JSW Jastrzębski Węgiel w czwartek zameldował się w ćwierćfinale Pucharu CEV. W kolejnej rundzie łatwo nie będzie, gdyż Polaków czeka starcie z Gas Sales Bluenergy Piacenza. Nie do zatrzymania jest też Fenerbahce Medicana Stambuł, choć zespół musiał sobie radzić bez Fabiana Drzyzgi. Najbardziej jednostronny dwumecz mają za sobą natomiast Holendrzy z Orion Stars Doetichem.
Jastrzębianie na plus, ale poprzeczka idzie w górę
Choć JSW Jastrzębski Węgiel w PlusLidze nie zawsze radzi sobie doskonale, to w Pucharze CEV nie zawodzi. W 1/8 finału byłym mistrzom Polski dwukrotnie udało się pokonać AKKA Volley. Finowie u siebie nie mieli zbyt wielu argumentów, przegrywając 1:3. Jeszcze bardziej jednostronnie było podczas meczu w Polsce.
Tutaj półamatorski zespół Finów nie miał już nic do powiedzenia. Pewni siebie Jastrzębianie wystąpili natomiast w swoim wcale nie najmocniejszym składzie, a ich gra była daleka od ideału. Końcowo jednak mecz i tak należał do nich – 3:0 (25:22, 25:16, 25:21). Doskonałą zmianę dał Adam Lorenc. Dobre zawody ma za sobą też Anton Brehme, nie mówiąc już o czuciu piłki przez Maksymiliana Graniecznego.
W 1/4 finału Pucharu CEV poprzeczka jednak pójdzie mocno w górę, a Jastrzębian czekają dwa ciężkie pojedynki z Gas Sales Bluenergy Piacenza. Włosi są jedynymi z pretendentów do zwycięstwa w całych rozgrywkach.
Siatkarski walec do samego końca
Skoro mowa już o graczach Piacenzy, to na tym etapie przyszło im się zmierzyć z Rio Duero Soria. Hiszpański zespół dał z siebie maksa, dwukrotnie przegrywając 1:3. W drugim meczu Włosi oddali rywalom seta przez własną nieuwagę – (25:20, 25:20, 27:29, 25:19). Nie do zatrzymania była para Lukas Bergmann oraz Henri Leon.

Swojego dopięli również Belgowie. Greenyard Maaseik wygrał z tureckim In Hotels Alanya Bld. na ich terenie 3:1. U siebie drużyna faworytów tym bardziej poszła na całość, zamykając mecz w trzech setach – 3:0 (25:18, 26:24, 25:20). O wygranej zadecydował duet Sil Meijs oraz Pierre Perin.
Za ciosem poszło osłabione brakiem Fabiana Drzyzgi Fenerbahce Medicana Stambuł. Tureccy pretendenci pokonali już raz OK Alpacem Kanal – 3:1. Tym razem przed własną publicznością drużyna postawiła symboliczną kropkę nad „i”, zwyciężając 3:0 (25:19, 25:21, 25:18). Świetny występ mają za sobą Adis Lagumdzija i Earvin N’gapeth, wspierani przez Luka Marttile.
Bezbłędni byli natomiast gracze Orion Stars Doetichem. Holenderski zespół dwukrotnie wypunktował do zera CSM Corona Brasov. Szczególnie dotkliwe dla Rumunów było drugie spotkanie, gdzie u siebie przegrali, mając przełamania na wyciągnięcie rąk – 0:3 (31:33, 23:25, 23:25). Do końca reguły dyktował Andor Boldizsar, mający oparcie w reszcie kolegów.
Dwumecz pełen skrajności
Gorąco w ostatnim meczu z pewnością zrobiło się siatkarzom CEZ Karlovarsko. Czesi przed tygodniem pokonali na greckiej ziemi Olympiacos Pireus 3:1. Tym meczem jedynie rozdrażnili oponentów, którzy na wyjeździe starali się odwrócić losy dwumeczu. Czeski zespół wyszarpał awans, ale dopiero przy stanie 3:2 (17:25, 25:21, 24:26, 25:17, 15:9). Do końca walczył Aleksandar Atanasijević, jednak z tak grającym Victorem Perezem Rodriguezem nie miał on zbyt łatwo. Zwłaszcza, że lider Czechów do pomocy miał Petra Spulaka i Paulsa Jansonsa.
O pechu mogą mówić gracze Dinamo Bucuresti. Rumuńska drużyna wygrała 3:0 u siebie, aby na wyjeździe musieć uznać wyższość Alterna SPVB Poitiers 0:3 (22:25, 16:25, 12:25). Wobec takiego obrotu spraw drużyny zmuszone były rozegrać złotego seta, który padł łupem Francuzów 16:14. Na miano bohatera zapracował Kevin Kobrine.

Po porażce 1:3 odwrócić losy dwumeczu udało się także Niemcom z VfB Friedrichshafen. Naprzeciwko ekipy dwukrotnie stawało Tectum Achel. Za pierwszym razem Niemcy musieli obejść się smakiem, lecz na wyjeździe nie mieli już równych, zwyciężając 3:0 (25:19, 25:19, 25:20). Wiążący natomiast okazał się złoty set, gdzie siatkarze znad Odry znów poszli na całość, zostawiając Belgów daleko w tyle – 15:8. Sam Jippe Schroeven nic nie mógł zrobić grając naprzeciwko tak kompletnej drużyny. Najwięcej dało jednak od siebie trio: Kyle Hobus – Gustavo Maciel – Simon Kohn.
Zobacz również:
Wyniki i terminarz Pucharu CEV siatkarzy sezon 2025/2026









