Strona główna » Trener Skry Bełchatów grzmi! „Nie wiem, dlaczego ktoś do tego dopuszcza”

Trener Skry Bełchatów grzmi! „Nie wiem, dlaczego ktoś do tego dopuszcza”

PGE GiEK Skra Bełchatów – materiały prasowe

fot. Aleksandra Suszek

PGE GiEK Skra Bełchatów po świetnym początku sezonu, teraz walczy z samą sobą. Kolejną porażkę Bełchatowianie odnotowali na swoim terenie z beniaminkiem PlusLigi. Krzysztof Stelmach docenił klasę rywala i wskazał na zawodnika, który wdał im się we znaki. Nie omieszkał jednak poruszyć trudnego tematu. – Nie wiem, jak to zniosą zawodnicy, bo to jest niezły maraton i nie wiem, dlaczego ktoś do tego dopuszcza.

Beniaminek pogromcą Skry Bełchatów

PGE GiEK Skra Bełchatów jest ostatnio w dołku. Od 16 grudnia nie wygrała żadnego spotkania. W 19. kolejce PlusLigi poddała się nawet beniaminkowi z Chełma, mimo dobrej pierwszej partii, wygranej do 12. – Gotuje mi się w głowie teraz bezpośrednio po meczu, więc muszę sobie to uporządkować. Ale tam był taki moment przełomowy w drugim secie, bo szliśmy równo-równo, mieliśmy tam jeszcze jakieś szanse i w jednym ustawieniu straciliśmy przy dobrych zagrywkach przeciwnika tą inicjatywę w tym meczu tak naprawdę. Wtedy zacięła sięnasza gra. Pierwszy set to był koncertowy, graliśmy świetnie systemem blok-obrona.Wiadomo było, że tak cały mecz nie będzie wyglądał i oni grali solidnie, ale też im na to pozwoliliśmy swoją grą – powiedział na gorąco po meczu Grzegorz Łomacz.

Duże problemy gospodarzom sprawił przede wszystkim zdobywca 21 „oczek”, Amirhossein Esfandiar. Na kluczową rolę Irańczyka w tym meczu zwrócił uwagę trener Bełchatowian. – Zaczęliśmy bardzo dobrze spotkanie, pierwszy set był całkowicie pod naszą kontrolą. Następne sety były coraz lepsze w wykonaniu przeciwnika, a my schodziliśmy do pułapu. Nie utrzymaliśmy tego, co zrobiliśmy w pierwszym secie. Jedno nazwisko się u przeciwnika przewija – Esfandiar. To jest klucz tego spotkania, po prostu bardzo dobry dzień w jego wykonaniu. Nie mogliśmy go zatrzymać i on był motorem napędowym i przede wszystkim on z nami wygrał – mówił Krzysztof Stelmach.

Daniel Chitigoi dawał różnicę

Problemy Bełchatowian wynikają z różnych względów. Stabilna forma jest podstawą, ale w ostatnim czasie klub stracił wsparcie jednego z najważniejszych graczy. – Dużo się u nas zdarzyło i naprawdę ciężko się gra, jak brakuje jeszcze jednego ofensywnego zawodnika. To nie jest wymówka, ale jak popatrzy się na pierwszą rundę, gdzie byliśmy z Danielem Chitigoi, to wszystko funkcjonowało. Teraz nam brakuje tej siły ofensywnej. Alan Souza wrócił, ale jeszcze potrzebuje czasu, żeby dojść do stuprocentowej formy – przyznał szkoleniowiec Skry.

Trener grzmi o terminarzu PlusLigi

Teraz zespół z województwa łódzkiego będzie miał sporą przerwę w grze. Wbrew pozorom, nie jest to wcale radosna informacja dla drużyny. – My teraz znów będziemy mieli bardzo długą przerwę. W lutym mamy tylko dwa mecze. Jest to dość kuriozalna sytuacja jak dla mnie, ale na pewno dużo lepiej by nam się pracowało w atmosferze po zwycięstwie niż po takiej porażce. Musieliśmy zdobyć punkty, nie udało się, ale mamy dalej wszystko w swoich rękach, absolutnie nic nie jest zamknięte. Musimy wziąć się do roboty – mówił Łomacz.

To nie jest pierwsza sytuacja, kiedy mówi się głośno o fatalnie ułożonym terminarzu rozgrywek. PlusLiga w tym sezonie nie jest zbytnio uporządkowana. Trener Bełchatowian grzmiał: – Ktoś może powiedzieć, że szukamy wymówek. To nie jest prawdą. Tak jakoś się to wszystko ułożyło, że w lutym prawdopodobnie zagramy dwa mecze ligowe i wypadamy całkowicie z rytmu meczowego. Później będziemy grali 8 spotkań w ciągu 22 dni. Nie wiem, jak to zniosą zawodnicy, bo to jest niezły maraton i nie wiem, dlaczego ktoś do tego dopuszcza.

Zobacz również:
ChKS Chełm zachwyca. Jaki jeden, niesiatkarski element pomaga beniaminkowi?

PlusLiga