W Pucharze Challenge zostało już tylko osiem zespołów. Choć w stawce brak polskich drużyn, to wrażeń nie brakuje. Jednostronne mecze ćwierćfinałowe sprawiają, że za tydzień będzie gorąco, a niejedna ekipa będzie chciała powalczyć o odwrócenie losów dwumeczu.
Do zera i to ze sporym zapasem
Jedną nogą w półfinale Pucharu Challenge, są jedne z faworytek. Zawodniczki Megabox Group Vallefoglia znów nie próżnowały, pokonując na wyjeździe Emalsa Gran Canaria. W każdym z trzech setów Włoszki zostawiały przeciwniczki daleko w tyle. Hiszpański zespół natomiast z każdą partią prezentował się coraz gorzej, przegrywając 0:3 (21:25, 20:25, 17:25). Na miano bohaterki zapracowała Erblira Bici, autorka aż 23 oczek.

Spacerek mają za sobą również zawodniczki Panathinaikos Athens, które przed własną publicznością utarły nosa siatkarkom Crvena Zvezda Beograd. Greczynki na przeciwniczkach nie pozostawiły suchej nitki, zwyciężając 3:0 (25:19, 25:16, 25:21). Jeśli tak ma wyglądać rewanż, to Serbki już teraz mogą się pożegnać z przygodą w Europie. Podopieczne Alessandro Chiappini’ego lepiej prezentowały się w każdym elemencie. 13 punktów zdobyła Maria Rapti. W meczu zagrała też Monika Lampkowska (zd. Fedusio), punktując 10 razy. Reprezentantka Polski w ataku skończyła 6 na 20 piłek – 30% skuteczności. Do tego dołożyła 3 asy i 1 blok, a ponadto w ryzach trzymała przyjęcie.
Było na styku
Wcale łatwej przeprawy nie miały natomiast siatkarki KHG Kaposvari NRC. Choć Węgierki wygrały u siebie z GEN-I Volley Nova Gorica 3:0, to w nerwowych końcówkach wszystko się mogło zdarzyć. Pierwszy set zakończył się wygraną Węgierek 26:24. Na styku było również w drugiej odsłonie – 25:23. Dopiero trzecia partia dała gospodyniom chwilę wytchnienia. Wypracowana przewaga dała im nieco spokoju i wygraną 25:21.
Sama Polona Frelih nie była w stanie zagrozić rozpędzonym Węgierkom. Trener Vincent Lacombe konsekwentnie trzymał się swojej szóstki. Nie do zatrzymania była Robera Rabelo Dornelles, która zdobyła 20 punktów. Miała ona do pomocy przede wszystkim Martę Fedyk i Florencię Giorgi.
Słabe otwarcie niczego nie przekreśliło
Nieco dłużej pograły jedynie cypryjskie Olympiada Neapolis Nicosia oraz greckie GS Panionios Nea Smyrni. Ostatecznie mecz padł łupem Greczynek, choć drużyna wyjątkowo słabo weszła w meczu. Wszystko zaczęło się od prowadzenia siatkarek Olympiady 1:0 – 25:21. Następne partie należały jednak do gościń i to właśnie one cieszyły się wygraną, zwyciężając – 3:1 (21:25, 25:17, 25:19, 25:14).
Trener Milan Ljubicic długo szukał optymalnego składu, a sama Christina Pataridou zdobyła aż 21 punktów. Wszystko to jednak poszło na marne. Po stronie przyjezdnych za sznurki pociągała Polina Rahimova. Miała ona do pomocy Biankę Risticević oraz Elitsie Atanasiejević, choć tak na prawdę każdy dołożył coś od siebie.
Zobacz również:
Wyniki i terminarz Pucharu Challenge siatkarek sezon 2025/2026









