Bogdanka LUK Lublin kontra Indykpol AZS Olsztyn to miała być zacięta walka drużyn z taką samą ilością punktów i zwycięstw. Okazało się, że mistrz Polski nie zamierzał spędzać całego sobotniego wieczory w hali i rozprawił się z rywalem w trzech setach.
Pogoń trwała, a lublinianie wciąż uciekali
Trochę czasu potrzebowali olsztynianie, by wejść w mecz. Zanotowali z początku dwa błędy własne, a rywale odskoczyli na 3:1 po ataku Sasaka. Chwilę później do wyrównania doprowadził blok Seweryna Lipińskiego. Ona zespoły regularnie kończyły akcje przy własnym przyjęciu. Zresztą goście nie mogli pozwolić przeciwnikom zbyt często na budowanie kontry, bo wychodziło im to bardzo dobrze. Przez moment LUK znów miał przewagę. Jednak gdy atak zerwał Leon, a asa posłał Paweł Cieślik, zrobiło się 9:9. Za każdym razem mistrz Polski w moment odbudowywał przewagę. Na półmetku po asie Wilfredo Leona było 15:11. Akademicy cały czas trzymali się blisko i regularnie zbliżali się do rywali. Dużo było gry systemem blok-obrona. Zdarzyła się też seria zepsutych zagrywek. W końcówce seta lepiej zaprezentowali się lublinianie. Od stanu 21:17 kończyli atak za atakiem. Set zakończył się błędem serwisowym Halaby.
Powtórka z rozrywki
Leon w drugim secie wyprowadził swój zespół na 2:0. Momentalnie zagrywką wyrównał Jan Hadrava. Obie drużyny postawiły na siłę i dynamikę, co nie zawsze się opłacało bo dłuższe wymiany kończyły się błędami. Dopiero gdy atakiem i blokiem raz za razem popisał się Jackson Young, LUK odskoczył na 9:7. Praca na siatce była zresztą dużym atutem lublinian. Tym elementem znacząco zmniejszyli skuteczność rywali w ofensywie. Choć jeszcze w połowie seta wynik nie był klarowny (15:13), to później do akcji wkroczyło znane już trio. Sasak i Leon szaleli w ataku, a na zagrywce swoje dołożył Mateusz Malinowski. Przewaga wzrosła do pięciu „oczek”. Ostatnie akcje znów przyniosły bloki i asy serwisowe po stronie LUK-u i set zakończył się podobnym stosunkiem punktowym, co poprzedni.
Kewin Sasak show
Uradowanych gospodarzy złapała lekka zadyszka w trzeciej odsłonie. Spotkało ich kilka błędów własnych, do tego „czapa” na Aleksie Grozdanowie – 2:3. Akademicy mimo kiepskiego przyjęcia, jakoś wychodzili z opresji, bo rywale też podawali im rękę. Gdy Paweł Halaba punktował w ataku, było 8:6 dla AZS-u. Rozpoczęła się rywalizacja punkt za punkt, która trwała dość długo. Lublinianie stawiali na ryzyko w polu serwisowym. Tym razem ono się jednak nie opłacało. Później jednak z pomocą Kewina Sasaka, LUK ponownie odskoczył. Powtórzyła się sytuacja z poprzednich setów, bo mistrzowie Polski potrafią odpalić w kluczowych momentach. Od stanu 17:15 zanotowali pięciopunktową serię. Olsztynianie też sami się pogrążyli przez pomyłki w ataku. Sasak swój świetny występ skwitował blokiem na 24:17. Pełna pula punktów trafiła w ręce gospodarzy po zepsutym serwisie Halaby
MVP: Kewin Sasak
Bogdanka LUK Lublin – Indykpol AZS Olsztyn 3:0
(25:18, 25:17, 25:17)
Składy zespołów:
LUK: Komenda (3), Leon (15), Grozdanow (6), Young (9), McCarthy (1), Sasak (18), Thales (libero) oraz Gyimah (1), Henno (1) i Malinowski (1)
AZS: Karlitzek (6), Tille (2), Lipiński (5), Halaba (7), Cieślik (1), Hadrava (5), Ciunajtys (libero) oraz Majchrzak (5), Janikowski, Borkowski i Szwarc (1)
Zobacz również:
PlusLiga – wyniki, tabela i terminarz









