Od paru dni w Iranie trwa wojna. Sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie, a zagraniczni przybysze próbują się ewakuować z zagrożonych terenów. Wśród nich jest Luis Elian. Kubańczyk utknął w Turcji, a swoją frustrację okazał w nagraniu na mediach społecznościowych. 25-latek jest już zrozpaczony, a jedyne o czym marzy, to jedna pieczątka na dokumencie.
Nie ma już odwrotu
Kubański przyjmujący, Luis Elian, ucieka przed wojną w Iranie, która rozpoczęła się przed paroma dniami. Sytuacja jest dramatyczna, a medialne doniesienia potrafią paraliżować odbiorców. W mediach społecznościowych 25-latek relacjonował swoją podróż przez kolejne regiony do Turcji, gdzie liczył na przełom w swojej sprawie. Ten jednak nie następuje, a reprezentant swojego kraju mierzy się teraz z urzędnikami i zbędną papierologią.
W emocjonalnym nagraniu podzielił się on swoimi odczuciami na temat konfliktu zbrojnego czy niepotrzebnych procedur na granicach. Siatkarz jest zrozpaczony i zdesperowany, zwłaszcza, że do przejazdu potrzebuje podbicia jednej pieczątki, którą ciężko zdobyć.
– Przysięgam na Boga, że nigdy w życiu nie sądziłem, że znajdę się w takiej sytuacji. Nie mogę wyjechać z Turcji bez wizy, a do Iranu nie mogę wrócić, ponieważ w moim paszporcie znajduje się stempel wyjazdowy i oficjalnie uznaje się mnie za osobę, która opuściła kraj. Ale menedżer mojej drużyny i mój drugi partner biznesowy powiedzieli mi: „Spróbuj, nic nie tracisz”. I dzisiaj muszę spać tutaj, na tym krześle. Nie spałem od ponad 24 godzin – powiedział w nagraniu podłamany Kubańczyk.

Jedna prośba…
Luis Elian jest wykończony samą podróżą, a do tego dochodzą urzędnicze procedury. Nie ma on też dokąd wracać, a z pogrążonym w chaosie wojny Iranem nie ma już kontaktu. – Podróżowałem samochodem ponad 20 godzin. Odżywiam się tylko makaronem i herbatą. Skontaktowałem się z ambasadą w Iranie i w Turcji, gdzie obecnie się znajduję. Chcę tylko, aby ambasada Kuby w Turcji lub Iranie wystawiła pismo z informacją: „Proszę przepuścić tego mężczyznę z paszportem, ucieka on przed wojną w Iranie – skomentował 25-latek, dodając.
– W Iranie nie ma internetu, więc nie mogę załatwić wizy w ten sposób. Spójrzcie na moje oczy. Nikt nie zasługuje na coś takiego, nie życzyłbym tego nawet mojemu najgorszemu wrogowi.
Przypomnijmy, że w wyniku wojny w Iranie zginęła już grupa 20 młodych siatkarek. Doszło do tego w wyniku ataku rakietowego na halę sportową Lamerd, w sobotę, w godzinach wieczornych, kiedy na obiekt sportowy oraz dwa budynki mieszkalne spadły rakiety.
Zobacz również:
Jelena Blagojević: Wojna nauczyła mnie, co się w życiu naprawdę liczy









