Ślepsk Malow Suwałki postawił się BOGDANCE LUK Lublin. W drugim z sobotnich spotkań PlusLigi również do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był tie-break. Podczas pierwszych dwóch setów to do przyjezdnych należało ostatnie słowo. W drugiej części pojedynku podopieczni trenera Kwapisiewicza nieco spuścili z tonu a dobre wejście zaliczył Mateusz Malinowski. Tie-break toczył się już pod dyktando Lublinian, którzy prowadzili w nim 9:0.
Nie tak to miało wyglądać…
Ślepsk Malow Suwałki jako kolejny udowodnił, że nie ma rzeczy niemożliwych, a mistrzowie Polski wcale nie są aż takim zagrożeniem. Po ataku Asparuha Asparuhowa było 2:0, i choć szybko blokiem odpowiedział Marcin Komenda – 2:2, to set nie ułożył się po myśli Lublinian. Co rusz faworytów kąsał Bartosz Filipiak. Przy stanie 11:7 dla Suwalczan grę przerwał Stephane Antiga. Nic to jednak nie dało. Nie do zatrzymania był Asparuhow, po którego asie zrobiło się 17:9. Reagować próbował jeszcze Jakub Wachnik. Jako kolejny o asa pokusił się natomiast Antoni Kwasigroch. Jeden zryw siatkarzom LUK-u nic nie dał, a za moment na prowadzeniu był już Ślepsk – 25:21.
Niespodzianka wisi w powietrzu?
Porażka na start mocno podrażniła mistrzów Polski, którzy drugą partię rozpoczęli od prowadzenia 4:0. Wszystko to za sprawą dobrych zagrywek Fynniana McCarthy’ego. Z czasem jednak zespół z Suwałk zaczął się rozkręcać, a sygnał do ataku dał blokiem Joaquin Gallego. Po ataku Asparuhowa zabawa zaczęła się od nowa – 7:7. Spokojem i pewnością siebie emanował z kolei Karol Jankiewicz. Niespodziwanie trzema asami z rzędu postraszył jeszcze McCarthy – 15:11. Zespół gości jednak dalej nie dawał za wygraną, szybko doprowadzając do remisu – 19:19. Sama końcówka, to już szarpanina, a blokiem seta na 2:0 dla Suwalczan domknął Jan Nowakowski – 29:27.
Lepiej nie drażnić mistrza
W trzecią cześć lepiej weszła ekipa z Lublina. Po dwóch asach Aleksa Grozdanowa było 6:3. Niemoc przełamał w końcu Antoni Kwasigroch, lecz Komenda konsekwentnie stawiał na McCarthy’ego, a wartością dodaną było wejście Mateusza Malinowskiego. Cenne oczka dokładał Hilir Henno, zaś po paru atakach z rzędu Wilfredo Leona zrobiło się 15:8. Sam Filipiak nie był w stanie wszystkiego skończyć, a przewaga Lublinian stale rosła. Sytuacja była patowa. Na nic zdały się słowa Dominika Kwapisiewicza, a wejście Damiana Wierzbickiego nie przyniosło drużynie większych korzyści. Walczący o byt w meczu Lublinianie zdołali przełamać, zwyciężając w trzecim secie – 25:19 (1:2).
Powrót w wielkim stylu!
Czwarta partia dalej była pojedynkiem Filipiaka z resztą. Coraz częściej do głosu dochodził też Hilir Henno – 7:5. I choć powalczyć starał się jeszcze Asparuh Asparuhow, to kwestią czasu było zwiększenie różnicy na korzyść LUK-u – 13:10. Ręki w ataku na tym etapie meczu nie zwalniał już Wilfredo Leon, a w bloku niezmiennie błyszczała para Grozdanow – McCarthy – 18:13. Seria zagrywek Aleksa Grozdanowa pozwoliła zresztą w pełni kontrolować gospodarzom końcówkę, a po ataku Henno był już w meczu remis 2:2 – 25:17.
Po raz kolejny sprawdziło się stare siatkarskie porzekadło, że jeśli nie wygrasz 3:0, to przegrasz 2:3. Bezradni przyjezdni w tie-breaku nie mieli do powiedzenia. Różnica klas była ogromna, a zakończył atakiem Fynnian McCarthy – 15:4.
MVP: Hillir Henno
BOGDANKA LUK Lublin – Ślepsk Malow Suwałki 3:2
(21:25, 27:29, 25:19, 25:17, 15:4)
Składy zespołów:
LUK: Henno (20), Komenda (4), Leon (13), Grozdanow (17), McCarthy (12), Sasak, Hoss (libero) oraz Wachnik (7), Malinowski (8) i Zając (1)
Ślepsk: Nowakowski (10), Gallego (11), Jankiewicz, Filipiak (16), Kwasigroch (13), Asparuhow (20), Mariański (libero) oraz Kubacki (libero), Honorato, Rząca, Droszyński i Wierzbicki (2)
Zobacz również:
Wyniki i tabela PlusLigi









