Sir Susa Scai Perugia musi się obejść smakiem. Zespół Kamila Semeniuka przegrał w półfinale Pucharu Włoch z Rana Volley Verona 0:3. Ciekawiej było w pierwszym meczu, gdzie Itas Trentino i Gas Sales Bluenergy Piacenza biły się do samego tie-breaka. Ostatecznie górą była ekipa z Trydentu, zwyciężając 3:2. To właśnie Itas i Rana zmierzą się w niedzielnym finale.
Pierwszy półfinał rozgrzał publiczność!
Puchar Włoch rządzi się własnymi prawami, a rzutem na taśmę awans zapewnili sobie mistrzowie Włoch. Itas Trentino pokonało Gas Sales Bluenergy Piacenza 3:2. Wiadomo jednak, że czempioni w niedzielnym finale będą mieć sporo w nogach, choć w finale może się wszystko wydarzyć.

Pierwszy set od początku należał do graczy z Trydentu, którym z łatwością przychodziło budowanie przewagi – 4:1. Później jednak za sprawą Ramona zrobiło się 7:7. Siatkarze Itasu nie dali się zwieść, znów wychodząc na prowadzenie 12:8, 19:14. Pozbawieni szans rywale starali się jeszcze powalczyć, niemniej błąd odnotował jeszcze Luca Porro. Po stronie nominalnych gospodarzy na wysokości zadania stanęło trio: Bristota – Ramona – Faure. Sam Alessandro Bovolenta nie był nic w stanie zrobić. W drugim secie do Bovolenty dołączył w końcu Efe Mandiraci. Szybko przyniosło to rezultat w postaci wygranej i remisu 1:1 – 25:16.
Przepychanek ciąg dalszy
Trzecia partia, to kolejna partia przepychanek. Nie do zatrzymania był Theo Faure, dzięki któremu Itas zyskało przewagę 8:6, 16:12. Mógł on liczyć jednak na wsparcie kolegów, przede wszystkim Flavio i Torwi’ego. Za odrabianie strat wziął się Mandriaci, a po akcji dla Gutierreza było 23:22. Zacięcie było już do końca, lecz set zakończył się wygraną Piacenzy – 25:23.
O losach czwartej odsłony również decydowały detale. Będący w potrzasku gracze z Trydentu znów wyszli z opresji cało, doprowadzając do kolejnego remisu – 25:22 (2:2). Końcowo decydował więc tie-break. Do końca na całość szedł Theo Faure, a drobna przewaga dała nominalnym gospodarzom nieco spokoju w końcówce i wygraną 3:2 – 15:11.
Itas Trentino – Gas Sales Bluenergy Piacenza 3:2
(25:21, 16:25, 23:25, 25:22, 15:11)
Składy zespołów
Itas: Torwie (10), Sbertoli, Ramon (15), Resende Gualberto (10), Faure (24), Bristot (15), Sandu (libero) oraz Pesaresi, Garcia Fernandez
Piacenza: Porro (9), Mandiraci (19), Galassi (4), Bovolenta (23), Gutierrez (11), Comparoni (7), Leon, Pace (libero) oraz Andringa, Bergmann (1), Iyegbekedo, Loreti (libero), Seddik (1)
Lodowaty prysznic!
Nieco spokojniej było w drugim półfinale, gdzie naprzeciwko siebie stanęły Rana Volley Verona i Sir Susa Scai Perugia. Liderzy Serie A nie zdołali jednak awansować do finału, a niezadowolony może być Kamil Semeniuk. Jego drużyna została wypunktowana do zera, przegrywając 0:3.
Pierwsza partia wyłącznie podcięła skrzydła liderom Serie A. Perugia nie mogła odnaleźć się w meczu, a za sprawą Darlana Souzy i świetnym pomysłom Micah Christensona wynik zaczął się rozjeżdżać – 11:8, 19:14. Nie do zatrzymania był także Noumory Keita i Rok Mozić. Choć nominalni goście dali z siebie wszystko, to drużyna Semeniuka była bez szans. Jeśli rywale grają na skuteczności 80%, to ciężko cokolwiek większego ugrać. Sam Oleg Płotnicki niewiele zaś mógł.

Druga partia przypieczętowała panowanie graczy Rana Volley Verona. Oczy ze zdumienia przecierał natomiast rozdrażniony Angelo Lorenzetti, który nie poznawał własnych podopiecznych. Rzadko kiedy Perugia popełnia aż tak wiele prostych błędów. Christenson natomiast miał patent na krajowych hegemnonów, a ekipa z Werony szła po swoje – 25:21. Sam Wassim Ben Tara niewiele mógł zdziałać. Pojedyncze oczka pozostałych nic nie dawały. Wciąż w każdym elemencie punktował Noumory Keita, który przy wsparciu kolegów dał Rana Volley awans do finału – 25:19 (3:0).
Rana Volley Verona – Sir Susa Scai Perugia 3:0
(25:19, 25:21, 25:19)
Składy zespołów
Rana: Christenson (5), Mozić (9), Vitelli, Ferreira Souza (13), Keita (17), Cortesia (5), Zingel (5), D’Amico (libero) oraz Planinsic, Staforini (libero), Sani, Bonisoli, Nedeljković
Perugia: Giannelli (2), Płotnicki (7), Russo (4), Ben Tara (13), Semeniuk (6), Loser (6), Colaci (libero) oraz Ishikawa (libero), Dzavoronok, Sole (1), Gaggini
Zobacz również:
Seria Suntory Sunbirds nie ma końca! Była drużyna Aleksandra Śliwki idzie na rekord









