JSW Jastrzębski Węgiel bez większych problemów zameldował się w 1/8 Pucharu CEV. Bez najmniejszych problemów pokonał w rewanżowym spotkaniu MAV Elore SC. Trener Andrzej Kowal po dwóch wygranych setach pewnie rotował składem, a Strefie Siatkówki zdradził, z czego to wynikało. – Maks Graniczny, Anton Brehme i Miron Kujundzić wracają jeszcze do formy po kontuzji, ale między innymi Benjamin Toniutti jest przeziębiony i nie do końca wszyscy są zdrowi. To jest coś, co nas trochę ogranicza, bo nie jesteśmy w stanie trenować na 100% – powiedział trener Jastrzębian.
Łatwy rywal
JSW Jastrzębski Węgiel już po dwóch setach rewanżowego starcia z węgierskim MAV Elore SC zapewnił sobie awans do kolejnej rundy Pucharu CEV. Jastrzębianie ani na moment nie stracili koncentracji i w żadnym z setów nie pozwolili rywalom dobrnąć do granicy 20 oczek. – Jednym meczem trudno weryfikować zespół, ale na pewno zagraliśmy tak jak trzeba było: spokojnie, konsekwentnie – nie było rozluźnienia nawet kiedy przewaga była spora. Zobaczymy, jak poradzimy sobie na tle mocniejszego przeciwnika. Cieszę się, że wygraliśmy bez straty seta i możemy się teraz przygotować do kolejnych meczów – podsumował trener ekipy ze Śląska, Andrzej Kowal.

Nie tylko powroty po kontuzjach
Trener Kowal w meczu nie mógł skorzystać z Adama Lorenca, który zmaga się chorobą. Jak się okazało zmiany, których dokonał szkoleniowiec w trakcie meczu, zwłaszcza na trzeciego seta, nie były jedynie podyktowane chęcią dania odpoczynku jednym czy szansy na grę innym. – Maks Graniczny, Anton Brehme i Miron Kujundzić wracają jeszcze do formy po kontuzji, ale Benjamin Toniutti między innymi jest przeziębiony i nie do końca wszyscy są zdrowi. To jest coś, co nas trochę ogranicza, bo nie jesteśmy w stanie trenować na 100%. Była taka możliwość po dwóch setach, bo zawsze łatwiej rotować składem, kiedy ma się już zapewniony awans – przyznał trener. Na parkiecie pojawili się wszyscy gracze z meczowego składu, oprócz Maksymiliana Graniecznego.
Przerwa
W nadchodzący weekend odbędzie się turniej finałowy Pucharu Polski. Po raz pierwszy od wielu lat zabraknie w nim Jastrzębskiego Węgla. Andrzej Kowal ma jednak plan na nadchodzące dni. – W czwartek mamy zaplanowany trening, ale będziemy go dozować. Ci, co mniej grali zrobią trening wyrównawczy. Kilku chłopaków ze względu na problemy zdrowotne będzie musiało mieć dzień wolny, również sobota będzie dniem regeneracyjnym. Po okresie świątecznym, kiedy intensywność treningów była większa, należy się chłopakom odrobina odpoczynku, żeby się wyleczyć, bo to będzie kluczowe w kolejnych meczach – zapowiedział sternik Jastrzębian.
Dla niego zdrowie zawodników jest kluczowe, a on od początku sezonu zmaga się z mniejszymi i większymi urazami. – Zdrowi zawodnicy mogą być w teoretycznie słabszej formie, ale dadzą więcej niż zawodnik, który świetnie grał w poprzednim spotkaniu, a teraz nie jest w stanie fizycznie znieść meczowego obciążenia – przyznał trener. Kolejny mecz jego podopiecznych czeka 14 stycznia, kiedy na wyjeździe zmierzą się z PGE Projektem Warszawa, a następnie 17 stycznia podejmą we własnej hali ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle.
Zobacz również:
Wyniki 1/16 Pucharu CEV









