W finale Pucharu CEV siatkarek znalazły się Reale Mutua Fenera Chieri’76 i Galatasaray Daikin Stambuł, czyli były klub Martyny Łukasik. Pierwszy mecz przyniósł wiele emocji i niesamowicie wyrównane widowisko. Po trwającym ponad 2 godziny starciu i bardzo długim tie-breaku, ostatecznie 3:2 zwyciężył zespół z Turcji, który będzie miał małą zaliczkę przed rewanżem. Drugie spotkanie finałowe zostanie rozegrane 08.04 w Stambule.
Reale Mutua Fenera Chieri’76 to włoski zespół, który wyeliminował z rozgrywek o Puchar CEV dwie polskie ekipy. Najpierw uporał się z BKS-em BOSTIK ZGO Bielsko-Biała, a w ćwierćfinale odprawił też PGE Budowlane Łódź, które zostały przeniesione do tej imprezy z Ligi Mistrzyń. W półfinale z drobnymi problemami wyeliminował ekipę z Drezna. Z kolei Galatasaray Daikin Stambuł po tym jak nie awansował do pierwszej czwórki ligi tureckiej, jest bardzo zdeterminowany, aby sięgnąć chociaż po europejski puchar. W półfinale gładko wygrał z rumuńskim – C.S.O. Voluntari 2005. Tak obie ekipy znalazły się w wielkim finale.

Galatasaray popracowało blokiem
Początek pierwszego meczu finałowego Pucharu CEV był wyrównany. Obie drużyny kończyły swoje akcje w pierwszym uderzeniu (4:4, 7:7). Jako pierwsze na trzypunktowe prowadzenie wyszły siatkarki ze Stambułu, po silnym ataku Alexi Carutasu (11:8). Rumunka posłała serię trudnym zagrywek w tym asa serwisowego i jej zespół odskoczył na 5 oczek do przodu (14:9). Ekipa z Chieri próbowała gonić rywalki. Z prawego skrzydła punktowała Anett Nemeth i zablokowana została Ilkin Aydin (14:16). Ponownie inicjatywę przejęły przyjezdne, które solidnie pracowały w obronie. Carutasu popisała się pojedynczym blokiem, co dało jej drużynie już 5 punktów przewagi (20:15). Od stanu 23:18, gospodynie nie zdobyły ani jednego punktu. W ostatniej akcji zablokowana została Elles Dambrink (25:18)
Gospodynie szybko się odrodziły
Kolejny set rozpoczął się od gry punkt za punkt (3:3, 5;5). Dzięki świetnej pracy blokiem w wykonaniu Anastasii Cekulaev, to Reale Mutua Fenera Chieri odskoczyło na 3 punkty (8:5). Dwie czapy z rzędu zaliczyła Aydin. Cały czas lekko z przodu były gospodynie (12:9). Na podwójnej zmianie pojawiła się Kaja Grobelna, która miała duży kłopot ze skończeniem ataku. Przewaga siatkarek z Chieri szybko się powiększyła. Po ataku z kontry przez Cekulaev było już 15:10. Zespół z Turcji zdobywał tylko pojedyncze oczka (20:15). Gospodynie z akcji na akcje prezentowały się coraz pewniej. W ofensywie radziła sobie Nemeth. Pierwszą piłkę setową drużyna z Włoch miała po bloku na Carutasu. Ostatnią piłkę w tej partii skończyła Dambirink (25:20).
Świetna seria Carutasu
Trzecia odsłona rozpoczęła się dokładnie tak samo jak dwie poprzednie (4:4). Pierwsze na dwupunktowe prowadzenie wyszło Galatasaray, dzięki trudnej zagrywce Britt Bongaerts (7:5). Od stanu 11:9 przyjezdne zdobyły 4 punkty z rzędu. Dobrze zagrywała Miriam Sylla, a na blok nadziała się Nemeth. Siatkarki z Chieri popełniły kilka błędów własnych, straciły swoją skuteczność w ataku. Chwilę później ekipa gości zaliczyła kolejną, tym razem trzypunktową serię punktów. Zespół Chieri dopadła kompletna zapaść. Z zagrywki raz po razie punktowała Yuanyuan Wang (17:10). Gospodyniom udało się odrobić kilka oczek, z środka atak skończyła Cekulaev (18:13). Cały czas jednak dużo przewagę utrzymywały przyjezdne (21:15). Od kiedy w polu serwisowym pojawiła się Carutasu, jej zespół zdobył 4 punkty w serii. Po kilku błędach w ataku ekipy z Chieri, to Galatasaray wygrało tego seta 25:18.
Zespół z Chieri się nie poddał
Mimo wyrównanego początku 4. partii, szybko inicjatywę przejęła drużyna z Chieri (6:4, 8:5). Z pipe’a punktowała Stella Nervini. Gospodynie cały czas utrzymywały dwupunktowy dystans do rywalek (12:10). Galatasaray nie dawało za wygraną i goniło rywalki. W połowie seta dalej to ekipa z Chieri była na prowadzeniu. Po ataku z lewego skrzydła przez Laurę Kunzler oraz kilku wybronionych akcjach było już 18:14 dla gospodyń. Przyjezdne zaczęły popełniać błędy, a ekipa z Włoch rozkręcała się z akcji na akcję. Trener Alberto Bigarelli zdecydował się na kilka zmian, ale było już za późno, aby myśleć o zwycięstwie w tym secie, przewaga gospodyń była zbyt duża (22:16). Ostatnio słowo należało do Nervini, która zamknęła seta po udanej kontrze (25:18).
Ostra wymiana ciosów
Tie-breaka lepiej otworzył zespół z Turcji. Po ataku z krótkiej przez Yuanyuan Wang było 3:1. Włoszki szybko wróciły do gry. Piłkę przechodzącą skończyła Cekulaev i na tablicy wyników pojawił się remis – 4:4. Kiedy ta środkowa weszła w pole serwisowym, posłała kilka bardzo trudnych zagrywek, dzięki czemu jej zespół odskoczył na 2 punkty do przodu (7:5). Sytuacja szybko się zmieniła. Do głosu doszła Carutasu, która wyprowadziła swoją drużynę na prowadzenie (9:7). Żaden zespół ani na moment nie odpuszczał. Gospodynie bardzo dobrze zagrywały i znów doprowadziły do wyrównania (10:10). Carutasu, która była liderką przez większość meczu, przez błąd na zagrywce dała pierwszą piłkę meczową rywalkom (14:13). Bardzo długo trwała wymiana ciosów i gra na przewagi. W końcu po udanym zbiciu Carutasu i błędzie w ataku Nervini, to Galatasaray Stambuł wygrał 20:18.
Reale Mutua Fenera Chieri’76 – Galatasaray Daikin Stambuł 2:3
(18:25, 25:20, 18:25, 25:18, 18:20)
Zobacz również:
Bez zaskoczenia w Pucharze Challenge. Allianz Milano stawia kropkę nad „i”









