Ziraat Bankkarat Ankara nie miał zbyt wielu problemów, aby pokonać w pierwszym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów Asseco Resovię. Tureckiej drużynie nie przeszkodziła momentami słabsza postawa jednej z gwiazd – Nimira Abdel-Aziza. – Staramy się razem Trevorem przez cały ten sezon – czy to w tureckiej lidze, czy w Lidze Mistrzów – wspierać Nimira. Nie ukrywajmy, że to właśnie on najwięcej piłek atakuje i ma największy wpływ na wynik, więc czasami musimy przejąć pałeczkę. Nieczęsto się to zdarza, dzisiaj była taka potrzeba – powiedział Strefie Siatkówki Tomasz Fornal.
Nie ma Nimira? Są inni
Olga Chmielowską (Strefa Siatkówki): Mieliście takie momenty, w których Asseco Resovia była w stanie wyłączyć z gry Nimira Abdel-Aziza. Waszym zadaniem – twoim i Trevora Clevenot – jest właśnie w takich momentach dać więcej od siebie?
Tomasz Fornal:– Staramy się razem Trevorem przez cały ten sezon – czy to w tureckiej lidze, czy w Lidze Mistrzów – wspierać Nimira. Nie ukrywajmy, że to właśnie on najwięcej piłek atakuje i ma największy wpływ na wynik, więc czasami musimy przejąć pałeczkę. Nieczęsto się to zdarza, dzisiaj była taka potrzeba, także najważniejsze jest to, że wygraliśmy. I, że pomimo problemów, które nam się zdarzały – bo na pewno też nie graliśmy wzorowo i w niektórych elementach mogliśmy wyglądać lepiej – wygrywamy w trzech setach i to jest najważniejsze.
Miałam też wrażenie, że niektóre piłki, które dostawałeś na lewe skrzydło od Murata Yenipazara, nie zawsze chyba były takie, jakbyś sobie życzył. Czy to jest coś, nad czym jeszcze musicie pracować, czy to był tylko taki dzień?
– Wydaje mi się, że musimy pracować. Musimy pracować ciężko. Tylko ciężka praca doprowadzi nas do tego upragnionego Final Four, a potem powalczenia w nim o złoty medal. Wszyscy musimy zdać sobie z tego sprawę, że tylko i wyłącznie ciężki trening jest w stanie doprowadzić nas do sukcesu.
Dwa sety do Final Four
Rewanż w Ankarze będzie formalnością?
– Mam nadzieję, że załatwimy sprawę w pierwszych dwóch setach. Oczywiście Asseco Resovia nie odpuści, bo to też są profesjonaliści, którzy przyjadą i będą chcieli walczyć. Na pewno się przed nami nie położą, ale my całkiem dobrze gramy u siebie w hali. Wiemy, że drużynom spoza Turcji nie gra się łatwo w naszej hali. Moim zdaniem właśnie hala jest naszym dużym atutem i będziemy starali się go wykorzystać.
“Niech gwiżdżą”
Jak ci się podobała atmosfera w Rzeszowie?
– Mi się przyjemnie wracało. Grałem tu kilka dobrych spotkań, kilka fajnych meczów w tak dużej atmosferze, także fajnie tu się gra po prostu. Grałem już kilka meczów przeciwko polskim innym drużynom będąc w Polsce, więc w klubowej siatkówce nie ma to większego znaczenia. Jesteś otoczony obcokrajowcami, nie ma to większego znaczenia.
Słychać było, że więcej gwizdów się pojawiało jak byłeś w polu zagrywki.
– Ja to lubię, fajnie, niech gwiżdżą.
Czujesz się bliżej zwycięstwa w Lidze Mistrzów w Ziraacie czy jak byłeś w Jastrzębskim Węglu?
– Na razie jest ćwierćfinał, ciężko o tym mówić i tak naprawdę ciężko cokolwiek podsumowywać. Zobaczymy, jak to się wszystko ułoży. Potem jak zakwalifikujemy się do Final Four, to zobaczymy, czy będziemy mieli większe szanse, czy mniejsze i na którym miejscu skończymy.
Zobacz również:
Liga Mistrzów – wyniki i terminarz









