W piątek ruszyła 15. kolejka PlusLigi, lecz prawdziwe granie zaczęło się w sobotę. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle przegrała u siebie z Bogdanką LUK Lublin – 2:3. Błędy lublinian w czwartym secie zaprosiły gospodarzy do gry. W tie-breaku na czempionów nie było już jednak mocny, a całość zakończył atakiem z prawego Mateusz Malinowski.
Dobry start, to nie wszystko
O tym, że lepiej nie drażnić mistrzów Polski dobitnie w sobotę przekonała się ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Hit z udziałem kędzierzynian i lublinian rozpoczął się lepiej dla siatkarzy LUK-u, którym dość szybko udało się objąć prowadzenie – 6:3. Później ZAKSA odrobiła straty, ale za moment o asa pokusił się Jackson Young. Dziś od początku trener Antiga postawił też na Mateusza Malinowskiego, który od początku robił swoje. Rezultat w kolejnych minutach oscylował jednak wokół remisu – 10:10. Asem popisał się jednak Wilfredo Leon – 15:12, jednak na wysokości stanęła para Igor Grobelny i Rafał Szymura – 18:18, 20:19. Końcówka należała właśnie do zmotywowanych kędzierzynian, a po autowej zagrywce Komendy było już po secie – 25:22.
Uważaj z kim zadzierasz!
Porażka na inauguracje mocno rozdrażniła siatkarzy LUK-u. Choć asa dołożył Kamil Rychlicki, to na przodzie i tak była drużyna z Lublina – 5:3, 8:5. Na pewnien czas ZAKSA podreperowała wynik, co spotkało się z natychmiastową reakcją Stepahane’a Antigi – 9:8. Jako kolejny asem popisał się Quinn Isaacson, a sytuacja zaczęła się wymykać gościom spod kontroli – 8:12. Sygnał do ataku czempionom dał atakiem z przechodzącej Aleks Grozdanow. Oba zespoły zaczęły grać ze sobą punkt za punkt – 15:15, 18:18. W samej końcówce kolejnego asa dołożył Leon, a partię domknąć udało się Grozdanowi – 25:22.
Mistrzowie podkręcają tempo
Trzecia partia z początku należała do wyrównanych, ale z czasem LUK Lublin znów nie brał jeńców. Bardzo dobrze spisywał się Wilfredo Leon – 7:5, 10:8, zmuszając za moment Andreę Giani’ego do przerwania gry. Podopieczni Włocha popełniali zbyt dużo błędów, aby myśleć o wygranym secie. Pomyłki trzymały się także Kamila Rychlickiego, a po ataku Malinowskiego było już 17:11 dla gości. Coś wskórać spróbował jeszcze Mateusz Rećko, ale swoje za uszami miał Szymański czy też Urbanowicz. Do samego końca pozostało jednostronnie, a prowadzenie w meczu lublinianom dał szczelny blok na Szymonie Jakubiszaku 2:1 – 25:19.
Co się uciecze?…
Graczom ZAKSY udało się jeszcze pozbierać na czwartego seta. Mistrzowie Polski także dalecy byli od ideału, zapraszając gospodarzy do meczu. Początek był wyrównany, lecz na przodzie trzymał się zespół gości. Po bloku na Mateuszu Malinowskim grę przerwał jednak trener Antiga – 10:11. Kolejnego asa dołożył Isaacson, a Gyimaha na placu boju zastąpił Fynnian McCarthy. Pociągać za sznurki zaczął Karol Urbanowicz, zaś pomyłkom LUK-u nie było końca – 17:19, 18:21. Przestój kosztował mistrzów Polski kolejny remis 2:2 – 25:21.
Lublinianie doskonale wiedzieli, że na własne życzenie czeka ich tie-break. Piąty set należał właśnie do nich – 5:2, 8:4. Siatkarzom ZAKSY brakowało zaś skuteczności na zagrywce, co notorycznie wybijało zespół z rytmu. Na nic zdały się prośby trenera Giani’ego. Na finiszu powalczyć starał się jeszcze Kamil Rychlicki, nic to jednak nie dało, a całość atakiem z prawego zakończył Mateusz Malinowski – 15:11.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Bogdanka LUK Lublin 2:3
(25:22, 22:25, 19:25, 25:21, 11:15)
MVP: Marcin Komenda
Składy zespołów:
ZAKSA: Isaacson (4), Grobleny (15), Rychlicki (18), Szymura (5), Urbanowicz (11), Jakubiszak (9), Czunkiewicz (libero) oraz Rećko (2), Szymański (3), Krawiecki (1)
LUK: Komenda (2), Malinowski (12), Leon (28), Grozdanow (13), Young (5), McCarthy, Hoss (libero) oraz Gyimah (10), Wachnik (1), Sasak
Zobacz również:
Wyniki i terminarz PlusLigi sezon 2025/2026









