Strona główna » Nie milkną echa afery w Serie A z Irańczykiem. Głos zabrał Roberto Piazza

Nie milkną echa afery w Serie A z Irańczykiem. Głos zabrał Roberto Piazza

volleyball.it

fot. Klaudia Piwowarczyk / Alamy

Cucine Lube Civitanova w zeszłym tygodniu wydała niepokojący komunikat. Poriya Hossein Khanzadeh, oddalił się z klubu. Według klubu Irańczyk nie wywiązuje się z obowiązującego kontraktu, a Lube chce wyciągnąć z tego konsekwencje. W mediach trwa spora dyskusja, do tablicy wywołany został między innymi Roberto Piazza – trener reprezentacji Iranu. 

I we Włoszech i w Iranie 

Roberto Piazza na codzień jest szkoleniowcem włoskiego Allianz Milano, z którym zajmuje aktualnie 7. miejsce w tabeli Serie A. Włoch jest jednak również selekcjonerem reprezentacji Iranu i to właśnie jeden z jego podopiecznych z kadry Persów jest bohaterem ognistej dyskusji we Włoszech. 

Zgodnie z komunikatem Cucone Lube Civitanova, Poriya Hossein Khanzadeh zdecydował się na dobrowolne porzucenie klubu. Oficjalna komunikacja klubowa donosi, że ruch siatkarze był zaskakujący, a do tego niczym nieumotywowany i jednostronny.Konflikt zaogniają plotki krążące w zagranicznym mediach. Zdaniem ich informatorów gracz porzucił Lube ze względu na brak przestrzeni do grania, a potencjalnego nowego pracodawcę miałby znaleźć w rosyjskiej Superlidze.

Roberto Piazza wywołany do tablicy 

Manager generalny Lube, Beppe Cormio w jednej ze swoich wypowiedzi winą za odejście zawodnika obarcza Roberto Piazzę. – Siatkarz rozmawiał z trenerem swojej kadry, który powiedział mu, że marnuje tu czas. Skoro trenerem Iranu jest trener jednego z naszych rywali w lidze, uważam, że nie powinno być możliwości łączenia roli szkoleniowca w klubie oraz kadrze – mówił Cormio. 

Na odpowiedź Piazzy nie trzeba było długo czekać. – Zostałem w to wciągnięty w okropny sposób. Każdy, kto mnie zna wie, jak pracuję z młodymi zawodnikami – zaczął Włoch. Potem dodał, że chronologia zdarzeń była jednak inna. – Rozmawiałem z Poriyą i choć wiem, że jego angielski nie jest perfekcyjny, to mam dowody na to, że podobne słowa padły, ale nie teraz, a w maju 2025 – zdradził były trener między innymi Skry Bełchatów. Dodał, że rozmawiał ze swoim siatkarzem również 18 grudnia, kiedy powiedział mu, że musi pozostać w Lube. – Nie oddzwonił do mnie. Coś tu się nie zgadza – zakończył doświadczony trener. 

Na razie nie wiadomo, jak zakończy się historia utalentowanego siatkarza. Trudno jednak spodziewać się, aby sprawa miała polubowny finał. 

PlusLiga