W Pucharze CEV siatkarki PGE Budowlani Łódź przegrały 1:3 z włoską drużyną Reale Mutua Fenera CHIERI’76. Łodzianki mają czego żałować, nie wykorzystały swoich szans w pierwszym secie rozgrywanym na przewagi, w drugim były zdecydowanie lepsze. W kolejnych dwóch partiach pomimo ambitnej gry musiały uznać wyższość swoich rywalek. W korzystniejszej sytuacji znalazły się siatkarki z Półwyspu Apenińskiego przed meczem rewanżowym. Po tej porażce łódzka ekipa dołączyła do grona polskich drużyn, które w ostatnim czasie przegrały z włoskimi.
Zrobiło się gorąco
Po odpadnięciu z Ligi Mistrzyń siatkarkom Budowlanych został Puchar CEV. Tam jednak czekał na nie kolejny z włoskich pretendentów, Reale Mutua Fenera Chieri ’76. U siebie Łodzianki robiły co mogły, lecz wygrana była daleko.
Początek meczu należał do względnie wyrównanych, a z przytupem w mecz weszła Joanna Lelonkiewicz – 4:3. Po asie Laura Kunzler zrobiło się jednak 10:7 dla Włoszek, a w ataku nie do zdarcia była Anett Nemeth. Węgierka już do końca wiodła prym, natomiast po stronie gospodyń brakowało skutecznej Mai Storck. Przy stanie 17:11 dla rywalek drugi czas wykorzystał trener Biernat. Świetnie spisywała się Anastasia Cekulaev, a Łodzianki pojęły jeszcze rękawice. Asa dołożyła Paulina Damaske, a następnie Joanna Lelonkiewicz. Ostatecznie inauguracja zakończyła się grą na przewagi, gdzie lepsze były gościnie – 27:25.
Do postraszenia pierwszy krok
W drugim secie gospodynie czwartkowego pojedynku zaskoczyły przeciwniczki. Świetnie rozpoczęła Rodica Buterez, a przy stanie 7:3 to szkoleniowiec gościń przerwał grę. Cenne oczka dokładała też Sasa Planinsec, która punktowała tak w ataku, jak i na zagrywce – 13:6. Swoją wszechstronnością we znaki Włoszkom dała się również Paulina Damaske. Sama Nemeth nie była natomiast większym zagrożeniem – 8:15. Od czasu do czasu przebłyski miała jedynie Stella Nervini, lecz było to za mało. Siatkarki Budowlanych poszły za ciosem, a po jednym z ataków Damaske remis 1:1 stał się faktem – 25:16.
Kolejna przepaść
Jak się później okazało… więcej powodów do zadowolenia Łodzianki nie miały. Ciężar gry wzięła na siebie rewelacyjna Anett Nemeth. Włoszki zaczęły też skuteczniej grać blokiem – 7:4. Choć swoje starała się robić Storck, to różnica w trzecim secie stale rosła – 6:9. Zespół na moment złapał kontakt – 15:16. Później jednak gościnie robiły co chciały. Pozbawione argumentów Budowlane mogły jedynie rozkładać ręce, a częste błędy nie pomagały w odrabianiu strat. Na niewiele zdały się też prośny trener Macieja Biernata, zaś prowadzenie w meczu znów objęło Chieri – 25:21 (2:1).
Jest pole do poprawy?
Czwarta odsłona była tą ostatnią. Z przytupem weszły w partię Włoszki, od razu wychodząc na prowadzenie – 9:4, 12:6. Taka różnica dawała im spore pole do manewru, a wciąż karty rozdawała Anett Nemeth. Z czasem do ataku ruszyła PaulinaDamaske, lecz przy takim przyjęciu zadania nie miała ułatwionego Alicja Grabka. Woli walki gospodyniom nie można było odmówić. Jednym szarpnięciem doprowadziły jeszcze do remisu – 17:20, 23:23. Końcówka należała jednak do Włoszek, które cieszą się z zaliczki przed meczem u siebie – 26:24 (3:1).
PGE Budowlani Łódź – Reale Mutua Fenera Chieri ’76 1:3
(25:27, 25:16, 21:25, 24:26)
Składy zespołów:
Budowlani: Grabka (3), Storck (19), Lelonkiewicz (8), Planinsec (6), Buterez (18), Damaske (19) Łysiak (libero) oraz Siuda, Honorio (4)
Reale: Van Aalen, Nemeth (27), Cekulaev (8), Gray (8), Nervini (16), Dervisaj (8), Spirito (libero) oraz Antunovic, Dambrink, Alberti (2), Degradi 1, Bah (2)
Zobacz również:
Wyniki 1/4 Pucharu CEV kobiet









