Luciano De Cecco na rozgraniu, Patrik Indra w ataku, Milad Ebadipour na przyjęciu i Ljubomir Travica na ławce. Co mogłoby pójść nie tak? Okazuje się, że całkiem sporo, bo Steam Hemarpol Politechnika Częstochowa zamyka ligową tabelę i jeżeli w najbliższych meczach nie zacznie punktować, to może stracić kontakt z bezpośrednimi rywalami do utrzymania.
Jedno zawirowanie, które mogło być kluczowe
Przed rozgrywkami chyba nikt nie obstawiałby częstochowian jako kandydatów do spadku. Po udanym poprzednim sezonie w roli beniaminka, wydawało się, że częstochowski zespół zbudował jeszcze ciekawszą drużynę. Co prawda jeszcze przed startem ligi w klubie doszło do zawirowań, bowiem mający grać w Częstochowie Amir Tizi-Oualu ostatecznie wybrał ofertę włoskiej modeny, ale zastąpił go nie byle kto. Do zespołu dołączył słynny Luciano De Cecco. Być może właśnie to jest przyczyną niepowodzeń Częstochowian.
Zatrudnienie Argentyńczyka sprawiło, że Milad Ebadipour nie wyglądał na zachwyconego takim obrotem spraw. Był liderem zespołu, a musiał się pogodzić, że przychodzi siatkarz z mocny charakterem, a na pewno głośniejszym nazwiskiem. W każdym razie gra Irańczyka jest daleka od tej z poprzedniego sezonu. Gołym okiem też widać, że atmosfera w zespole nie jest dobra. Częstochowscy siatkarze nie tworzą zespołu i przypominają ludzi, którzy spotykają się ze sobą w pracy, ale niespecjalnie ich to cieszy i rodziny z tego się nie zbuduje.
Przyjście De Cecco do PlusLigi to z pewnością duże wydarzenie. 38-latek pokazuje, że wciąż potrafi zachwycać techniką i nieszablonowymi zagraniami. Z tym, że chyba nie finezji i szybkich palców Argentyńczyka potrzebują jego koledzy z zespołu. Wydaje się, że ani Indra, ani Ebadipour nie odnajdują się we współpracy z De Cecco, a ten najwyraźniej nie ma zamiaru się dostosować do ich stylu gry, więc wygląda ona, jak wygląda. Do tego Argentyńczyk wcale nie kryje się, kiedy jest niezadowolony z postawy kolegów, co z pewnością nie pomaga w budowaniu monolitu w szatni.
Trenerzy z głośnymi nazwiskami nie zbawili Norwida
Osobnym zagadnieniem są zmiany na ławce trenerskiej. Duet Cesar Douglas Silva i Leszek Hudziak radzili sobie dobrze, ale nie udało im się utrzymać swoich stanowisk. W Częstochowie postawiono na głośne nazwiska. Najpierw zespół objął Guillermo Falasca, a kiedy drużyna nie radziła sobie dobrze, ściągnięto wielkiego Ljubomira Travicę. On również na razie nie okazał się zbawcą pod Jasną Górą.
Steam Hemarpol Norwid Częstochowa dobrze sobie radzi na jednym froncie – w Pucharze Challenge, ale za chwilę może się to zmienić. Przeciwnicy z Mariboru i Valencii to nie był poziom PlusLigi, a kolejnym rywalem będzie Powervolley Milano, co znacząco przesuwa proporcje bycia faworytem w dwumeczu.
Przed Częstochowianami teraz trzy niezwykle ważne mecze. Wyjazd do Olsztyna będzie bardzo trudny, ale można stamtąd wywieźć punkty. Później Norwid zagra w Lubinie i będzie to mecz nie o trzy punkty, a być może o życie i utrzymanie. Z Jastrzębskim Węglem drużyna Travicy też nie jest bez szans. Z kolei mecz z pogrążoną w kryzysie Skrą został przełożony. Z jednej strony daje to chwilę oddechu, z drugiej do marca Skra może się odbudować i zawiesić poprzeczkę znacznie wyżej.









