Siatkarska bajka z problemami? Podczas środowego rewanżu ćwierćfinału Ligi Mistrzyń przeciwko Conegliano, w składzie Zeren Spor zabrakło dwóch kluczowych postaci: Brankicy Mihajlović oraz Maji Aleksić. Jak podaje serbski portal Sport Klub, powodem nie są kontuzje, lecz fakt, że obie siatkarki opuściły Ankarę i wróciły do Serbii, mając dość ogromnych zaległości finansowych.
Wirtulane miliony?
O kłopotach Zeren Spor słychac już od dawna. Pod koniec fazy grupowej Ligi Mistrzyń plotki o kłopotach finansowych zespołu, który otrzymał dziką kartę ucichły, ale teraz rozgrzały na nowo. Właścicielem klubu założonego w 2022 roku jest majętny Mustafa Yigit Zeren. Na początku sezonu hucznie ogłaszano, że jego firma została sponsorem Ligi Mistrzyń CEV, podpisując kontrakt wart rzekomo 5 milionów euro.
Rzeczywistość okazała się brutalna. Jak przekazuje serbski Sport Klub, zawodniczki i sztab szkoleniowy mieli w tym sezonie otrzymać zaledwie dwie pensje, a płatności w stronę europejskiej federacji (CEV) również nie wpływają regularnie.
Serbskie gwiazdy opuściły Ankarę
Brankica Mihajlović i Maja Aleksić podobno jako pierwsze zdecydowały się na drastyczny krok. W klubie wciąż pozostają jednak inni Serbowie: trener Stevan Ljubičić ze swoim sztabem oraz młoda gwiazda Aleksandra Uzelac. To paradoksalna sytuacja, biorąc pod uwagę sportowe sukcesy drużyny. Zeren Spor osiągnął w tym roku historyczne wyniki, docierając do ćwierćfinału Ligi Mistrzyń i zajmując wysokie, trzecie miejsce w niezwykle silnej lidze tureckiej (Sultanlar Ligi).
Obecnie przyszłość klubu w najwyższej klasie rozgrywkowej stoi pod dużym znakiem zapytania. Choć sportowo zespół należał do elity, organizacyjnie i finansowo znalazł się nad przepaścią.









