Zakończyła się 2. kolejka Ligi Mistrzów. Polskie zespoły w zdecydowanej większości wygrały swoje spotkania, jedynie PGE Projekt Warszawa przegrał na wyjeździe z francuskim Montpellier. Bogdanka LUK Lublin straciła punkt, ale nadal jest liderem swojej grupy. W przeciwieństwie do ekipy z Perugii, która wygrała w Las Palmas 3:2, ale jest na 2. lokacie.
Grupa A bez niespodzianek
Ze swojego zadania wywiązali się faworyci grupy A: Itas Trentino i Ziraat Ankara. Obie ekipy w meczu z niżej notowanymi rywalami. Itas jedynie w dwóch pierwszych setach miał drobne kłopoty z Tours VB, ale szybko wrócił na swoje dobre tory. Bardzo dobre zawody zagrał Theo Faure, który zapisał na swoim koncie 24 oczka i miał 62% skuteczności ataku.
Zaledwie 76 minut potrzebował natomiast Ziraat Ankara, aby wygrać na wyjeździe z ACH Volley Lublana. Do zwycięstwa swój zespół poprowadził Nimir Abdel-Aziz, który skończył to szybkie spotkania z 21 oczkami, a 15 dołożył od siebie Tomasz Fornal, 3 z nich dobył blokiem.
Po 2. kolejce na 1. miejscu w tabeli plasuje się turecki klub, ale wyprzedza Włochów jedynie bilansem małych punktów.
Tie-break razy dwa
Ciekawie powinna wyglądać walka w grupie B, w której przoduje Bogdanka LUK Lublin. Co prawda mistrzowie Polski nie powalili stylem w 2. kolejce, ale z Roeselare wywieźli zwycięstwo 3:2. Wszystko za sprawą trójki skrzydłowych: Wilfredo Leona, Mateusza Malinowskiego oraz Hilira Henno. Na uwagę zasługuje dobry występ Basila Dermauxa, który dla Knacka wywalczył aż 31 oczek.
Także tureckie starcie rozstrzygnęło się w tie-breaku. Halkbank prowadził już z Galatasaray Stambuł 2:0, ale wygraną przypieczętował dopiero w piątej partii. Aleksander Śliwka w każdym secie wchodził na zmiany do drugiej linii, przyjmował 6 razy, 1 raz popełnił błąd, miał 50% pozytywnego i 33% perfekcyjnego przyjęcia. Liderem Halkbanku okazał się Yoandy Leal (29 punktów), a mocno go wspierał Matej Kazijski (26). Po stronie Galatasaray Jean Patry miał 23 punkty, a Stephen Maar 22.
LUK Lublin to jedyna niepoznana drużyna w grupie B, w tabeli wyprzedza Galatasary i Halkbank, a bez zwycięstwa pozostaje Knack.
Kamil Semeniuk i spółka z problemami
Tie-breaki rozstrzygnęły również 2. kolejkę w grupie C. Zaskakujące problemy miała Sir Sicoma Monini Perugia, która w Las Palmas triumfowała dopiero w 5. partii. W szeregach gospodarzy dobrze radził sobie Francisco Bezerra, zdobywca 23 oczek. Angelo Lorenzetti mógł liczyć między innymi na Wassima Ben Tarę, a drugim najlepiej punktującym był środkowy – Sebastian Sole. W tie-breaku sporo natomiast dał Yuki Ishikawa. Kamil Semeniuk wchodził jedynie na pojedyncze zmiany.

Łatwo z Lvi Praga nie miał także Berlin Recycling Volleys. Podopieczni Joela Banksa wygrali co prawda w tie-breaku, ale czeski zespół postawił trudne warunki. Między innymi za sprawą Jiriego Bendy oraz Davida Kollatora. Wyraźnym liderem BRV był Jake Hanes.
Berlińczycy są liderami tabeli, bowiem mają lepsze ratio setów niż Perugia, która zajmuje 2. lokatę. Stawkę zamyka Guaguas Las Palmas.
Warta Zawiercie i Asseco Resovia na plus
Wielkiej historii nie miały mecze w grupie D. Zarówno Warta Zawiercie, jak i Asseco Resovia swoje spotkania wygrały bez straty seta. Lepsze wizualne wrażenie zostawili gracze z Rzeszowa, którzy ani przez moment nie dali nadziei SVG Luneburg. Absolutnym liderem był Karol Butryn, który zdobył 19 punktów i popisał się aż 84% skutecznością ataku.
Trochę trudniej swoje spotkanie wygrali podopieczni Michała Winiarskiego, a do zwycięstwa nad Sportingiem Lizbona poprowadził ich amerykański duet Aaron Russell i Kyle Ensing. Ich zespół to lider grupy D, wyprzedza drugi polski team- Asseco Resovię. Rzeszowianie mają jedynie tylko lepszy bilans setów niż SVG.
Tabela grupy D
| Miejsce | Zespół | Punkty | Bilans |
|---|---|---|---|
| 1 | Aluron CMC Warta Zawiercie | 6 | 2-0 |
| 2 | Asseco Resovia Rzeszów | 3 | 1-1 |
| 3 | SVG Luneburg | 3 | 1-1 |
| 4 | Sporting Lizbona | 0 | 0-2 |
Jedyna porażka polskiej ekipy
PGE Projekt Warszawa po kłopotach w podróży do Montpellier, musiał uznać wyższość gospodarzy. Stołeczni walczyli do ostatniej piłki, ale ostatecznie przegrali 2:3. Mathias Vincent i Ezequiel Palacios byli motorami napędowymi gospodarzy, natomiast w warszawskiej ekipie liderem był Linus Weber.
W 100% ze swojego zadania wywiązali się gracze Cucine Lube Civitanova. Nie dali najmniejszych szans Volley Haasrode Leuven i w 66 minut pokonali rywali. Udało im się to nawet pomimo nieobecności swojego asa. Aleksandar Nikołow mierzy się z grypą i nie był w stanie pomóc swojej ekipie. Cieżąr gry wziął na siebie Eric Loeppky.
Lube jako jedyny zespół w grupie E ma komplet zwycięstw i jest liderem tabeli. Na 2. miejscu, pomimo porażki plasuje się PGE Projekt Warszawa.









