Strona główna » Michał Winiarski mocno studzi nastroje. “W tym momencie nie możemy popadać w euforię” 

Michał Winiarski mocno studzi nastroje. “W tym momencie nie możemy popadać w euforię” 

inf. własna

fot. Klaudia Piwowarczyk

Aluron CMC Warta Zawiercie w ćwierćfinale dwukrotnie 3:0 pokonała Cucine Lube Civitanova i drugi raz z rzędu awansowała do Final Four Ligi Mistrzów. Chociaż Zawiercianie mają się z czego cieszyć, trener Michał Winiarski studzi nastroje, zwłaszcza przed starciem ćwierćfinału PlusLigi. – W tym momencie nie możemy popadać w żadną euforię, bo czeka nas ciężki bój w poniedziałek z ZAKSĄ – powiedział szkoleniowiec Strefie Siatkówki. 

Dwa różne 3:0 

Aluron CMC Warta Zawiercie świetnie zagrała w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Dwukrotnie pokonała mocne Cucine Lube Civitanova. Choć w drugim meczu potrzebowała zaledwie dwóch wygranych setów. – Myślę, że nie można tamtego 3:0 i tego 3:0 brać tak samo, ponieważ wiedzieliśmy, że dzisiaj potrzebny nam jest punkt. Uważałem, że drugi mecz będzie dwa razy trudniejszy niż ten we Włoszech. Tam zagraliśmy koncertowo, ale trzeba powiedzieć, że rywale nie trafili w ogóle z zagrywką i w trzech setach zepsuli bodajże 22 zagrywki. A to jest zespół, który jeśli zagrywa, wygrywa ze wszystkimi – tłumaczył Michał Winiarski

Sportowa złość 

Wyrównany był zwłaszcza pierwszy set rywalizacji w Sosnowcu. W końcówce Zawiercianie przechylili szalę na swoją korzyść, a następnie rewelacyjnie rozpoczęli drugą odsłonę. – Na ich twardą grę odpowiedzieliśmy jeszcze twardszą. I oni poczuli, że grają swoją najlepszą siatkówkę, a jednak przegrali. Myślę, że pierwszy set dał nam przełamanie i po tym grało nam się zdecydowanie łatwiej. Jeżeli Lube wygrałby pierwszego seta, to dalej jest w grze, a po przegranym jednak widmo porażki doskwiera bardziej niż przy stanie 0:0 – podkreślił szkoleniowiec ekipy z Zawiercia i dodał, że pomogło doświadczenie i sportowa złość. – W międzyczasie graliśmy jeden mecz, który przegraliśmy po tie-breaku. W ostatnim okresie mieliśmy dużo zwycięstw. Moim zdaniem taka porażka obudziła w nas jeszcze większy głód i trochę więcej agresji. Było to na boisku widać – podsumował Winiarski. 

Wymagana ciągła atencja 

Aluron CMC Warta Zawiercie zapewniła sobie udział w gronie czterech najlepszych drużyn Europy, ale cały czas walczy o to miano w rozgrywkach PlusLigi. Przegrała pierwszy ćwierćfinał z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, a w poniedziałek wicemistrzowie Polski rozegrają rewanżowe starcie. – Dla nas świąt nie ma. Jutro mamy dzień wolny, w sobotę trenujemy dwa razy, w niedzielę jedziemy do Kędzierzyna-Koźla, w poniedziałek gramy – zdradził najbliższe plany trener Winiarski. 

Dla jego drużyny nie ma już na tym etapie nieważnych meczów.

– Bardzo ciężko jest utrzymać taką atencję w tak krótkim czasie. Wiedzieliśmy, jak bardzo ważny jest ten pierwszy mecz we Włoszech i tam widziałem zespół skoncentrowany na maksa, zespół, który dał z siebie wszystko. Potem mieliśmy jeszcze podróż i z reguły jest tak, jak ta atencja jest na najwyższym poziomie, to mimo tego, że wiedzieliśmy, że będzie bardzo trudno z ZAKSĄ, to jednak nie weszliśmy na swój poziom grania i to było widać. Dlatego cieszymy się, że jedziemy do Turynu, ale my tak naprawdę w tym momencie nie możemy popadać w żadną euforię, bo czeka nas ciężki bój w poniedziałek z ZAKSĄ.

Nie ma na co narzekać 

Pomimo intensywnego okresu i sporej dawki meczów, Zawiercianie są w dobrym zdrowiu. – Uważam, że do play-off i do ostatniej części sezonu jesteśmy przygotowani bardzo dobrze. Wiadomo, że w siatkówce nie ma tak, że wszystko jest perfekcyjnie i w sporcie profesjonalnym małe dolegliwości na pewno są, aczkolwiek cieszę się, że mam całą czternastkę do dyspozycji i co było dzisiaj widać – wszyscy są zdrowi – powiedział Michał Winiarski. 

PlusLiga