9. kolejka PlusLigi przyniosła parę niespodzianek. Długiego grania można spodziewać się w Gdańsku, gdzie faktycznie prognozy się sprawdziły. Energa Trefl Gdańsk pokonała Aluron CMC Wartę Zawiercie – 3:2. Mistrzowie tie-breaków dalej w formie, czego nie można powiedzieć o podopiecznych Michała Winiarskiego, którzy pomału odczuwają trudy szalenie napiętego kalendarza.
Kosmiczny Nasiewicz!
9. kolejka PlusLigi zaskakuje, a przed hitem z udziałem olsztynian ciekawie było w Gdańsku. Tam lokalna Energa Trefl Gdańsk pokonała Aluron CMC Wartę Zawiercie – 3:2. Podopieczni Mariusza Sordyla tym samym udowodnili, że znakomicie gra się im pod presją i są mistrzami tie-breaków. Po zawiercianach zaś widać zmęczenie wymagającą kampanią, a za pasem granie w Europie oraz grudniowe Klubowe Mistrzostwa Świata.
Lepiej w mecz weszła ekipa Gdańskich Lwów. Świetnie rozpoczął Paweł Pietraszko, a akcję za akcją kończył Aleksiej Nasiewicz – 6:3. Przy stanie 9:4 dla gospodarzy grę przerwał Michał Winiarski. Wówczas ciężar gry zaczął brać na siebie Aaron Russell. Różnica jednak utrzymywała się na stałym poziomie, a po stronie Jurajskich Rycerzy nie brakowało błędów – 10:14. Po asie Nasiewicza było 17:12. Później asa dołożył jeszcze Piotr Orczyk – 20:13. Takiego początku chyba niewielu mogło się spodziewać, a za moment gdańszczanie mogli cieszyć się już z prowadzenia 1:0 – 25:16.
Zapowiada się długie granie…
Porażka mocno podrażniła wicemistrzów Polski, stąd w drugim secie starali się trzymać kontakt. Cenne ‘oczka’ regularnie dokładał Moustapha M’Baye. Po stronie zawiercian zaś za dużo było błędów w polu serwisowym – 9:9, 12:12, 17:17. Oba zespoły szły łeb w łeb. Dalej karty rozdawał dwójka Nasiewicz – Orczyk. Po drugiej stronie natomiast Bartosza Bołądzia wspierał wciąż niestrudzony Russell. Autowy atak Kwolka dał gospodarzom 2 punkty zapasu. Wyrównanie jednak było już do końca, a przełamanie Warcie Zawiercie dał dopiero as Aarona Russella – 27:25.
Kolejna partia i kolejne błędy
Trzecia partia, to początkowo koncert gospodarzy. Nie do zatrzymania był Piotr Orczyk – 7:3, a na interwencję znów zdecydował się trener Winiarski. Przerwa podziałała. Kilka błędów Gdańskich Lwów i czas wziął Mariusz Sordyl – 8:7. Wówczas znów dużo błędów zaczęła popełniać drużyna przyjezdnych, co dało chwilę oddechu graczom Trefla – 14:11. Sygnał do ataku kolegom dał w końcu blokiem Patryk Łaba. Na posterunku był jednak Tobias Brand. Na finiszu gościom udało się odrobić straty, a kolejnego asa dołożył Russell – 22:22. Spod topora uciekła ekipa gospodarzy, znów wysuwając się na prowadzenie – 25:23.
Pewnym krokiem w stronę tie-breaka
Kolejna odsłona przyniosła zawiercianom następne przełamanie. Z nożem na gardle Jurajscy grali dziś najlepiej. Swoje szanse wykorzystywał Mateusz Bieniek, a na wyżyny wspiął się Miguel Tavares. Przy stanie 7:3 grę przerwał trener Sordyl. Gdańszczanie jednak dalej nie mieli wiele do powiedzenia. Po ataku Bieńka z przechodzącej zrobiło się 14:7 dla przyjezdnych, co znów zmusiło szkoleniowca lokalnych do wzięcia czasu. Dobre wejście odnotował Damian Kogut, lecz inni zmiennicy niewiele dali od siebie. Różnica była jednak na tyle spora, że wygrana wicemistrzów Polski była czystą formalnością – 25:17.
O losach spotkania zadecydował więc tie-break, gdzie z początku równych nie miał sobie Tobias Brand – 6:2. Po przerwie dla gości z przewagi Trefla niewiele zostało, a na wysokości zadania stanął Bartłomiej Bołądź – 5:6. Był to jedyny lepszy moment zawiercian w tym rozdaniu. Za moment było już po wszystkim, a dwa punkty zostały w Trójmieście – 15:9.
Energa Trefl Gdańsk – Aluron CMC Warta Zawiercie 3:2
(25:16, 25:27, 25:23, 17:25, 15:9)
MVP: Aleksiej Nasiewicz
Składy zespołów
Trefl: Pietraszko (6), Nasiewicz (30), Brand (17), Orczyk (15), M’Baye (7), Worsley, Koykka (libero) oraz Stępień, Schamlewski, Kogut (3), Sobański, Schulz
Warta: Kwolek (6), Russell (18), Zniszczoł (5), Bołądź (22), Tavares, Bieniek (12), Popiwczak (libero) oraz Nowosielski, Ensing (3), Łaba (8)
Zobacz również:
Wyniki i terminarz PlusLigi sezon 2025/2026









