W sobotę Energa Trefl Gdańsk mierzył się z Aluronem CMC Wartą Zawiercie w jurajskiej twierdzy. Gdańszczanie rozegrali swój dziesiąty tie-break w trwającym sezonie PlusLigi i musieli uznać wyższość gospodarzy. W Zawierciu doszło do spotkania starych znajomych – Tobiasa Branda reprezentującego gdańskie barwy i Michała Winiarskiego – szkoleniowca Jurajskich Rycerzy. – Bardzo lubiliśmy ze sobą pracować. Powody są oczywiście zrozumiałe. Sami potrafimy je pojąć. Było dla mnie zaszczytem pracować z nim – mówił w rozmowie ze Strefą Siatkówki przyjmujący Trefla Gdańsk.
- Dziesiąty tie-break Gdańszczan w sezonie 2025/2026 PlusLigi. Czwarty przegrany.
- Tobias Brand rozgrywa świetny sezon i błyszczy w ekipie Trefla Gdańsk. Zdobył dotychczas 6 statuetek MVP.
- W Zawierciu spotkali się Brand z trenerem Winiarskim, który na jesieni zrezygnował z prowadzenia reprezentacji Niemiec. Nowym szkoleniowcem został Massimo Boti.
Siatkarski spektakl
Karolina Wólczyńska (Strefa Siatkówki): Jak byś podsumował widowisko siatkarskie w Zawierciu?
Tobias Brand: – To był naprawdę niesamowicie dobry mecz dla obu stron na wysokim poziomie. Obie drużyny dały z siebie wszystko. Hala w Zawierciu jest specyficzna, więc zawsze gra się trudno. Kibice bardzo głośno dopingują swoje zespoły. Jest to bardzo wyczerpujące. Zawiercianie wywierali olbrzymią presję serwisu na nas, ale my też swoje mocne zagrywki dołożyliśmy. Jestem dumny z naszej drużyny, bo zagraliśmy naprawdę bardzo dobrze.
W trzecim secie prowadziliście już czterema punktami (22:18). Później wasza przewaga stopniała, ale wygraliście po zaciętej końcówce 26:24. Co się wtedy wydarzyło?
– Tak, czyste szaleństwo. W sporcie walczy się o każdy punkt. Nie można się poddawać. Mieliśmy prowadzenie, ale jak widać, żadna przewaga nie jest bezpieczna. Przeciwnik może cię dogonić w każdym momencie. Dzięki wywalczonej końcówce trzeciej partii prowadziliśmy w meczu 2:1. Mieliśmy swoją szansę, by zamknąć to spotkanie wcześniej, ale gospodarze wywalczyli piątego seta. Nam na koniec zabrakło chłodnej głowy.
6 MVP
To bardzo dobry sezon dla ciebie, sześć nagród MVP. Co o tym sądzisz?
– Te nagrody oczywiście są bardzo miłe, ale dla mnie nie mają wielkiego znaczenia. Co się liczy i jest dla mnie najważniejsze, to to, żebyśmy wygrywali, grali tak dobrze jak w Zawierciu i by nasza dobra postawa dała nam miejsce w play-off. Rywalizacja jest bardzo zacięta.
Jak się czujesz w gdańskim Treflu pod opieką trenera Sordyla?
– Bardzo dobrze się czuję w Gdańsku. Jestem bardzo zadowolony z pracy w klubie. Oczywiście mamy pomysł na naszą grę. Najważniejsze jest to, że mamy konkretną strategię i ją realizujemy. Poza tym gramy w sezonie tylko w PlusLidze, a więc na krajowym podwórku. Nie występujemy na arenie międzynarodowej. Mamy więcej czasu na przygotowania do meczów ligowych, więc jesteśmy zadowoleni.
Stary dobry znajomy
Miałeś okazję porozmawiać z trenerem Winiarskim?
– Nie, jeszcze nie. Jest bardzo zajęty, ale wymieniliśmy uśmiechy i pomachaliśmy do siebie. Tak więc nawiązaliśmy kontakt.
Botti – nowa przywódca
Co sądzisz o zmianach w reprezentacji Niemiec? Michał Winiarski zrezygnował na jesieni ze stanowiska. Na początku roku nowym trenerem ogłoszony został Massimo Botti.
– Oczywiście bardzo szkoda, że Winiar nie zostaje. Mieliśmy świetny zespół i wszyscy bardzo dobrze się dogadywaliśmy. Bardzo lubiliśmy ze sobą pracować. Powody są oczywiście zrozumiałe. Sami potrafimy je pojąć. Było dla mnie zaszczytem pracować z nim. W osobie Bottiego znaleźliśmy również dobrego zastępcę.
Znasz go bardzo dobrze. Co możesz o nim powiedzieć?
– Jak dotąd jestem jedynym członkiem reprezentacji narodowej, który go zna, ponieważ graliśmy razem w Lublinie. Mamy wspólną przeszłość. Obaj przyjechaliśmy razem do Polski. Jest to świetny szkoleniowiec.









