił prosto z ligi rumuńskiej – nie jest to wybitny kierunek, a jednak Polakowi zapewnił rozwój.
Dawid Woch wprost o kryteriach wyboru: „Trochę mi przykro”
Jego debiut w klubie z Podkarpacia okazał się kapitalny. Środkowy szybko wdarł się do pierwszej szóstki i niejednokrotnie stawał się bohaterem meczów. Wkrótce wielu zaczęło go stawiać w roli kandydata do reprezentacji Polski. On sam przyznał, że miał z tyłu głowy taki scenariusz. – Pod koniec, blisko powołań dostałem informację, że jestem na liście kandydatów do szerokiej kadry. Zacząłem wierzyć, że może się to udać. Ale nikt do mnie nie dzwonił, więc w momencie powołań byłem świadomy, że mnie tam nie będzie – powiedział w rozmowie z Damianem Gołębiem dla Interii.
– Zawsze uważałem, że kadra to miejsce dla ludzi, którzy w danym momencie są najlepsi. I zawsze tak było. Trzeba było zagrać jeden, dwa dobre sezony, by w tej kadrze się pojawić. A nie zagrać 14-15 setów w sezonie i dostać powołanie. Może to zabrzmi źle, ale tylko z tego względu jest mi przykro. A resztę zostawiam trenerowi. Ja jestem szczęśliwy, że dotarłem do takiego miejsca, że wielu ludzi do tej kadry mnie przymierzało – dodał środkowy.
Lider Asseco Resovii Rzeszów krótko po ogłoszeniu listy powołanych został okrzyknięty „wielkim nieobecnym”. W kadrze Nikoli Grbicia znalazło się wielu młodych zawodników, zabrakło także doświadczonych graczy i wicemistrzów olimpijskich, którzy w tym sezonie będą odpoczywać.
PESEL zaważył? Środkowy odpowiada ekspertowi
Dla 27-latka zabrakło jednak miejsca. I choć można byłoby debatować o wieku zawodnika względem jego debiutu w kadrze, to nie do końca jest to dobrym argumentem. Uwagę szkoleniowca przykuli nawet starsi od niego gracze.
– Słyszałem słowa Kuby Bednaruka [ekspert i komentator Polsatu Sport] o tym, że nie ma sensu powoływać 27-letniego Wocha, ale ja myślę, że jestem w połowie swojej przygody z siatkówką. Jeżeli w tym roku miałem okazję się tak rozwinąć, to dlaczego nie mogę jeszcze za cztery lata być w swoim piku. Moim rówieśnikiem jest chociażby atakujący Kewin Sasak. Libero Mateusz Czunkiewicz jest ode mnie o dwa lata starszy i też w pełni zasłużył na powołanie po tym, co pokazał w tym sezonie – stwierdził sam zainteresowany w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet.
Zobacz również:
Znany zawodnik chce grać dla Polski. Co na to Nikola Grbić?