Strona główna » Polskie pary nie zdobyły Meksyku. Zmagania w grupie promyczkiem nadziei

Polskie pary nie zdobyły Meksyku. Zmagania w grupie promyczkiem nadziei

inf. własna

fot. volleyballworld.com

Piasek w Tlaxcala nie był zbyt łaskawy dla polskich par, które pożegnały się z zawodami na etapie rundy przegranej. W Meksyku na starcie kolejnego turnieju Beach Pro Tour Challenge zameldowały się dwa biało-czerwone duety – Piotr Kantor i Filip Lejawa, oraz Urszula Łunio i Natalia Okła.

Dwa duety na start

Para Łunio/Okła swoje mecze rozgrywała w ramach grupy G, gdzie na start przegrała po bardzo nierównym meczu z Chinkami – Xu Yan/ Xinyi Xia. Było to zacięte spotkanie, w które biało-czerwone słabo weszły, dając Azjatkom szansę na wypracowanie sobie przewagi. Partia zakończyła się wygraną rywalek do 14, a reprezentantki Polski w połowie zaczęły zbierać siły na kolejną odsłonę. Postawione pod ścianą Łunio i Okła stanęły na wysokości zadania, przełamując – 21:18 (1:1). W tie-breaku jednak znów lepsze były Chinki, zwyciężając 2:1 – 15:9.

Biało-czerwone potknięcie na start odbiły sobie jednak w piątek rano polskiego czasu, gdy pokonały w trzech setach Paragwajki. Już pierwszy set pokazał, że łatwo nie będzie. Choć gra obu ekip mocno falowała, to końcowo lepiej spisały się Polki, zwyciężając 23:21. Tak mocne otwarcie sporo kosztowało obie strony, które musiały chwilę odsapnąć. Druga odsłona jednak była bardziej wyrównana, a duety szły łeb w łeb. Końcówka jednak należała do Paragwajek, które doprowadziły do remisu 1:1 – 21:18. O losach awansu biało-czerwonych do rundy przegranych zadecydowała trzecia partia, wygrana 18:16 (2:1).

Czegoś znów zabrakło

Polski duet panów – Kantor/Lejawa na start zmagań w grupie B zagrał z faworyzowanymi Holendrami – Leon Luini/Matthew Immers. Było to ciężkie spotkanie, wymagające najwyższej dyspozycji. Przeciwnicy od początku nie zwalniali ręki w ataku, punktując każde niedociągnięcia biało-czerwonych. I choć Polakom udało się na moment odskoczyć – 11:8. To na odpowiedź oponentów nie trzeba było czekać – 14:14. Wkrótce to Holendrzy cieszyli się z prowadzenia 1:0 – 21:19. Podobnie było w drugim secie, gdzie także Polacy zostali w tyle na dystansie, przegrywając w meczu 0:2 – 17:21.

Awans kolejnego dnia wywalczyła także para Kantor/Lejawa. Polacy w dwóch setach pewnie pokonali Kanadyjczyków – Rouzbeh Rahnavard/Robert Kemp. W obu przypadkach rywale pozostali daleko w tyle, nie mając wiele do powiedzenia. Zwłaszcza w pierwszym secie długo udało im się utrzymywać kontakt – 17:16, lecz set i tak zakończył się wygraną biało-czerwonych do 17. Druga partia, to już formalność i wygrana do 15 (2:0).

Dzień sądny przyszedł za szybko

Runda 24 okazała się sufitem dla obu biało-czerwonych par. Urszula Łunio i Natalia Okła poległy w meczu z kolejnymi Chinkami – Kaiyue Jiang/Jie Dong. Polskie siatkarki znakomicie weszły w mecz, rozpoczynając od objęcia przewagi – 4:1. Azjatki już do końca, mimo chęci, nie były w stanie odrobić strat. W końcu same skapitulowały, oddając inaugurację Polkom – 21:15. Tak kolorowo nie było w drugiej odsłonie, gdzie to Chinki od razu przejęły inicjatywę. Zaczęło się od 3:0, a w mgnieniu oka zrobiło się 14:10, 18:11. Końcowo set padł łupem Azjatek do 16 (1:1). Oponentkom poszczęściło się również w tie-breaku, gdzie para wyszarpała awans – 15:8. Porażka biało-czerwonych była równoznaczna z odpadnięciem z turnieju.

Los Polek podzieliła także dwójka Polaków. Piotr Kantor i Filip Lejawa zagrali z siatkarzami z Wysp Dziewiczych. To spotkanie także zakończyło się tie-breakiem. Początek meczu należał do oponentów. Rozpędzeni punktowali każde niedociągnięcie biało-czerwonych zostawiając ich daleko w tyle – 21:16. Postawieni pod ścianą Polacy wykorzystali drugą partię, aby odrobić straty. Wysoka wygrana uśpiła czujność przeciwników, a za moment mieliśmy już remis 1:1 – 21:14. W trzecim secie duety biły się do samego końca, lecz rzutem na taśmę awans wywalczyła dwójka z Wysp Dziewiczych – 18:16.

Zobacz również:

Dobra postawa nie wystarczyła. Finały w Coolangattcie bez Polaków

PlusLiga