Puchar Challenge siatkarzy dobiega końca, a wielki finał na ten moment rozczarowuje. W pierwszym meczu faworyzowane Allianz Milano pokonało na wyjeździe Lindemans Aalst 3:0. Rywalom we Włoszech ciężko będzie odwrócić losy dwumeczu, zaś reprezentowanie Serie A do czegoś zobowiązuje.
Bez cienia najmniejszych szans
Finał europejskich rozgrywek błędów nie wybacza. Brutalnie przekonała się o tym w środę grupa siatkarzy Lindemans Aalst. Belgowie po pokonaniu w półfinale VK Slovan Bratislava mieli nadzieję na coś więcej, lecz po drugiej stronie zameldował się Allianz Milano. Pierwszy mecz tych zespołów był niczym brutalne zderzenie zawodników Lindemans z włoską ścianą.
Od początku spotkanie układało się po myśli podopiecznych Roberto Piazzy, którzy lepiej wypadali w każdym elemencie. Już w pierwszych akcjach Włochom udało się wypracować niewielką przewagę – 8:6. Kolejne akcje były już konsekwencją początku, a różnica z czasem urosła do 5 oczek – 21:16. Ostatecznie inauguracja padła łupem siatkarzy z Mediolanu – 25:18. Nie inaczej było w drugiej części, która także porażała jednostronnością. Od pierwszej, do ostatniej, wymiany prym wiodło Allianz Milano. Na gości nie było mocnych, a po zaledwie 25 minutach było już 2:0 dla faworytów – 25:19.
Nieco ciekawiej zrobiło się na samym finiszu, gdzie gospodarze podjęli jeszcze rękawice. Belgowie początkowo grali punkt za punkt, wychodząc nawet na prowadzenie – 8:7. Dystans okazał się jednak dla nich zabójczy – 16:12, 21:17. Końcowo wynikiem 3:0 zamknęli spotkania Włosi, którzy przed rewanżem mogą spać spokojnie – 25:22 (3:0). Zwłaszcza, że tym razem, to faworyzowane Allianz Milano będzie mieć przewagę własnego parkietu. Nie do zatrzymania tradycyjnie już był Ferre Reggers. Zdobył on aż 23 punkty, mając do pomocy Tatsunori Otsukę. Po drugiej stronie do końca walczył duet Enrique Rempel oraz Nuno Marques.
Lindemans Aalst – Allianz Milano 0:3
(18:25, 19:25, 22:25)
Zobacz również:
Wyniki i terminarz Pucharu Challenge sezon 2025/2026









