– Myślę, że za wcześnie, żeby powiedzieć „o być albo nie być” w play-off oczywiście, ale jednak, jak wspomniałem, każdy mecz się liczy, dlatego fajnie, że podtrzymujemy dobrą grę z zeszłego tygodnia i też udało nam się zebrać przynajmniej dwa punkty – mówił po wygranej 3:2 z Jastrzębskim Węglem atakujący ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, Kamil Rychlicki.
- ZAKSA Kędzierzyn-Koźle w meczu 17. kolejki PlusLigi 3:2 pokonała JSW Jastrzębski Węgiel
- MVP meczu został Kamil Rychlicki, który zdobył 34 punkty, notując między innymi 65% skuteczności ataku
- Kędzierzynianie zbliżyli się w tabeli do 8. miejsca w tabeli, ale nadal tracą 3 punkty do Jastrzębskiego Węgla
Karolina Wólczyńska (Strefa Siatkówki): 30 na 46 skutecznych ataków. Czy ta liczba robi na tobie wrażenie? Jesteś zmęczony?
Kamil Rychlicki: – Dużo ataków, ale ja się cieszę przede wszystkim, że wygraliśmy. Jeśli mogę zawsze dodać dobrą grę z mojej strony, jeśli to pomaga nam zwyciężyć, to tym bardziej jestem zadowolony. Myślę, że po wygranym meczu zawsze zmęczenie się dużo mniej czuje, więc to jest fajne.
Walka o play-off
Jaki był plan na ten mecz?
– Myślę, że mieliśmy i mamy przed sobą teraz dużo takich spotkań, gdzie musimy po prostu walczyć o jak największą liczbę punktów, żeby zakwalifikować się do fazy play-off. Tym bardziej spotkanie z Jastrzębianami, było bardzo ważnym dla nas meczem. Myślę, że za wcześnie, żeby powiedzieć „o być albo nie być” w play-off oczywiście, ale jednak, jak wspomniałem, każdy mecz się liczy. Fajnie, że podtrzymujemy dobrą grę z zeszłego tygodnia i też udało nam się zebrać przynajmniej dwa punkty.
Przestoje w końcówkach
Właśnie wywozicie dwa punkty z Jastrzębia-Zdroju, ale była szansa na trzy punkty. W końcówce drugiej partii w jednym ustawieniu straciliście masę punktów i w konsekwencji ją przegraliście. Co spowodowało taki przestój?
– Oj, może była szansa, ale myślę, że musimy się cieszyć z tego, co mamy. W poprzedniej rundzie mieliśmy dużo takich spotkań. Ogólnie mamy problemy z domknięciem setów i końcówki nie zawsze nam wychodzą. Myślę, że kolejny raz w końcówce nie udało nam się podtrzymać do końca naszej gry i wywierać presji na rywalu. Myślę, że musimy się cieszyć z tego, co mamy i te dwa punkty są bardzo cenne.
Kolejna kontuzja
Siatkówka niby nie jest grą kontaktową, ale dzisiaj ten mecz był bardzo fizyczny i też są straty, bo Igor Grobelny doznał urazu. Co ty o tym w ogóle myślisz, że tracicie tak istotną postać w ważnym momencie, pod koniec pierwszej partii?
– Szkoda, bo w tym sezonie kontuzje nam się cały czas przytrafiają. Mam nadzieję, że to nie jest poważnego. Nie wiem, widziałem, że później utykał, chodził, więc może nie będzie to aż takie poważne. Mam nadzieję, że wróci do zdrowia jak najszybciej, bo go potrzebujemy. Chociaż trzeba dzisiaj też pochwalić mocno „Gela” (Jakub Szymański – przyp. red.), który dzisiaj bardzo fajnie zagrał.
Udany początek roku
Jak oceniasz start roku 2026?
– Według mnie start roku można ocenić na razie bardzo pozytywnie. Oczywiście zawsze może być lepiej, ale dwa zwycięstwa na trzy spotkania cieszą. Znowu już mamy dwa tie-breaki na koncie, więc ciekawe, ile tych tie-breaków będzie na koniec. Aktualnie przestaliśmy je liczyć. Najważniejsze, żebyśmy zbierali punkty do ligowej tabeli.
Kolejne spotkanie zagracie z Asseco Resovią Rzeszów. Jak scharakteryzowałbyś ten zespół?
– Myślę, że Rzeszowianie na pewno będą chcieli wziąć rewanż za ten mecz, który wygraliśmy u nich. Ja się spodziewam bardzo wyrównanego spotkania. Myślę, że będzie to coś podobnego do meczu w Jastrzębiu-Zdroju. Mam nadzieję, że też wynik będzie dla nas korzystny.
Zobacz również:
ZAKSA nie poddaje się w walce o play-off. Starczy czasu?









