Strona główna » Andrzej Kowal wprost. “Takie potknięcia mogą się im jeszcze zdarzać”

Andrzej Kowal wprost. “Takie potknięcia mogą się im jeszcze zdarzać”

inf. własna

fot. CEV

JSW Jastrzębski Węgiel w hicie 19. kolejki nie pokazał się z najlepszej strony. Jastrzębianie 0:3 przegrali z Aluron CMC Wartą Zawiercie, swoje szanse mieli w drugim secie, jednak przegrali jej końcówkę pomimo prowadzenia. – Potrafimy grać świetne spotkania, ale zdarzają się też takie, w których nasz potencjał jest dużo większy niż jakość, którą prezentujemy na boisku. Niektórzy potrzebują czasu i doświadczenia w walce o najwyższą stawkę. Takie potknięcia mogą się im jeszcze zdarzać – mówił po spotkaniu trener miejscowej ekipy, Andrzej Kowal. 

Nie tylko zagrywka 

JSW Jastrzębski Węgiel po dwóch dobrych meczach w PlusLidze i w Pucharze CEV, w 19. kolejce krajowych rozgrywek nie pokazał się z najlepszej strony i dał się zdominować rywalom z Zawiercia. – Trzeba przyznać, że Warta Zawiercie była lepsza w każdym elemencie. Przede wszystkim, grając na własnej hali, nie stworzyliśmy zagrożenia zagrywką. To jest kluczowe – kiedy grasz z dobrym zespołem, musisz wywrzeć presję serwisem, żeby mieć szansę na zdobycie breaka. My natomiast popełniliśmy ogromną liczbę błędów i w efekcie nie podjęliśmy realnej walki. Pomyłki dotyczyły nie tylko serwisu. W pierwszym secie mieliśmy niską skuteczność w pierwszej akcji, bez tego trudno walczyć z klasowym zespołem – ocenił postawę swojej drużyny trener Andrzej Kowal

Nie ukrywał on, że jego podopieczni zagrali po prostu słabsze spotkanie. – Ostatnio nie trenowaliśmy zbyt dużo ze względu na terminarz, więc mam nadzieję, że te kilka dni, które dzielą nas od kolejnego spotkania, wykorzystamy na solidny trening. Jeśli zdrowotnie wszystko będzie w porządku, to wierzę, że wrócimy na nasz wyższy poziom – zapewnił szkoleniowiec. 

Kluczowy drugi set 

W drugiej partii Jastrzębianie mieli przewagę, jednak w końcówce nie byli w stanie poradzić sobie z zagrywkami Patryka Łaby i set padł łupem gości. – Mieliśmy cztery punkty przewagi i nagle końcówka nam się całkowicie „rozjechała”. Nie wynikało to z bardzo trudnych serwisów przeciwnika. Oddaliśmy punkty po piłkach, które były w naszym zasięgu – dwa slashe, które przechodziły na drugą stronę, jedna zagrywka w strefę konfliktu. Nie zareagowaliśmy dobrze i to nas kosztowało seta – potwierdził szkoleniowiec Jastrzębian. 

Tabela prawdę ci powie 

W trwającym sezonie PlusLigi tabela jest wyjątkowo wyrównana. Jastrzębski Węgiel plasuje się na 7. miejscu, ale do 1. lokaty ma 10 punktów straty, a różnica pomiędzy 6. i 9. zespołem w klasyfikacji to zaledwie 3. Jedna kolejka może więc wiele zmienić. – Mamy świadomość, że każdy mecz ma niebagatelne znaczenie. To nie jest tak, że o tym nie wiemy. Staramy się grać najlepiej jak potrafimy, ale mierzymy się z różnymi sytuacjami, które nam nie pomagają. Takie jest życie sportowca – podsumował Andrzej Kowal. 

Na razie jego podopieczni utrzymują się w czołowej ósemce, a wcześniej musieli radzić sobie z kontuzjami, zmianami w drużynie czy pozaboiskowymi doniesieniami o kłopotach finansowych. – Chłopcy wychodzą na boisko i naprawdę chcą pokazać swój najlepszy potencjał, ale mamy w zespole wiele zmiennych. Wielu zawodników dopiero buduje swój rytm grania na przestrzeni całego sezonu. Dla części z nich to pierwszy rok, w którym grają o tak wysokie cele. Nie mówię tu tylko o sprawach organizacyjnych. Potrafimy grać świetne spotkania, ale zdarzają się też takie, w których nasz potencjał jest dużo większy niż jakość, którą prezentujemy na boisku. Zawodnicy tacy jak Maks Granieczny czy Michał Gierżot potrzebują czasu i doświadczenia w walce o najwyższą stawkę. Takie potknięcia mogą się im jeszcze zdarzać – zapowiedział Andrzej Kowal. 

W kolejnej rundzie PlusLigi Jastrzębski Węgiel zagra w Chełmie, a 10 lutego w Pucharze CEV czeka go starcie z włoskim gigantem – Gas Sales Piacenzą

PlusLiga