Strona główna » Prezes LUK-u Lublin o sprawie Sawickiego. „Mógł stracić całą karierę”

Prezes LUK-u Lublin o sprawie Sawickiego. „Mógł stracić całą karierę”

opr. własne, sport.tvp.pl

Happy endem zakończyła się sprawa oskarżonego o stosowanie dopingu Mikołaja Sawickiego, który został oczyszczony z zarzutów. Nie wierzyliśmy w to, że Mikołaj mógłby cokolwiek wziąć świadomie. Wiedzieliśmy, że sztab pracował nad tym, żeby do takich sytuacji nie dochodziło. Stracił cały sezon, a mógł stracić całą karierę – mówi w rozmowie z Sarą Kalisz z TVP Sport prezes Bogdanki LUK Lublin, Krzysztof Skubiszewski.

Zaufanie i kryzys

Mikołaj Sawicki przez kilka miesięcy walczył o oczyszczenie się z zarzutów stosowania dopingu. Przyjmujący Bogdanki LUK Lublin stracił cały sezon 2024/2025. Ostatecznie okazało się, że cała sprawa była wynikiem błędu laboratorium, a zawodnik został odwiedzony i może wrócić do treningów. W rozmowie z TVP Sport do sprawy odniósł się prezes mistrza Polski, Krzysztof Skubiszewski. –  Nie wierzyliśmy w to, że Mikołaj mógłby cokolwiek wziąć świadomie. Wiedzieliśmy, że sztab pracował nad tym, żeby do takich sytuacji nie dochodziło. Mieliśmy zaufanie zarówno do kompetencji i odpowiedzialności zawodnika, jak i ludzi, którzy kierują drużyną – wspomina.

Gdy pierwsze emocje opadły, presja ze strony środowiska jednak nie zmalała. – Oczywiście zdarzały się osoby, które mówiły dobre i wspierające rzeczy, ale część ludzi postulowała o odebranie nam mistrzostwa i nałożenie dodatkowych kar. Przepisy antydopingowe w odniesieniu do gier zespołowych jasno wskazują, że ewentualny doping u jednego zawodnika to za mało, by przekreślić osiągnięcie całej drużyny. Poza tym u Mikołaja nie było dyskwalifikacji, był tylko zawieszony na czas przeprowadzenia postępowania. Słów padało jednak za dużo. W środowisku sportowym i siatkarskim powinniśmy się wspierać i pomagać sobie nawzajem. W tym przypadku niekoniecznie z każdej strony tak było – dodaje prezes.

W mediach społecznościowych dyskutowano m.in. o tym, jak bardzo Sawicki schudł w trakcie sezonu, sugerując sięgnięcie po spalacze. – Mikołaj trafił do nas w okresie przygotowawczym z lekką nadwagą. Dzięki intensywnej siłowni i tytanicznej pracy tłuszcz zamieniał się w mięśnie. Ciekawskim mogę zdradzić, że przez sezon 2024/2025 przyjmujący stracił naprawdę mało na wadze, więc podejrzenia o jej zbijaniu jakimiś substancjami są nietrafione – tłumaczy Skubiszewski.

Walka o prawdę

Proces wyjaśniania sprawy trwał miesiącami. Zawodnik przesyłał kolejne listy produktów do badania, które mogły zostać zanieczyszczone modafinilem, lecz nie przynosiło to rezultatów. – Wiara była cały czas. Rozmawialiśmy wielokrotnie z Mikołajem i podtrzymywaliśmy go na duchu. Nie zmienia to faktu, że w pewnym momencie wydawało się, że jest to jak szukanie igły w stogu siana. Ostatecznie okazało się, że metoda badawcza wybrana przez laboratorium była wadliwa. Myślę, że to ważna lekcja dla Polskiej Agencji Antydopingowej. Przypadek Mikołaja ujawnia lukę w systemie, który ma gwarantować uczciwą rywalizację – podkreśla prezes.

Mikołaj na ten moment stracił cały sezon, a mógł stracić całą karierę. Wierzę, że się odbuduje i będzie prezentował formę, którą prezentował. Trzeba jednak mieć świadomość, że w grę wchodzi nie tylko forma fizyczna, ale także psychiczna zawodnika – dodaje.

Wsparcie klubu i przyszłość Sawickiego

Sawicki cały czas pozostawał związany kontraktem z Bogdanką LUK Lublin. Klub przekazywał mu wszystkie leki i suplementy używane w sezonie i wskazywał produkty, które można było przebadać. – Nie mógł trenować z drużyną, ale jeśli chodzi o siłownię czy indywidualne zajęcia w hali robiliśmy, co mogliśmy, by mu pomóc. Co do kontraktu, rzeczywiście dalej obowiązuje. Potwierdzam doniesienia, że nie świadczył jednak usług, więc nie mógł być opłacany. Nie zmienia to faktu, że w zaistniałej sytuacji klub miał prawo zerwać umowę, ale tego nie zrobił – mówi prezes.

Kiedy wiadomość o błędnej metodzie badawczej dotarła do klubu, pierwsza reakcja Skubiszewskiego była jednoznaczna. – Byłem szczęśliwy. Poczułem też ulgę, choć tak naprawdę myślałem tylko i wyłącznie o Mikołaju. Cieszyłem się z tego, jak bardzo oczyszczające to dla niego będzie, jaki spokój poczuje… W końcu będzie mógł zacząć funkcjonować bez tego ciężaru na swoich barkach – przyznaje.

Powrót jeszcze w tym sezonie?

Zawodnik może już wrócić do treningów. – Przygotowywany jest dla niego indywidualny plan treningowy. Przez długi czas nie miał typowego siatkarskiego treningu i będzie musiał do niego wrócić. Na pewno czeka go bardzo dużo ciężkiej pracy, ale myślę, że jest na to gotowy – relacjonuje prezes LUK-u.

Formalnie zawodnik może zagrać jeszcze nawet w tym sezonie. – Był cały czas naszym zawodnikiem. Do rozgrywek nie był zgłoszony, bo był zawieszony, ale teraz po odwieszeniu staje się pełnoprawnym i czynnym graczem. Nie mogę jednak obiecać, czy zobaczymy go na boisku, ponieważ nie wiemy, jaka będzie jego forma. Czeka go sporo pracy, by przygotować ciało do wyczynowej aktywności i nie narażać go na kontuzję. Poza tym nie chodzi tu wyłącznie o kondycję fizyczną, ale także psychiczną. Ta sytuacja ogromnie go dotknęła – podsumowuje Skubiszewski. – W kolejnym sezonie na pewno natomiast wróci do gry. Mam nadzieję, że w barwach Bogdanki LUK Lublin – kończy prezes mistrzów Polski.

PlusLiga