Asseco Resovia Rzeszów ma za sobą jedno z najbardziej przekonujących zwycięstw w tym sezonie Ligi Mistrzów. W środę wygrali 3:0 z Aluronem CMC Wartą Zawiercie, dzięki czemu zajmują pewne 2. miejsce w grupie D. MVP spotkania został wybrany przyjmujący – Yacine Louati, który w wywiadzie dla redakcji PlusLiga.pl nie krył satysfakcji, ale też tonował nastroje. – Aby stać się taką drużyną jak oni musimy znaleźć większą stabilność i sprawić, aby nasza gra była bardziej regularna – przyznał Francuz.
Bohater Ligi Mistrzów
Środowe starcie na Podpromiu było już piątą konfrontacją między Asseco Resovią Rzeszów a Aluronem CMC Wartą Zawiercie w tym sezonie. Tym razem to rzeszowianie okazali się lepsi, pokonując rywali w trzech setach i częściowo rewanżując się za wcześniejsze porażki. W rywalizacji na wszystkich frontach między tymi zespołami, to zawiercianie prowadzą 3-2. Nagroda MVP trafiła do Yacine’a Louatiego. Zawodnik podszedł do tego wyróżnienia z charakterystycznym dystansem.
– Liga Mistrzów to chyba moje rozgrywki. A tak szczerze mówiąc, to nie jestem przekonany, że zasłużyłem na wyróżnienie akurat w tym spotkaniu. Nie wykonałem jakiejś niesamowitej i szalonej roboty, ale zagrałem wystarczająco dobrze. Myślę, że Artur Szalpuk grał bardzo dobrze, Karol Butryn też, zresztą wszyscy w zespole grali dobrze – ocenił Louati.
Francuz przyznał, na czym mu najbardziej zależało. – Cieszę się jednak przede wszystkim ze względu na zwycięstwo drużyny, bo dla nas bardzo ważne było, żeby wygrać z Zawierciem. Wiadomo, że graliśmy już ze sobą kolejny raz w tym sezonie. Oni znają nas bardzo dobrze, my ich też, a mimo wszystko w danym momencie ważne jest, żeby wykonać coś, co zrobi różnicę w meczu – dodał Louati.

Zawiercie bez Mateusza Bieńka
Przyjmujący Asseco Resovii nie pominął również problemów kadrowych rywali. W składzie Warty Zawiercie zabrakło Mateusza Bieńka, co jak zauważył, miało znaczenie dla obrazu gry. – Muszę przyznać, że w drużynie Zawiercia brakowało Mateusza Bieńka i bez niego nie jest to ten sam zespół. To jest gracz, który wykonuje naprawdę ważną pracę w zagrywce, w bloku i jest bardzo aktywny na boisku – powiedział przyjmujący Resovii.
I dodał: – Być może rywale nie są przyzwyczajeni do gry bez niego, ale należy się im wielki szacunek za grę środkowych, ponieważ obaj zagrali w Rzeszowie bardzo dobrze. To jednak my byliśmy w stanie jako zespół zrobić coś więcej, co zadecydowało o zwycięstwie i to jest ważne.
Stabilność kluczem do sukcesu
Dla Asseco Resovii zwycięstwo miało szczególną wagę – zarówno w kwestii mentalnej, jak i sportowej. Zwłaszcza po wcześniejszej wpadce w Niemczech z SVG Lüneburg.
– Jeśli chodzi o pewność siebie, to mecze z Zawierciem zawsze są trudne. Na początku sezonu mieliśmy z nimi spore problemy, ale potem wygraliśmy ćwierćfinał TAURON Pucharu Polski. Ostatnio rozegraliśmy dobry mecz z nimi, chociaż przegrany, w PlusLidze, mimo że naprawdę trudno jest wygrać w ich hali. Teraz w rewanżu w Lidze Mistrzów wygraliśmy, więc powiedzmy, że idziemy w górę – przyznał Louati. To właśnie regularność i powtarzalność poziomu gry Francuz wskazuje jako największe wyzwanie dla zespołu.
PlusLiga nie wybacza błędów
Przed drużyną z Rzeszowa kolejne ligowe wyzwania, w tym najbliższe starcie z InPost ChKS Chełm. Yacine Louati nie ma wątpliwości, że nawet mecze z niżej notowanymi rywalami wymagają pełnej koncentracji. Beniaminek w ostatnim czasie pourywał punkty faworytom.
– Mają naprawdę dobry początek roku. Musimy być ostrożni w tym meczu. Poza tym to jest przecież PlusLiga, więc za każdym razem powtarzam, że tutaj nie ma łatwych meczów. Każdy może stanowić problem dla innej drużyny i trzeba zachować czujność. W tych rozgrywkach nie ma łatwych spotkań i trzeba podchodzić do wszystkich zespołów tak samo, niezależnie czy to jest Zawiercie, Lublin, czy zespół z dolnej części tabeli – podkreślił.
Francuz zwrócił uwagę na wagę każdego punktu w końcówce rundy zasadniczej. – Wiemy też jednak, że każdy punkt będzie miał duże znaczenie pod koniec sezonu zasadniczego. Nie możemy więc przegapić żadnej okazji – powiedział Francuz.

Resovia na ostatniej prostej do celu
Asseco Resovia pozostaje w grze o czołowe lokaty w tabeli PlusLigi. Na ten moment rzeszowianie zajmują 5. miejsce. Straty punktowe nie są duże, do AZS-u Olsztyn tracą tylko 2 punkty. W zespole panuje przekonanie, że wszystko wciąż jest możliwe.
– Rywale nad nami nie są wcale tak daleko. Myślę więc, że mamy całkiem niezły układ meczów na koniec rundy zasadniczej. Graliśmy już z największymi faworytami rozgrywek, a teraz musimy poważnie podchodzić do każdego spotkania i nie tracić w nich głowy. Mam nadzieję, że uda nam się sprawić, że wszyscy w zespole będą zdrowi i będą gotowi pomóc drużynie, bo potrzebujemy wszystkich, zwłaszcza teraz – zakończył rozmowę Yacine Louati.
Rzeszowianie wyraźnie wysyłają sygnałdo innych ekip: forma rośnie, ambicje pozostają wysokie, a walka o najważniejsze cele na ten sezon dopiero wchodzi w decydującą fazę.
Zobacz również:
Jastrzębski Węgiel ma pod górkę. Honoru Polaków broni jedynie Drzyzga









