Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa stanęła 18 lutego przed trudnym wyzwaniem. Tylko zwycięstwo 3:0 lub 3:1 i wygrany „złoty set” w rewanżu z Allianz Milano, mógł dać podopiecznym Ljubomira Travicy awans do półfinału Pucharu Challenge. Niespodzianki nie było, choć niewiele brakowało…
Ta nieszczęsna końcówka…
Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa postawiła sobie za cel udany rewanż. Pierwszy set szedł od początku do końca po myśli siatkarzy Ljubomira Travicy. Zaczęło się od prowadzenia 9:6 i przez dłuższy czas właśnie taki dystans utrzymywał się pomiędzy zespołami. Po stronie gości solidnie w ofensywie prezentował Milad Ebadipour. Zespół spod Jasnej Góry wywierał też presję zagrywką, bo problemy z przyjęciem miewał Damiano Catania.Gdy zbliżał się decydujący etap seta, nagle drużyna z Mediolanu zaczęła odrabiać straty. Zapowiadała się więc wyrównana końcówka, bo w pewnym momencie było już 20:20. Równa gra przedłużyła się na przewagi. Choć Częstochowianie mieli piłkę setową w górze, to ostatecznie gospodarze utrzymali nerwy na wodzy.
Allianz Milano wyciągnął wnioski
Podobnie układał się początkowo set numer dwa. Znów Częstochowianie dominowali, utrzymując niewielkie prowadzenie (8:10, 11:13). Sytuacja przez dłuższą chwilę dawała nadzieję na przełamanie dla polskiej ekipy. Powtórzył się jednak scenariusz z premierowej odsłony. Allianz Milano znacznie poprawiło swoje przyjęcie, głównie Francesco Recine lepiej odbierał zagrywki rywali. W decydującym momencie gospodarz podejmował lepsze decyzje, czego wynikiem było przejęcie pałeczki. Dodatkowo, wciąż bardzo dobrze radził sobie Ferre Reggers, mimo że Częstochowianie regularnie polowali na niego w bloku.Na nic zdawał się wysiłek Patrika Indry i Ebadipoura, bo ponownie to ekipa z Mediolanu miała wszystko w swoich rękach – 22:20. Gra punkt za punkt nic nie mogła zmienić.
Drugi garnitur
Szanse na pozostanie w rywalizacji Pucharu CEV zniknęły razem z przegraną drugą partią. Ekipa spod Jasnej Góry chciała jednak pożegnać się z honorem. Trener Travica dał pograć zmiennikom, ściągając z boiska Indrę czy Ebadipoura. Podobny plan miał Roberto Piazza. Wyrównana gra trwała przez dłuższą część trzeciej odsłony, aż od stanu 10:10 wynik zaczęli atakować Częstochowianie. Udało im się odskoczyć na dwa „oczka” na półmetku i od tego czasu kontrolowali sytuację. Bardzo dobrze prezentował się Jakub Kiedos (57% skuteczności w ataku). Jego koledzy popracowali też blokiem. W decydujący fragment seta wchodzili z zapasem 22:19.
Taki sam przebieg miał set numer cztery. Cały czas ekipy wymieniały się punktowymi akcjami, a wynik oscylował w granicy remisu (10:10, 17:17). W ofensywie rozszalał się Kiedos, nieźle radził sobie też Samuel Jeanlys. Po drugiej stronie siatki problemy miał Karen Masajedi. Ponownie w decydującym momencie lepiej poradzili sobie przyjezdni. W tie-breaku również to ekipa z PlusLigi miała więcej argumentów. Przy zmianie stron prowadziła 8:5, a ostatecznie zamknęła mecz z siedmiopunktowym zapasem.
Allianz Milano – Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa 2:3
(30:28, 25:23, 21:25, 21:25, 8:15)
Składy zespołów:
Allianz: Caneschi (5), Kreling, Recine (6), Di Martino (5), Reggers (18), Ichino (10), Catania (libero) oraz Lindqvist (13), Otsuka (2), Corbetta, Benacchio (3), Barbanti, Masulović (6) i Masajedi (2)
Politechnika: Lipiński (15), Popiela (1), Indra (10), Ebadipour (14), Adamczyk (10), De Cecco (1), Sługocki (libero) oraz Kiedos (15), Jeanlys (17), Radziwon (3), Ostój (libero) i Kowalski (2)
Zobacz również:
Wyniki ćwierćfinałów Pucharu Challenge 2025/2026









