Na zakończenie środowych zmagań PGE Projekt Warszawa zmierzył się z Steam Hemarpol Politechniką Częstochowa. Po poniedziałkowej porażce z Cuprum Stilon Gorzów, Warszawianie chcieli pokazać się ze zdecydowanie lepszej strony. Pierwszą partię na swoim koncie zapisali Częstochowianie. Gospodarze jednak z każdym punktem grali coraz lepiej, nabierając odpowiedni rytm gry. Ostatenicze spotkanie zakończyło się wynikiem 3:1.
Kolejny blamaż na horyzoncie?
Po ostatniej porażce domowej z Cuprum Stilon Gorzów gracze PGE Projektu Warszawa dźwignęli ciężar bycia faworytem. Stołeczni pokonali zagrożoną spadkiem ekipę z Częstochowy, choć początek w ich wykonaniu był bardzo niemrawy.Z przytupem w środowy mecz wszedł Bartłomiej Lipiński, dając gościom prowadzenie – 3:1. W kolejnych akcjach oba zespoły walczyły, grając punkt za punkt. W końcu jednak sygnał do ataku Częstochowianom znów blokiem dał Sebastian Adamczyk – 7:6.
Walczyć próbował Bartosz Gomułka, ale po asie Lipińskiego było 12:9, a grę przerwał trener Kamil Nalepka. Choć maksa dawał z siebie Bartosz Bednorz, to Projekt dalej znajdował się w odwrocie – 14:16, 16:20. Cenne akcje kończył Patrik Indra, a zespół zmierzał po prowadzenie. W końcu seta domknął Milad Ebadipour – 25:20.
Drugi set i druga twarz Projektu
Kolejna partia, to już zupełnie inna bajka. Z wysokiego poziomu zeszła drużyna z Częstochowy, za to tempo podkręcił zespół gospodarzy. Zagrywki Jurija Semeniuka dały stołecznym prowadzenie 4:1. Później blok dołożył Gomułka. Częstochowianie nie mieli zamiaru spocząć na laurach, a do pierwszego remisu doprowadził Ebadipour. Następnie obie drużyny zbliżały się do siebie i spokojnie oddalały – 16:16. Blok dołożył jeszcze Daniel Popiela, ale nie do zatrzymania był Bartosz Bednorz. Za moment był już remis w meczu 1:1, a zepsutą zagrywką drugiego seta zamknął Luciano De Cecco – 25:22.
Za ciosem!
Podobnie wyglądał trzeci set, gdzie pomimo niewielkiej odległości Warszawianom udawało się kontrolować wydarzenia. Doskonałe wejście odnotował natomiast Jakub Kochanowski. Nie do ruszenia była para Patrik Indra i Bartłomiej Lipiński. To jednak wciąż było za mało – 4:4. W połowie seta niespodziewani o asa pokusił się Jan Firlej i już było 11:7. Sam Indra niewiele mógł, zwłaszcza, że po drugiej stronie był specjalista od zadań specjalnych, Kevin Tillie. Choć blokiem postraszył Adamczyk, to dalej gospodarze robili co chcieli – 20:16, gdzie po ataku Bartosza Gomułki było już 2:1 – 25:22.
Koncert na wagę kompletu punktów
W czwartym secie Projekt postawił kropkę nad i. Zespół mocno rozpoczął, niemniej po bloku Jana Firleja było 6:3 dla stołecznych. Sam Lipińsmki, wspieramy przez Adamczyka nie dał rady. Częstochowianom brakowało pomysłu na grę, a remis po 9 był początkiem końca Norwida. Pewni siebie gospodarze coraz to wyraźniej zaczęli odskakiwać z wynikiem. Parę oczek otworzył też Kevin Tillie, który parę minut później domknął mecz 3:1 – 25:19.
MVP: Kevin Tillie
PGE Projekt Warszawa – Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa 3:1
(20:25, 25:22, 25:22, 25:19)
Składy zespołów:
Projekt Warszawa: Firlej (2), Kłos (6), Tillie (17), Semeniuk (2), Bednorz (16), Gomułka (18), Wojtaszek (libero) oraz Poppers, Weber, Kozłowski i Kochanowski (8)
Norwid Częstochowa: Lipiński (17), Popiela (6), Ebadipour (19), De Secco, Indra (14), Adamczyk (12), Sługocki (libero) oraz Kiedos, Jeanlys i Kozłowski
Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi









